piątek, 17 czerwca 2016

166.

Witajcie!
Znów muszę się usprawiedliwić. Jest mnie tu coraz mniej. Notki pojawiają się mniej regularnie, rzadziej odpowiadam na komentarze, ale regularnie odwiedzam Wasze blogi w wolnej chwili. Ostatnio jest wiele spraw na głowie, ale nawet jeśli jest już wolna chwila to wolę spędzić ją aktywnie, niż przed komputerem. Teraz jest więcej cieplejszych dni, więc wolny czas wykorzystuję na ruch, no i oczywiście muszę zgubić kilka kilogramów. Co u mnie? Może zacznę od początku ...
Sprawa praktyk ciągnęła się od grudnia. W zasadzie byłam na początku w szpitalu w moim mieście odnośnie praktyk, ale kierownik powiedziała, żebym zgłosiła się w połowie stycznia to mi odpowie czy przyjmie mnie na praktyki. Więc miałam czasu trochą ale nie miałam pewności czy będę mieć zaklepane miejsce w tym szpitalu. Było znacznie trudniej ze znalezieniem praktyk niż w ubiegłe wakacje. W między czasie byłam w mieście obok w dwóch szpitalach, ale jeden nie miał takiej prawdziwej apteki, a w drugim jak się okazało będzie przez wakacje remont. W kolejnym mieście w pobliżu, w którym byłam, stwierdzili, że osób spoza tego miasta nie przyjmują na praktyki. To akurat w między czasie udało mi się załatwić w oczekiwaniu na połowę stycznia. W połowie stycznia okazało się, że szpital w moim mieście przyjmie  mnie na te praktyki i to w lipcu - więc tak jak chciałam. Musiałam napisać pismo do dyrektora szpitala, potem złożyć umowę do podpisania i dopiero wszystkie papiery udało mi się skompletować tuż przed terminem złożenia ich w dziekanacie. Początkiem czerwca umowa do praktyk została podpisana przez uczelnię, więc moje miejsce na praktykach jest już na 100% zaklepane, odebrałam tylko skierowanie, które muszę dostarczyć do szpitala i odebrać dziennik praktyk.
Czerwiec mija pracowicie. Ostatnie zaliczenia, ostatnie zajęcia na uczelni, ostatnie kolokwia, ostatnie poprawy, pierwsze dwa zaliczenia semestralne - na szczęście z jednego byłam zwolniona więc nie musiałam zdawać i 3 egzaminy. Po drodze okazało się, że już można zacząć na katedrze coś robić na temat swojej pracy magisterskiej. Mam już temat. Mam bardzo fajną panią promotor. To kobieta koło 60 lat, bardzo zadbana, spokojna, sympatyczna, rozmowna, konkretna i mająca dużą wiedzę. Takich ludzi lubię, bo wiem, co mam robić. Wiem czym się zająć podczas wykonywania praktyk, bo dała mi parę artykułów do przeczytania, więc zajmę się niby w lipcu, jak już zakończę sprawę z sesją. Początkowo chciałam robić pracę magisterską na zupełnie innej katedrze, ale mnie nie przyjęli - było więcej chętnych niż miejsc. Trochę byłam zawiedziona, i tą katedrę wybrałam z takiej racji, że mam najbliżej. Pani sekretarka podała mi tytuł mojej pracy, który wcale nie zachęcał, ale jak rozmawiałam z panią promotor to temat okazał się bardzo ciekawy i co mogę powiedzieć to to, że będę pracować nad syntezą związków o właściwościach przeciwnowotworowych i po raz pierwszy taki tytuł pracy będzie pod moim nazwiskiem. Także jestem bardzo zadowolona z takiego obrotu spraw choć początkowo wcale mi się to nie widziało. "Nie wszystko złoto, co się świeci". Czyli tak naprawdę od 4 lipca jestem na praktykach aż do 29 lipca, no i pewnie w między czasie będę uzupełniać dziennik praktyk i inne rzeczy, które są wymagane no i oczywiście szukać artykułów, które mi promotor zostawiła, tłumaczyć je, bo są po angielsku. No i pewnie gdzieś w sierpniu mam się u niej zjawić. Ogólnie to promotor ma taki plan, żeby pierwszy semestr spędzić w labolatorium no i napisać wstęp do pracy. Ale najpierw muszę z sukcesem zakończyć 4ty rok :)
Odnośnie kwestii sercowych to są one ważne, choć trochę straciły dla mnie na znaczeniu. Końcem maja poznałam kogoś. W pierwszy weekend czerwca się zobaczyłam z tą osobą, ale się rozczarowałam. Było tak jak w przypadku pierwszej osoby, z którą spotkałam się po założeniu konta które mam od sierpnia ubiegłego roku. Ten typ potrafił tylko naobiecywać i na tym w zasadzie się kończyło a ze spotkania w zasadzie nic nie wyszło. Ale trudno. Liczyłam, że będzie z tego coś więcej, ale z kolejnej relacji nic nie wyszło. Jedynie cieszę się, że nie zwlekałam ze spotkaniem nie wiadomo ile czasu. Piszę już o tym bez emocji, bo nawet nie napisałby, że dziękuje za spotkanie gdybym się nie odezwała. Po spotkaniu pozostała jedna czerwona róża, kilka niedomówień i zero wyjaśnienia dlaczego nie chciał się w to angażować.
Po prostu chciałabym być dla kogoś ważna. Ale nic na siłę. Chciałabym, żeby to było coś więcej ale kolejne spotkanie zakończyło się fiaskiem.
Ostatnio przypadkiem natchnęłam się na osobę, która kiedyś była ważna w moim życiu. Teraz po tym wszystkim nie potrafimy sobie powiedzieć cześć, nie mówiąc o rozmowie. Ale nie ma się co dziwić, że tak wyszło. Moje zachowanie było konsekwencją jego traktowania mojej osoby, potem zaczęłam grać tak jak on gra, co mu się bardzo nie spodobało. Cóż, nie dam się nikomu wodzić za nos ani tak traktować. Przynajmniej od dłuższego czasu mam spokój od jego obecności i od tego, że się próbował kontaktować. I co najważniejsze w tym wszystkim to jak dwie bliskie sobie osoby, stają się sobie zupełnie obojętne i obce.
To by było na tyle. :) Do następnego.

18 komentarzy:

  1. Dużo się dzieje u Ciebie, ale to chyba dobrze (?) Najważniejsze, że masz temat i masz fajnego promotora, myślę, że sobie z wszystkim poradzisz. No i gratuluję ogarnięcia wszystkich praktyk. ;)

    A co do spraw sercowych - przyjdzie czas, będzie rada. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię się nudzić, po za tym już się nauczyłam, że mam sporo pracy i jakoś tak nudno. Dobrze, że sporo się dzieje, bo tak to byłoby nudno po prostu.
      Mam nadzieję, że będzie dobrze :)
      A co do związków to mam nadzieję, że będzie ok, bo za bardzo się sparzyłam. Jakoś nie miałam szczęścia do tej pory.

      Usuń
  2. Chyba jest tak, że jak ktoś ma szczęście w sprawach zawodowych/naukowych, to nie ma szczęścia w miłości. Ja też tak mam. :P
    Fajnie, że udała Ci się pani promotor i temat pracy. Będzie się na pewno dobrze pisać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No też to zauważyłam, ale mam nadzieję, że się to odmieni. :p
      Jestem bardzo zadowolona, chociaż początkowo kompletnie nie byłam zadowolona z takiego obrotu spraw.

      Usuń
  3. mi sie zdaje że poznanie kogoś to samo przychodzi:) spontaniczne po prostu. kiedyś bawiłam się w te portale randkowe, ale potem poznałam chłopa przez znajomych na imprezie i tak wyszło samo z siebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tak bywa, ale uważam, że szczęściu trzeba pomagać :p
      Bywa różnie, czasem np. nie zauważamy kogoś kto jest zupełnie blisko.

      Usuń
    2. a to prawda:) kiedyś koleżanka poznała chłopaka na imprezie zostali parą, a dopiero potem się okazało że byli sąsiadami z tej samej ulicy xd

      Usuń
    3. Czasami bywa i tak ;p

      Usuń
  4. Ponoć od promotora wiele zależy, więc cieszę się, że trafiłaś na fajną babkę. Oby pozostała taka przez cały czas pisania pracy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dobrze trafiłam i jestem z tego zadowolona, a ta babka jest konkretna więc myślę, że cały czas będzie ok. :)

      Usuń
    2. To najważniejsze. :)

      Usuń
  5. rozumiem Twój brak czasu. Takie jest życie ważne byś wszystko załatwiła. A jak ładna pogada to szkoda siedzieć przed komputerem.
    Ty kochana masz coś pecha do facetów choć Ci powiem że po latach w związku też bywa różnie. Życzę Ci mocno byś trafiła w końcu na fajnego faceta.

    OdpowiedzUsuń
  6. No to lipiec pewnie minie Ci błyskawicznie. :)
    Powodzenia z pisaniem pracy. Czyli rozumiem, że za rok bronimy się razem? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że znajdziesz trochę czasu na odpoczynek :) Równowaga jest ważna (chociaż ja też nie mogę jej znaleźć:P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, uważam tak samo jak Ty :)

      Usuń
  8. To tak jak u mnie, coraz mniej czasu na blogowanie, zauważyłam, że zimą zawsze więcej na to czasu ze względu na pogodę kiedy częściej się siedzi w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie tak jest jak mówisz.

      Usuń