poniedziałek, 1 lutego 2016

151.

Witajcie!
W sobotę kiepsko się czułam. Myślałam, że zaczyna się rozwój grypy bo przeważnie tak się czułam jak złapałam wirusa. Ale w końcu się wyspałam, odpoczęłam. W niedzielę rano wstałam wypoczęta, pełna siły i skończyło się na syropie na suchy męczący kaszel. To pewnie wynik nadmiaru spraw, stresu i przemęczenia, które przyniósł mi styczeń.
Miałam zamiar wybrać się niedzielnym popołudniem na spacer. Pogoda z rana nie zachęcała. Padał deszcz ze śniegiem, wiał silny wiatr. Mimo, że cała sobota była śliczna, czuć było zbliżającą się wiosnę, było ciepło i sucho.
Jeśli chodzi o praktyki to dyrektor wyraził zgodę na praktyki. Resztę papierów złożyłam w dziale kadr. Mają do mnie telefonować, kiedy już będą gotowe do odbioru.
Styczeń upłynął mi na załatwianiu wielu spraw. Ale też miałam czas na chwilę oddechu chociażby na spędzeniu chwili z Panem Amorem czy na zakupach. Upatrzyłam sobie kilka ciekawych rzeczy. Chociażby bluzkę czy spodnie, które mi się ostatnio spodobały. Czekam na przeceny :)
A co do studiów to mam jeszcze 3 egzaminy i dwa zaliczenia, więc mam nadzieję, że to jakoś ogarnę.
Czasem w wolnej chwili rozmawiam ze znajomym ochroniarzem, który pracuje u nas na uczelni. Ostatnio rozmawialiśmy. Pytał o moje sprawy prywatne, więc mu opowiedziałam o tym, że ostatnio kogoś poznałam. Poopowiadałam mu o nim. Zapytał czy ma jakąś szkołę, z jednej strony wydawało mu się, że może wezmę byle kogo, ale nie łapię się na byle co. I to wcale nie o to chodzi, że mam jakieś wygórowane oczekiwania. Po prostu oczekuję tego, że ktoś będzie wobec mnie ok. Po ostatnich związkach nauczyłam się, że trzeba uważać. Ale to nie oznacza, że kolejna osoba taka będzie. Znajomy zaczął wymyślać, że zna taki przypadek, że znajoma znalazła sobie - podobnie jak ja - kogoś ze swojego osiedla, nie dała sobie na niego nic powiedzieć, a potem on ją oszukał. Nigdy nie wiadomo na kogo się trafi, ale nie popadajmy z jednej skrajności w drugą. Wiadomo, że różnie w życiu bywa. Ale najważniejsze, żeby - przynajmniej ja takie wrażenie odnoszę - obserwować tą drugą osobę. A po drugie czas. Bo właśnie czas może nam wiele pokazać. I właśnie po czasie wiele rzeczy wychodzi często zupełnym przypadkiem. Nie mam zamiaru go oskarżać o nie wiadomo co - tym bardziej, że nie mam jakichś sygnałów ani dowodów. Ale też nie patrzę ślepo na całą sytuację. Patrzę na jego zachowanie, to jak się do mnie odnosi, co robi i jak mnie traktuje.

50 komentarzy:

  1. Czasami taka osoba po wielu kierunkach studiów okazuje się być zwykłym skur..., a osoba, która nie skończyła żadnej szkoły może kobietę traktować jak boginię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak bywa, ale to po prostu wyjątki. Myślę, że ludzie powinni się dobierać na podobnym poziomie. Spotkałam różnych facetów. A Pan. A. skończył dziennie politechnikę więc jesteśmy na tym samym szczeblu rozwoju :p

      Usuń
    2. Moim zdaniem nie ma na to reguły. Bo jak się kogoś kocha to nie za to jaką skończył szkołe, ale za to jaki jest.

      Usuń
    3. Poznałam wielu ludzi. Facetów, którzy skończyli na szkole średniej i takich, którzy wiele osiągnęli i niestety między nimi jest ogromna przepaść. A nie po to tyle się uczę, żeby mój partner zakończył edukację na szkole średniej.

      Usuń
    4. No ale co ma Twoje wykształcenie do wykształcenia Twojego partnera?
      Ważniejsze jest jaką szkole skończył niż to jakim człowiekiem jest w środku? Dla mnie to kompletnie nie pojęte.

      Usuń
    5. No ma i to wiele.
      Ważne jest i to i to. Dla Ciebie może ...

      Usuń
    6. Czyli nawet jakby był w środku taki jaki jest, a skończył np. samo gimnazjum albo zawodowej to już byś z nim nie była?

      Usuń
    7. Nie, nie byłabym bo po prostu to jest przepaść klasowa.

      Usuń
    8. Pozwól, że tego nie skomemtuje. :)

      Usuń
    9. Nie musisz, bo to po prostu mezalians i to logiczne dla każdego :) I to logiczne dla każdego myślącego człowieka.

      Usuń
    10. Powiedziałabym, że dla kogoś kto szuka partnera, nie takiego, którego się szczerze pokocha , tylko takiego, który będzie miał nie wiadomo jakie wykształcenie .
      Ale mniejsza o to, każdy robi jak uważa. Jedni wolą mieć pieniądze, które szczęścia nie dają, a drudzy szczera i prawdziwą miłość.

      Usuń
    11. Nie ma tu mowy o braku uczuć bo w relacji musi być to coś.
      Miałam partnerów, którzy nie mieli studiów i poprzestali na szkole średniej i wiadomo jak to się kończyło. ( kończyło się to tak, że było wiele nieporozumień, bo oni nie potrafili niczego zrozumieć, mieli jakieś swoje fochy, zero kultury, ogłady, zero wyrobionych poglądów, totalne zero tematów do rozmowy). Ale poznałam też wielu, którzy osiągnęli wiele i jest wielka różnica między nimi.
      Jak ktoś powiedział: "miłością nie zapłacisz rachunków". Po za tym wiele związków nawet najlepszych się rozpada, bo nie mają jakiegoś standardu życia.

      Usuń
    12. Nie zauważyłam niczego z tego co napisałaś w Moim A.
      Tematów do rozmów nam nie brakuje. Ma kulturę, pasje. Nie jest wulgarny. Standard życia jest. I nie sadze, żebyśmy po prawie 5 latach mieli się rozstać. Nawet nie mamy do tego powodów, bo jest romantyczny jak teraz mało który facet, uczuciowy i czuły.
      A ma średnie, bez matury. Ma też zawód.
      A jego brat skończył w tym roku licencjat. Rozmoawiać się z nim nie da, chyba, że na wszystko lubisz otrzymywać odpowiedź aha, nie wiem itp słowa. Zrobić sam nie umie praktycznie nic, wszystko mamusia podstawia mu pod nos - jedzenie, kolację, obiad, śniadanie... Świadkiem takiej sytuacji nigdy nie byłam, ale nie zdziwiłabym się gdyby ona mu wode do wanny nalewała przed kąpaniem.

      Usuń
    13. Każdy ma swoje poglądy, więc raczej nie masz mnie o czym przekonywać.
      Dlatego mówię, że każdy musi dobierać się na swoim poziomie.
      Ja już się przejechałam na ich "szczerej miłości", o której mnie tak zapewniali. I wyszło jak wyszło.

      Usuń
    14. Mimo wszystko uważam, że to nie wina wykształcenia, a całokształtu osób, na które trafiałaś.

      Usuń
    15. Wybacz, ale myślę zupełnie inaczej i zdania nie zmienię.
      Po za tym nie byli w stanie mnie sobą zaciekawić ani zainteresować czymkolwiek.
      Podróżować - nie podróżowali, więc już odpadał temat do rozmowy. Kuchnia też nie specjalnie. Lubię kuchnię, a oni znali się tylko na śląskiej :p Ubrać się też nie umieli, żeby wyglądać przyzwoicie, nie mówiąc już, że nie mieli studiów a studia to kolejny wspólny temat do rozmowy. Tak mogłabym mnożyć i mnożyć ... Nie wspominając już o jakichkolwiek wyjściach, na które ich po prostu nie było stać. Więc wykształcenie i obycie ma znaczenie. Całokształt rozwija się cały czas. Nie ma osób, które urodziły się już z całokształtem czy z inteligencją. To jest po prostu "rzecz" nabyta a nie wrodzona.

      Usuń
    16. Nie zminisz, bo trafiłaś na tylko takie osoby.
      Wszystko z tego co wymieniłaś nie ma nic wspólnego z wykształceniem. ;)
      No ale to moje zdanie. Każdy ma INNE.

      Usuń
    17. Nie zmienię.
      Niestety ma znaczenie i pora to dostrzec ;) Dobre wykształcenie to pozycja i pieniądze, dzięki, którym możemy się rozwijać w różnych branżach. Czasem na jedno wyjście do sklepu przeznaczam ponad 1000 złotych, a co on mi jest w stanie zaoferować ze swoją marną pensją - najniższą krajową? Życie w większej lub mniejszej marności? Jaki poziom życia może zaoferować kobiecie?
      Dokładnie.

      Usuń
  2. ach pan Amor jak to ładnie brzmi :D przy nim powinni Ci te wirusy minąć wręcz niepostrzeżenie;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat to pierwsze co mi przyszło do głowy :p
      Miną, miną zapewne :p

      Usuń
    2. fajnie to określiłaś:) bo tych TŻ to już mam dość;p

      Usuń
    3. Wcale się nie dziwię :p

      Usuń
    4. Mnie totalnie rozłożyło w poniedziałek. Ale wzięłam Neosine i od wtorku jestem na nogach i nikt by nie powiedział, że dzień wcześniej leżałam w łóżku z gorączką. Może by Tobie to też pomogło? Spróbować nie zaszkodzi.

      Usuń
    5. ja czosnek biorę i aspirynę:) generalnie wszystko na gardło mi wlazło stąd brak mowy;p

      Usuń
  3. Cieszę się, że udało Ci się załatwić te praktyki. Całkiem pozytywnie. A co do egzaminów i zaliczeń to pewnie zdasz bez problemu - skoro robisz to co lubisz to wszystko od razu idzie lepiej.

    Ja skończyłam zawodówkę i liceum, mój K. zawodówkę, ale nie uważam go za kogoś gorszego - fach w ręku ma, potrafi dużo zrobić, ma pracę a i o dodatkowe zlecenia się do niego zgłaszają. Mimo, że mu ufam to po prostu podchodzę do wszystkiego z dystansem, nie ma co robić z ludzi ósmych cudów świata, bo można się potem rozczarować, każdy ma coś za uszami.

    "Pan Amor" jak ładnie go nazwałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie. Powoli pozaliczam wszystko.

      Ja zawsze mówiłam, że ludzie powinni się dobierać na tym samym poziomie. Pan A. skończył dziennie politechnikę, ja też studiuję dziennie, więc mam nadzieję, że jakoś uda mi się dotrwać do końca. Ale to prawda. Nie ma co robić z ludzi nie wiadomo czego. Zobaczymy jak to wszystko się rozwinie i tyle.

      Jakoś tak mi to przyszło do głowy :p Nie miałam innego pomysłu.

      Usuń
  4. Ostatnio wszystkich coś łapie, ale dobrze, że to zdusiłaś w zarodku:)
    I z sesją kto jak kto, ale ty sobie na pewno poradzisz:)
    I...w życiu trzeba być ostrożnym, ale przez ostrożność nie wolno zgubić czegoś ważnego, no nie?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wczoraj mnie totalnie rozłożyło ale dzisiaj jest niewiarygodnie lepiej.
      No ba, muszę :p
      No dokładnie. Nie o to chodzi, żeby ślepo w coś wierzyć, ale też nie o to, żeby na każdym kroku kogoś sprawdzać i kontrolować bo to nie o to chodzi.

      Usuń
    2. No to tyle dobrze, szybko dochodzisz do siebie:)
      Właśnie, bo tak czy tak, człowiek może sie nadmiernie spalić...albo sparzyć.

      Usuń
    3. :)
      Może coś w tym jest ...

      Usuń
  5. Najważniejsze jak on się zachowuje w stosunku do Ciebie i otoczenia. A skoro nie ma jakiś niepokojących sygnałów, to nie można popadać w paranoje i bezpodstawnie go o coś podejrzewać. Myślę, że ten znajomy chciał Cię po prostu ostrzec, ale... dajmy Amorowi szansę, no nie? ;) Ja tam wierzę, że to właśnie ten Twój jedyny. :D Więc trzymam kciuki (za egzaminy też!).

    OdpowiedzUsuń
  6. A według mnie trzeba znaleźć złoty środek- chociaż nie jest to łatwe. Dać sobie czas, obserwować, ale przy tym nie zapomnieć o tym, żeby czerpać szczęście i radość z bycia z drugim człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie i to jest morał na dzisiaj :)

      Usuń
  7. No tak trudno odnieść jedną sytuację do drugiej i porównywać, nie lubię tego robić ;/ i nie lubię jak ktoś to robi ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. A dla mnie wykształcenie jest ważne. Nie wyobrażam sobie bycia z kimś, kto nie ma nawet matury. Przy moich skończonych dwóch kierunkach i zaczętym trzecim... Chciałabym być z kimś na podobnym poziomie, z kim można porozmawiać na różne tematy, a nie tylko słyszeć, że mu się nudzi i nie ma co robić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w końcu ktoś myśli podobnie jak ja. Uważam, że ludzie powinni się dobierać na podobnym poziomie jak ja. Mam wrażenie, że większość ludzi odbiera moja zdanie, ze traktuję ludzi bez wykształcenia jako gorszych ale to nie prawda. Ja mam podobnie jak Ty. Poznałam wielu ludzi, którzy są u mnie na studiach i mam wiele znajomych, którzy zakończyli swoją edukację na szkole średniej. I tematy z takimi wyczerpują się po 10 minutach rozmowy, bo o żadnym z tematów, które chciałabym poruszyć nie mają pojęcia.
      Po za tym żadna z osób nie wzięła tu pod uwagę, że kogoś intelekt może być podniecający i że dana osoba ma coś do powiedzenia w danej dziedzinie.
      Poznałam jedynie jednego człowieka, który osiągnął bardzo wiele, jest adwokatem, ma maniery nie spotykane, albo inaczej - charakterystyczne dla panów z wyższych swer, którymi może oczarować taką dziewczynę jak ja. Po za tym ma ogładę i obycie we wszystkim a po za tym pieniądze, żeby móc dalej inwestować w siebie i to się liczy przede wszystkim.

      Usuń
    2. Tak, zawsze jakoś miałam odmienne zdanie od Twojego, a tym razem się zgadzamy :D
      Nie uważam ludzi bez wykształcenia za gorszych, mam znajomych, którzy nie studiowali, ba, nawet matury nie mają, to ludzie ogarnięci życiowo i nie są gorsi od nikogo innego.
      Ale bycia na poważnie z kimś, kto nie ma wykształcenia sobie nie wyobrażam, bo może i to egoistyczne, ale nie mam zamiaru nikomu tłumaczyć oczywistych rzeczy. Poza tym teraz, gdy brak mi czasu nawet na to, żeby siąść spokojnie i odpocząć, wysłuchiwanie narzekań jak to komuś się nudzi, bo on nie ma zajęć żadnych po pracy, żadnych pasji i nic mnie po prostu męczy i wkurza. Bo inteligentni ludzie podobno się nie nudzą. Poza tym dla mnie wykształcenie jest ważne, bo jednak na studiach właśnie nabieramy tej takiej ogłady życiowej, co dla mnie też jest ważne.

      Usuń
    3. To nie jest egoistyczne tylko oczywista oczywistość a potem się dziwić dlaczego jest tyle rozwodów. Znam wiele małżeństw, gdzie ona była wykształcona i to nie po byle jakim kierunku a on tylko szkołę średnią miał i musieli się rozejść bo ją po prostu irytował.
      Nie ma zajęć, pasji, nie rozwija się, nie stać go na dokształcanie się bo często gęsto zarabia najniższą krajową, a jakiś w miarę poziom ewentualnej przyszłej rodzinie trzeba zapewnić a nie mniejszą lub większą marność.
      I w ostatnim zdaniu Cię popieram - ale niektórzy po prostu tego nie rozumieją.

      Usuń
    4. Tak jak teraz o tym myślę, to w sumie może problem nie jest w samym wykształceniu, ale w podejściu do życia. Bo jeśli ktoś niewiele od życia wymaga, nie chce się rozwijać, a woli stać w miejscu i ciągle narzekać, no to moim zdaniem szkoda naszego czasu na takie znajomości. Tak mnie to natchnęło co napisałaś, że się ktoś nie rozwija.
      Pozmieniało mi się w życiu przez ostatnie miesiące sporo rzeczy, w moim myśleniu też i marnowanie czasu na coś, co nie wnosi nic wartościowego do mojego życia jest bez sensu. I marnowanie czasu z kimś, kto mojego życia nie poprawia, nie ubogaca też jest stratą czasu. A czas jest ograniczony :)

      Usuń
    5. Myślę, że wykształcenie i tak jest ważne, bo wiele wnosi, a podejście do życia każdy ma swoje.
      Nie potrafiłabym np. wrócić z pracy i nic nie robić.
      Dlatego mam dokładnie tak samo jak Ty.

      Usuń
  9. Czyli tylko przemęczenie - dobrze, bo szkoda chorować, zwłaszcza jak masz jeszcze egzaminy.
    Wiesz, mam podobne zdanie do Clodii - wykształcenie lub jego brak nie może kogoś przekreślać jako człowieka. Zna ludzi bardzo inteligentnych, którzy zakończyli swoją edukację po zawodówce, albo szkole średniej. Mają Oni pasje, zawsze jest o czym z nimi porozmawiać. I znam parę osób, które mimo że są po studiach to zachowują się jak po podstawówce, a ich poglądy są dziecinne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam takie samo zdanie jak Levvendowa. Wykształcenie wykształceniu nie równe.
      Znam jedynie jednego gościa, który mi zaimponował. Wiele osób, które tu komentują nie rozumie jednej rzeczy, który chciałam tu pokazać, że ja lecę na intelekt, a nie na jakieś pierwsze wyznania o miłości i o wielkim uczuciu.
      A zaimponował mi wiedzą, pozycją, nienagannymi manierami, ogładą, poglądami, pozycją, tym co osiągnął. Przy nim mogłabym się rozwijać a nie stać w miejscu albo się cofać. Nawet jak miałam jakiś problem, a on nie wiedział sam jak go rozwiązać to uruchamiał swoje kontakty. I to jest to coś co mnie pociąga.

      Usuń
    2. Ale którym momentem tekstu notki chciałaś powiedzieć, że lecisz na intelekt? Bo przeczytałam całość kilka razy i albo jestem ślepa, albo ani słowem o tym nie wspomniałaś. Bo "nie łapię się na byle co" raczej nie mówiąc nic o intelekcie drugiej osoby.
      I to wszystko co wymieniłaś mogą posiadać osoby bez wykształcenia. Baaa, ja znam nie jedną taką osobę i zawsze mam z nimi o czym pogadać i nie czuję się przy nich bardziej inteligentna, a nawet potrafią zagiąć mnie niektórymi informacjami.

      Usuń
    3. Nie trzeba pisać wszystkiego, żeby załapać o co chodzi.

      Usuń
    4. Ja załapałam zupełnie coś innego.

      Usuń
    5. No to nie mój problem xD

      Usuń