sobota, 26 marca 2016

159. `Volveremos (*) `.

Roztrzepane serce jak dziki ptak, który trzepocze skrzydłami jak gdyby miał się dopiero uczył latać, uspokoiło się. W burzy włosów czuję wiosenny wiatr. Ogarnął mnie spokój, dopiero teraz wiem, które sprawy są ważniejsze, a które mniej ważne. Idę utartymi ścieżkami, czasem podejmując ryzyko i zbaczam z drogi. 
W tłumie ludzi czuję się samotna. Znów mam nadzieję, że wśród tłumu wypatrzę kogoś kto pozytywnie odmieni moje życie. 
I jak w piosence jednego z moich ulubionych zespołów i piosenka z moim imieniem: `(...) wiatr pachnący wieje, piasek nas ogrzeje, świat się do nas śmieje.`
Wolność, której tu nie mogę poczuć. Brak wolności i ograniczenia to jest to, co jest teraz. A przecież nie musi tak być dalej.


Kolorowych jajeczek,
rozczochranych owieczek,
rozkicanych króliczków,
pyszności w koszyczku,
a przede wszystkim
mokrego ubrania
w dniu wielkiego lania!

_____________________________________________________________________________
* znaczy powrót

godzina 13.03
P.S. Odezwał się przed chwilą Pan Styczniowy z krótkimi życzeniami. Znacie tą historię ... Nie odzywał się od połowy lutego, więc ponad miesiąc ... Co zrobić?

wtorek, 22 marca 2016

158.

Ostatnio się nie odzywam, bo mało czasu. Trochę zajęć, trochę nauki, weekendy maksymalnie zorganizowane.
Otwieram okno i słyszę śpiew ptaków. " Czas na zmiany" - taka myśl przechodzi mi przez głowę.
Ostatnio blog nie daje mi tyle radości co kiedyś, ale pewnie będę pisać. Jeszcze nie wiem. Chyba nie chcę rezygnować. 
Ostatnio pogoda nie zachęca, ale dłuższe dni i więcej światła sprawiają, że mój nastrój jest lepszy. Sprawy sercowe zeszły gdzieś na dalszy plan, z resztą przecież nic na siłę. Nikogo nie zmuszę do miłości. Po za tym ostatnia znajomość pokazała mi, że nie chcę być zabawką w  cudzych rękach i żeby ktoś igrał z moimi uczuciami, ale mimo wszystko nie poddaję się. Jest kilka nowych znajomości, ale no właśnie - znajomości. 
W wolnym czasie jak najwięcej staram się odpoczywać, odreagowywać. Zbliżają się święta, a ja zaczynam 2 dniową kurację oczyszczającą. Mam nadzieję, że przy okazji uda mi się zbić nieco wagi. No i upatrzyłam sobie kilka fajnych ciuchów. Bateria w laptopie coraz bardziej daje się we znaki - muszę w końcu ją wymienić.
Odezwę się zapewne w najbliższym czasie. :)

piątek, 11 marca 2016

157. Pies z ulicy.

Zawsze chciałam mieć psa. Pierwszym moim psem - jak kiedyś już pisałam - był terier po tresurze. Potem nie miałam żadnego zwierzątka, choć bardzo chciałam mieć. Pewnego dnia po osiedlu zaczął plątać się mały jak się okazało 3 letni ładny piesek. Ktoś go wyrzucił z samochodu, bardzo bał się ludzi i był najprawdopodobniej bity przez człowieka.
Namówiłam moją mamę, żebyśmy go przygarnęli. Powoli, małymi krokami zaczęłam go oswajać. Było bardzo trudno. Bardzo się bał podejść, początkowo nawet na delikatne głaskanie warczał i uciekał. Z każdym dniem jednak było łatwiej i pewnego dnia zaufał mi na tyle, żeby pozostać na stałe w moim domu.
Był trudnym psem i trzeba było mu poświęcić sporo pracy. Na początku oczywiście dotyk, ale powoli się do mnie i do mojej rodziny przyzwyczaił i wiedział kto jest jego panem. Strach przed nami mijał i dał się głaskać, potem nawet bawiliśmy się. Nie wiem jak on znosił potem moje zamęczanie. Potem sam chciał, żeby go głaskać. Potem zaczęłam go czesać, obcinać, kąpać i powoli oswajać z autem, bo trzeba było go zabrać do weterynarza. Początkowo bardzo się bał i się trząsł, ale potem jak wybieraliśmy się na wycieczki to bardzo chciał z nami jechać i go zabieraliśmy.
Misiek :)

Stał się bardzo wiernym towarzyszem. Był z nami kilka lat. Odszedł jakiś czas temu - chorował na nowotwór.

sobota, 5 marca 2016

156.

Wybaczcie, że ostatnio nie mam czasu na bloga, ale przez ostatni tydzień miałam problemy z dostawą internetu przez wymianę czegoś od elektryczności u nas na osiedlu i internet był dopiero późnym popołudniem. I tak przez cały tydzień i dwa kolejne dni w następnym tygodniu ale jakoś to przeżyję. W końcu cześć rzeczy udało mi się załatwić. 
Jestem już przypisana na katedrę, w której będę pisać pracę mgr. Jak na razie nie mam tematu ani osoby, która będzie się mną opiekować przez okres pisania pracy. Ale i tak nie ma się co śpieszyć. Pewnie podejdę jeszcze w tym semestrze się zorientować tak, żeby od nowego roku móc powoli pisać. 
Nowy semestr nawet mi się podoba - mam piątki wolne, więc mogę odpocząć, zaczynam praktycznie od 8 ale też nie siedzę do nocy na zajęciach co jest dla mnie akurat plusem.
Jest wiosna, cieplejsze dni i jakoś problemów mniej. Jakoś jest mi lżej na duchu. Wolny czas spędzam na odpoczynku, odreagowywaniu stresu. Przede mną trzy egzaminy w tej sesji. Mam nadzieję, że sobie poradzę.
Chciałabym mieć kogoś obok, ale cóż, nie wezmę pierwszego lepszego faceta, który pojawi się na horyzoncie. Już wiem kogo szukam. Po paru ciekawych znajomościach, wiem, że są fajni faceci, ale akurat tak wyszło, że raczej spotkaliśmy się nie w tym czasie i miejscu ... A po za tym nie da się kogoś zmusić do budowania czegokolwiek ... Więc dbam o siebie, o swój rozwój i mam nadzieję, że życie mnie jeszcze zaskoczy pozytywnie :)