środa, 29 kwietnia 2015

93.

Notka dziś na szybko.
_____________________________________________________

Co u mnie? Rozmowa z J. nic nie dała. Z resztą nie mam ochoty znosić jego humorzastego charakteru, z resztą powinnam sobie poszukać partnera, który bardziej sprosta moim wymaganiom. No i oczywiście takiego, który będzie odpowiadał mojemu poziomowi...

Zaproszenie na fb dostałam od znajomego, który kiedyś chciał, żebyśmy razem byli. Od naszego spotykania się na poziomie koleżeńskim minęło 6 lat. Kiedy nagle zerwał kontakt, nawet nie wiem z jakiego powodu, znalazłam sobie faceta, którego pokochałam. I właśnie ten chłopak po moich znajomych pisał jaka to ja jestem ta zła, niedobra, że z nim nie chciałam być. a po prostu nie było tej chemii ...

Pamiętacie mojego prowadzącego, którego opisywałam ostatnio? Zaakceptował zaproszenie.

Przechadzając się ostatnio przez Tesco, wpadłam na kolejnego mojego prowadzącego. Powiedziałam "dzień dobry", rozpoznał mnie, uśmiechnął się i też powiedział dzień dobry. Naprawdę bardzo fajny, grzeczny, miły, czarujący facet, a przede wszystkim przystojny, inteligentny i od ładnych kilku lat jest adiunktem na jeden z katedr. Ma doktorat z dziedziny nauk medycznych. Same walory :) 

Kolejna notka może już w weekend. 
Pozdrowienia.

sobota, 25 kwietnia 2015

92. O kompleksach słów kilka.

Kompleksy. Kto ich nie ma? 

Często media, gazety, zamieszczane zdjęcia pokazują jak powinien wyglądać prawdziwy "ideał". Kreacja ta może być pozorna i złudna, bo przecież jesteśmy różni i nie wszystkim podoba się i musi się podobać to, co widzimy. A przecież nie każdemu musi się podobać blondynka w typie Marilyn Monroe, a moim skromnym zdaniem jest wiele kobiet, które przewyższają ją urodą.

Kompleks” przez różnych uczonych traktowany był nieco inaczej i nadawano mu odmienne definicje. Jako pierwszy użył pojęcia kompleksu Josef Breuer. Spopularyzował je natomiast Carl Gustav Jung.

Kompleks w teorii Freuda

Twórca psychoanalizy, Zygmunt Freud, uważał, że pewne powszechne kompleksy (np. kompleks Edypa, kompleks kastracji) każdy człowiek musi przejść i go w jakiś sposób rozwiązuje, dzięki czemu kształtują się pewne cechy osobowości – zarówno konstruktywne jak i patologiczne. Oznacza to, że sam kompleks (w rozumieniu Freuda) nie jest objawem patologii, ale normalnego rozwoju osobowości. Kompleksy miały tworzyć się w relacjach międzyludzkich w okresie wczesnego dzieciństwa.

Kompleks w potocznym znaczeniu

Pojęcie kompleksu było chętnie używane w psychoanalizie i szybko przeniknęło do powszechnego języka. Kojarzy się obecnie przede wszystkim z zaburzeniem. W potocznym rozumieniu określa się w ten sposób niemiłe, wstydliwe dla danej jednostki tematy związane z ekspozycją społeczną, cechami wyglądu lub charakteru, których poruszenie wywołuje wstyd, lęk, niepokój. / Wikipedia /

Ile razy usłyszałam od koleżanek, że: ... jestem za wysoka i za chuda, mam piegi, mam beznadziejne włosy, nie podobają mi się moje oczy, mam garbaty nos, mam piegi, jestem za gruba, mam za długie ręce albo zbyt mały biust ...


Często porównujemy się do innych. Ale może warto znaleźć w sobie coś wyjątkowego, co sprawia, że się wyróżniamy? Może właśnie piegi czy ten nieidealny nos sprawia, że dzięki temu rzucamy się w oczy?

sobota, 18 kwietnia 2015

91. Mapa marzeń.

O mapie marzeń usłyszałam jakiś czas temu.

Marzenia. Kto ich nie ma? Marzenie to wg Wikipedii to myślenie o zrealizowaniu pragnień. Wielu z nas ma marzenia, ale czy cokolwiek robimy, żeby je spełnić, zrealizować?
Mapa marzeń ma na celu uwidocznienie marzeń, założeń na najbliższy czas. Własnych celów, marzeń, pragnień. Od pewnego czasu zbieram obrazy, które pasowałyby do konkretnych dziedzin, w których chciałabym mieć jakieś osiągnięcia.
Jest kilka stron, na których można się dowiedzieć o mapie marzeń.

"Aby osiągnąć wspaniałe rzeczy musimy marzyć tak dobrze, jak działać." Anatole France

I to jest prawda. Nic się nie dzieje od tak. We wszystko należy włożyć jakąś pracę, aby uzyskać cel. Wielu ludzi po niepowodzeniach, jakie stają na ich drodze, po prostu rezygnuje z wielu rzeczy. Niepowodzenia na pewno nie zachęcają do działania, ale skoro coś nie wyszło to trzeba znaleźć błąd i uzyskać odpowiedz dlaczego tak się stało.

"Ale marzenia nie spełniają się ot tak. W tym cała ich magia. Że są wyczekane." Martyna Wojciechowska

Mapa marzeń obejmuje różne kwestie. Jest to rodzina, dzieci, dom, partnerstwo, związki, miłość ... Ale także kariera, rozwój osobisty, biznes, pieniądze. Innymi sferami życia jest także bogactwo, przyjaciele, podróże, klienci, praca, droga, samopoczucie, zdrowie, hobby, twórczość, przełożeni czy autorytety. Można poruszyć także takie czynniki jak sława, mądrość czy reputacja. To wiele kwestii, które są trudnymi tematami.


Technika wykonania jest dowolna. Możemy w wybranych przez siebie strefach rysować, wyklejać, naklejać zdjęcia, które wyszukaliśmy w gazetach czy po prostu gdzieś wyszukane w zasaobach internetu.

Podaję link, jeśli ktoś chciałby poczytać coś o mapie marzeń: KLIK


Moja mapa marzeń jest gotowa. Poniżej umieszczam zdjęcie.
Moja mapa marzeń.

A to tak przed wyborami przed moją uczelnią.

Wybory 2015 r.


niedziela, 12 kwietnia 2015

90.

Poznałam go rok temu. Zupełnym przypadkiem, bo prowadził zajęcia naszej grupy z biologii molekularnej. Wtedy miałam kogoś, kompletnie nie było mi w głowie szukanie kogoś, ani nie byłam nim kompletnie zainteresowana. Potem kiedy znów byłam wolna, nie myślałam o kimś nowym. Zawierałam nowe znajomości, ale chyba nie brałam pod uwagę, że mogłabym związać się z moim prowadzącym. Jest 3 lata starszy. Wysoki brunet w okularach. Bo do takich mam szczęście.
Gdy siedziałam ze swoją grupą 2 tygodnie temu w czwartek koło katedry, w której pracuje , zupełnie przypadkiem - bo przecież w tej okolicy mamy zajęcia, przeszedł obok mnie i powędrował w kierunku sali ćwiczeń, w której kiedyś mieliśmy zajęcia.
- Dzień dobry - powiedziałam w jego kierunku.
- Dzień dobry - odpowiedział w przelocie.
Po chwili wrócił, zatrzymał się i zapytał:
- A Pani do "nas"? - pytając o to, czy coś poprawiam, zdaję czy może wybrałam ten przedmiot do pracy magisterskiej.
- Nie. - odpowiedziałam krótko. Przecież ten przedmiot mieliśmy tylko semestr, z resztą minął rok odkąd go widziałam.
Odszedł, najwidoczniej myśląc w międzyczasie kiedy pierwszy raz mnie zobaczył tego dnia co ja tu robię. Zastanawiało mnie, że wśród około 150 studentów na roku, zapamiętał akurat mnie. Z resztą gdyby go to nie obchodziło, przecież odpowiedziałby tylko dzień dobry i by nic więcej się nie odzywał.
Wiedziałam, że ma profil na fb i go odszukałam. Mamy kilku wspólnych znajomych. Wciąż się zastanawiam czy wysłać mu zaproszenie. Przecież znał moje imię i nazwisko więc również mógł mnie poszukać ...

I jak w ogóle zacząć rozmowę ... ? Nie chce też zrobić z siebie pośmiewiska, jeśli w ogóle nic z tego nie będzie ...
 
 
***
 
Matka powoli zaczyna widzieć problemy i rozumieć co się dzieje. Teraz kombinuje w jaki sposób ograniczyć spotykanie się z "ojcem" w taki sposób, aby ta relacja umarła sama. I wiecie co? Wcale nie jest mi żal ... I to nie jest tak, że nie chciałabym, żeby kogoś miała. Bo każdy ma prawo sobie ułożyć swoje życie na nowo. Ale on, on jest zupełnie nie dla niej. Zasługuje na kogoś lepszego. Po za tym jego ostatnie zachowanie względem mnie pozostawia wiele do życzenia.
 
 
***
 
Odnośnie mojej relacji z J. to sama nie wiem. Minął miesiąc odkąd ostatnio rozmawialiśmy, a przecież była niejedna okazja, żeby móc ze sobą rozmawiać i powoli naprawiać to, co było. Nie wiem czy powinnam zrobić pierwszy krok?

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

89.

6 lipca 2014. Pamiętam tą datę, bo wtedy otrzymałam pierwszą prywatną wiadomość od niego. To już nie na portalu randkowym, na którym się poznaliśmy. Pamiętam, jak po raz pierwszy zobaczyłam jego zdjęcie, miał w sobie coś, czego nie jestem w stanie opisać. Oboje byliśmy po przejściach, nie chcieliśmy się szybko wiązać. Mijał dzień za dniem, kolejna przegadana godzina. Nieraz rozmawialiśmy po kilka godzin dziennie. Poznałam go jak był na L4 więc bywało, że rozmawialiśmy po 10 godzin dziennie. Coraz częściej wspominałam o spotkaniu w realu, ale on jakoś nie podejmował tematu. Przecież do Krakowa oboje nie mieliśmy tak daleko a spotkanie jak spotkanie, mieliśmy się po prostu spotkać, poznać się, nic zobowiązującego. W końcu do spotkania doszło po równych 9 tygodniach od poznania się. Chyba czuł, że po prostu taka sytuacja w zawieszeniu mnie wykańcza z resztą nie chciałam ciągnąć dalej czegoś co zupełnie nie miałoby sensu. Powoli zrodziło się wzajemne uczucie. Były wzloty i upadki. Coraz większe, ale jakoś staraliśmy się ogarnąć sytuację. Ostatnio on kompletnie mnie nie rozumie. Nie rozmawiamy ze sobą od 3 tygodni.
Wciąż zadaje sobie pytanie co się z nami stało? Oboje się chyba zgubiliśmy w tym wszystkim. Kocham go, ale nie potrafię z nim być. Kiedy byłam chora ostatnio, nawet nie wysłał smsa jak się czuje, czy wszystko u mnie w porządku, na święta też się nie odezwał ... Nawet nie potrafimy, nie chcemy ze sobą rozmawiać. "Jak sobie powiedzieć, że trzeba odejść, kiedy się kogoś kocha?" Potrzebuję czasu. Nie wiem nie potrafię określić co z nami będzie, ale tak jak w ostatnim filmie, z którego pochodzi cytat, jeśli ludzie są sobie przeznaczeni to i tak będą razem. Niczego nie żałuję. Cieszę się, że go poznałam.

 
***

W zasadzie sytuacja się ustabilizowała. "Ojciec" pojechał gdzieś na święta, z resztą mnie to nie obchodzi, nie moja sprawa skoro robi z tego tajemnice. Cieszę się, bo nie będę musiała go spotykać. W czwartek zobaczył, że coś jest nie w porządku między mną a matką, a poszło o wspólny prezent, który miał dać mi i jej. Ale przyniósł go w środę, tym bardziej wiedział, że mnie cały dzień nie było, bo byłam od rana do wieczora na zajęciach. Matka powiedziała, że był, tym bardziej, że powiedziałam, że skoro go na święta nie ma to byłoby fajnie, gdyby przyszedł wtedy jak jesteśmy razem.
Powiedziałam, że skoro jej dał niby nasz wspólny prezent to dał prezent jej a nie nam i przecież doskonale wiedział, że mnie wtedy nie ma. Nie miała na to słów, nie przewidziała, że to wszystko tak będzie. A potem wielka obraza o to, że ja przecież wcale nie muszę przy tym być. No chyba mamy w ogóle inne myślenie w tym temacie. Ale w piątek już chyba włączyło się jej myślenie, bo co nieco dotarło. Ona z resztą do tej pory nie ruszyła tego, co jej przyniósł. Zrozumiałabym gdyby go od czwartku nie było, a on przyszedł i w czwartek i w piątek, więc miał okazję, żeby nam tą rzecz wspólnie przekazać.
Wieczorem w piątek dzwonił, i niby składał wspólne życzenia, ale oczywiście mi tego nie przekazała.
Potem jej wygarnęłam, że to chyba nie w porządku skoro ktoś każe przekazać coś przez telefon a ona tego nie robi. Stwierdziła, że nie zrobiła tego, bo nie wiedziała, czy chce to słyszeć a doskonale wie, że byłam na niego wkurzona i że wie, że on mnie irytuje. Chyba do niej cokolwiek dotarło, że to jak postąpił po prostu było nie w porządku.

***
 

Ogólnie święta minęły dość spokojnie. Niby wychowałam się w religii katolickiej, ale święta to dla mnie powód do odpoczynku. Jakoś kompletnie tej wiary nie czuję. Po prostu coraz bardziej od tego odchodzę.

Na pocieszenie upatrzyłam sobie torbę i buty :)

sobota, 4 kwietnia 2015

88.

[3.04.2015]
Kompletnie nie mam pomysłu na tą notkę. Tyle emocji, tyle myśli, które chciałabym z siebie wyrzucić. Nie ma komu tego powiedzieć, a ja nawet nie wiem czy potrafię się otworzyć. Zaufać komuś. Czy w ogóle jest taka osoba, która to zrozumie ...

"Nic nie przychodzi do głowy (...)"

Przedświąteczna atmosfera bierze górę. Tłumy ludzi w centrum miasta w wirze przedświątecznej gorączki.

"Samotny człowiek w środku dnia
Zupełnie sam
Na ulicy gwar"

Idę ulicą i zadaje sobie pytanie czy ludzie rozumieją o co chodzi w tym wszystkim. Czy rozumieją co jest w życiu ważne ...

"Zgubione szczęście
Nigdy nie wraca, choćbyś chciał"


Straciłam swoje szczęście i nie potrafię go odszukać. Rzuciłam się w wir pracy, bo nic innego mi nie pozostaje. Pracuje nad sobą, nad wszystkimi zadaniami, które sobie wyznaczyłam na uczelni.

"Tyle w życiu się zmienia
Zaufaj przeznaczeniu"

Wieczór. Chwila odpoczynku, butelka Martini przyniesiona przez ojca. Na komputerze otworzony podręcznik z toksykologii. Kolejny drink, kolejny, następny ... Brak umiaru i została niewielka ilość alkoholu została na dnie szklanej butelki ...

"Pijemy za lepszy czas
Za każdy dzień, który w życiu trwa
Za każde wspomnienie, co żyje w nas
Niech żyje jeszcze przez chwilę."

Wznoszę toast za lepsze czasy. Wierzę, że kiedyś będzie lepiej. Że znajdzie się ktoś, kto będzie ze mną na dobre i złe.

"Nic nie przychodzi do głowy
Nic nie poprawisz, choćbyś chciał
Czekaj na wiatr
Zjawi się sam
Wykorzystaj tę chwilę
Może cię spotkać w środku dnia
Nie trać wiary w marzenia
Tyle jest do stracenia".

Kiedyś wejdę na właściwą drogę, będę mieć wewnętrzną siłę, która będzie mnie pchać do przodu.

 

Chciałabym wszystkim Czytelnikom życzyć Wesołych świąt!