poniedziałek, 1 sierpnia 2016

172.

Siedzę i rozmyślam. Co przyniósł mi ten rok. Myślę o tym co przydarzyło mi się w tym miesiącu. Były różne chwile. Ale zdecydowanie większość chwil to momenty bardzo pozytywne.
Lipiec jest najbardziej pozytywnym miesiącem ostatniego czasu. Wcześniejsze 2 lata były trudnym czasem. Wszystko zaczęło zmieniać się w drugiej połowie tamtego roku. Atmosfera coraz bardziej się wokół mnie poprawiała, sprawy zaczynały wychodzić na prostą, a ja zaczęłam dostrzegać światełko w tunelu. 
Lipiec przyniósł mi nową znajomość. Z niczym się nie śpieszę, wręcz cieszę się, że od czasu do czasu spotkamy się na rozmowę przy kawie w naszej ulubionej knajpie z widokiem na miasto. Mimo, że pogoda nie zachęcała do pierwszego spotkania to ja czułam, że nawet zwyczajne spotkanie przy kawie z wyjątkową osobą może być magiczne. W końcu poznałam kogoś, kto z chęcią mnie posłucha, rozumie moje problemy i myśli bardzo podobnie na wiele spraw.
Lipiec to miesiąc, kiedy udało mi się być w Krakowie. Uwielbiam to miasto! Drugi weekend miesiąca spędziłam właśnie tam.
Przez lipiec zdążyłam zrobić praktyki. Załatwienie praktyk w tym roku było dużym przedsięwzięciem, ale i tak mi się udało załatwić je w swoim mieście i to na lipiec - na czym bardzo mi zależało. Wszystkie papiery z praktyk leżą na półce i czekają, aby je oddać w sierpniu na zaliczeniu. Tak, jeszcze mamy zaliczenie z praktyk, ale mam nadzieję, że to będzie tylko formalność jak rok temu. Dzięki praktykom poznałam kilka osób, ale też przekonałam się, które z tych osób są mi życzliwe, a na które trzeba uważać.
Wstęp do pracy magisterskiej też napisany, wystarczy tylko zadzwonić do pani promotor i umówić się na spotkanie.
Bywały również chwile, dzięki którym zrozumiałam jak złożone potrafią być relacje międzyludzkie. Kiedyś bliscy ludzie, a teraz osoby, które nie mogą na siebie patrzyć, nie mówiąc sobie nawet cześć. To właśnie jedna z moich ostatnich relacji, gdzie jestem zadowolona, że ta osoba po prostu nawet nie mówi mi cześć. 
Lipiec był miesiącem zakupowym. Na kupione rzeczy czekałam od dawna, ale wciąż nie mogłam doczekać się ciekawych przecen, ale doczekałam się. 
Doczekałam się na spodnie z firmy Calvin Klein. Przyjechały aż z Amsterdamu


A teraz czekam na środę, bo mają dojść kurierem buty, które zamówiłam.

28 komentarzy:

  1. Też z Calvina Kleina? :)
    Ja tam się nie znam na takich wysokopółkowych markach, może kiedyś.
    Zgadzam się co do znajomości. Sama mam taką byłą koleżankę, z którą kiedyś siedziałam w ławce, łaziłam wszędzie, no generalnie przyjaciółki przez może 10 lat, a teraz nawet cześć nie powie, a za tydzień wychodzi za mąż i też zaproszenia nie mam... Żeby było śmieszniej to lajkuje mi wszystkie (dosłownie wszystkie) zdjęcia na Instagramie czy Facebooku... A mieszkamy 2 domy od siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz ja też miałam dwie takie koleżanki, z którymi niby wielka przyjaźń i też wzięły ślub a zaproszenia ani na jeden ani na drugi nie dostałam ...

      Usuń
  2. pokaż te spodnie:D jestem nich bardzo ciekawa:D trzymam kciuki za znajomość:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No nieźle...Dobre spodnie pewnie też wizualnie ładne ;)
    Pięknie,że znajdujesz nowych znajomych ;) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre spodnie i super wyglądają :)
      Każdy powinien mieć znajomych ale takich dobrych a nie byle jakich.

      Usuń
  4. Zycie jest bardzo zmienne , ale dobrze ze juz lepiej u Ciebie. A relacje miedzy ludzkie to dopiero sinusoida.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zycie bywa zmienne, ale 2 wcześniejsze lata były u mnie ciężkie, więc mam nadzieję, że od września będzie z górki. Mogłabym napisać książkę o zachowaniach ludzi ;p

      Usuń
  5. mam nadzieję, że sierpień też przyniesie Ci pozytywną rewolucję! :) cieszę się, że się uśmiechasz zdecydowanie więcej. pokaż te spodnie i buty jak dojdą :) to co tygryski lubią najbardziej mrrr :D hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokażę wszystko w kolejnej notce :)
      A powiem Ci, że nie chcę niczego przyśpieszać, ale też chciałabym wiedzieć na czym stoję.

      Usuń
  6. Najważniejsze, to z niczym się nie spieszyć. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też, ale jestem z tych osób, które lubią wiedzieć na czym stoją.

      Usuń
  7. Jak to jest, że ciągle kogoś poznajesz? ;) Życzę Ci, żeby ta znajomość trwała jak najdłużej.
    Bałabym się zamówić spodnie czy buty przez internet, stresuję się nawet zamawiając koszulkę, bo nigdy nie wiem, czy wzięłam dobry rozmiar. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wiele możliwości poznawania ludzi, wystarczy tylko chcieć :)
      Ja się nie boję zamawiania przez internet, tym bardziej, że ubrania mierzę w sklepie stacjonarnym, a co do butów to mam jedną firmę, w której kupuję, a numer jest zawsze jeden i zawsze pasuje, więc nie ma żadnych obaw, że nie będzie się zgadzać albo że np paczka nie dojdzie.

      Usuń
    2. To zdradź jakiś. :P
      W takim razie można zamawiać. :) Chociaż gdybym znalazła coś w sklepie stacjonarnym, nie wiem, czy chciałoby mi się zamawiać to przez internet. Aż taka różnica w cenie?

      Usuń
    3. Zdradzałam na blogu i to nie raz :D

      Można, tym bardziej, że ludzie jak się zorientują, że jest w sklepie coś fajnego, to nie czekają na nic tylko biorą, tak jak z tymi spodniami i sprzedały się wszystkie sztuki i potem już w całym kraju nie było w sklepach stacjonarnych dlatego przyszły mi z Amsterdamu. Ale to nie chodzi o ceny, bo ceny w sklepie regularnym a tymi w necie są bardzo zbliżone a różnica między cenami jest znikoma.

      Usuń
    4. Poza portalem randkowym jakoś nic nie kojarzę. Może nie czytałam zbyt uważnie. :)
      No chyba że tak. A gdzie kupujesz? Bo mnie ostatnio nic w normalnych sklepach się nie podoba, to może znalazłabym coś w necie.

      Usuń
    5. Tylko tam poznaję nowych ludzi, ale też lubią się do mnie doczepić ;p Więc nie wiem co mam w sobie przyciągającego, ale jakoś tak wychodzi samo ;p
      A to różnie, zależy co wpadnie w oko. Trochę napiszę w kolejnej notce. Buty kupuję tylko w Ecco więc możesz sobie wejść na neta i pooglądać. A ubrania to jest trochę film np. Calvin Klein. Liu Jo, Tommy Hilfiger, Armani Jeans, Marc Cain, Olsen, Benetton, Royal Collection ... To chyba główne marki, gdzie oglądam ubrania, na ten moment tylko to mi przychodzi do głowy.

      Usuń
    6. Okej, czyli jednak nic nie przegapiłam. :)
      Zajrzę, a notkę chętnie przeczytam. ;)

      Usuń
    7. Mam nadzieję, że Cię coś zaciekawi :) Notkę z grubsza mam ale muszę wstawić zdjęcia.

      Usuń
    8. Zobaczymy. Ostatnio z tym naprawdę ciężko...

      Usuń
    9. Wiesz, mi też się mało rzeczy podoba.

      Usuń
  8. Widzę, że komuś się udzieliły pozytywne myśli. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ja też musiałam w końcu coś napisać ;)

      Usuń
  9. Mnie to trochę przeraża, że mam takie osoby, które kiedyś były bardzo dużą częścią mojego świata, a teraz są jakby nieznajome...
    Tych spodni to zazdroszczę. :P I fajnie, że jest u Ciebie fajnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam takie osoby, które mijam na ulicy i sobie nie mówimy cześć, i wtedy zdaję sobie sprawę jak one mogły być tak ważną częścią mojego życia. Ale chyba tak już jest w obecnych czasach.
      A powiedzmy, że u mnie ok.

      Usuń