sobota, 24 grudnia 2016

183. Wesołych świąt!

Lawiny radości, 
Potopu miłości, 
Lampek migania, 
Kolęd śpiewania. 
Prezentów bez liku, wiele kolędników oraz Sylwestra do rana z lampką szampana! 
Życzy Shadow.
P.S. I oby więcej czasu na pisanie notek :) Niedługo podsumowanie roku, więc pewnie więcej powiem o swojej życiowej sytuacji.

Rysunek mojego autorstwa :) Rodzina Święta

środa, 30 listopada 2016

182.

Dzisiaj trzecie urodziny bloga. Jak zwykle krótko, bo mało czasu, a mnóstwo spraw do ogarnięcia. Jak się macie?

niedziela, 20 listopada 2016

181. Zabawa :)

Witajcie!
W końcu mam krótką chwilę, aby dać znak, że żyję. Czasem tu zaglądam, żeby zatwierdzić komentarze i poczytać notki, na tyle ile mam czas, ale wciąż go niestety brakuje.
Itak swego czasu nominowała mnie do pewnej zabawy, dlatego stąd pomysł na dzisiejszą notkę.

Pytania, które mi zadała załączam wraz z odpowiedziami :)
1) Co jest Twoją największą wartością w życiu?
Miłość.
2) Czego nigdy nie zrobisz?
Nie skoczę na bungee.
3) Jak wyobrażasz sobie siebie za 10 lat?
Ciężko przewidywać przyszłość :D
4) Z czego nigdy nie zrezygnujesz?
Z siebie i swoich marzeń.
5) Dlaczego piszesz bloga?
To jest sposób na odskocznię od codzienności, forma pamiętnika, na który przekładam swoje wszystkie chwile, sposób na poznanie nowych ludzi i poznania ich poglądów na dany problem.
6) Gdybyś miała zmienić jedną rzecz z przeszłości, co by to było?
Miejsce, w którym żyję.
7) Jak wygląda Twój idealny model rodziny?
Żona, mąż i dwoje dzieci.
8) Twoja popisowa potrawa to... ?
Żadna bo nie umiem gotować.
9) Piosenka, która często jest z Tobą to... ?
Przede wszystkim Król Lew Eltona Johna.
10) Osoba, do której możesz przyjść o każdej porze dnia i nocy to... ?
Najlepsza przyjaciółka.
11) Nie zasnę, gdy... ?
Bez włączonego telewizora.

Nominuję osoby:
1. Frida
2. Venus
3. Narkotyczna
4. Emi
5. Oironio
6. Alicja
7. Leon
oraz innych, którzy mają ochotę wziąć udział w zabawie. Odpowiedzcie na te same pytania co ja :)
___________________________
Co u mnie? Oczywiście z ostatniej znajomości nic nie wyszło. Jest multum spraw do ogarnięcia. Na horyzoncie inna znajomość, ale nie wiem czy to w ogóle ma sens.

niedziela, 23 października 2016

180.

Witajcie,
Wiem, że powinnam dać jakiś znak życia i opisać w końcu co u mnie, ale po prostu brak czasu skłania mnie do tego, żeby tu nie bywać. I to wcale, że nie chcę, ale jest sporo spraw do ogarnięcia ...
Ale o tym może w kolejnej notce, jak już będę pewna, że mam stabilną sytuację.
Niedziela to drugi dzień jesieni tak piękny. I ja się czuję świetnie, bo wiem, że nie jestem sama. Pojawił się koło mnie ktoś, kto chce ze mną być i mnie wspierać. Czuję się dobrze, że jest koło mnie ktoś, kto chce dzielić ze mną każdą chwilę bez względu na wszystko.
Na dzisiaj tyle.
Więcej za jakiś czas.

Polska Złota jesień /23.10.2016/

sobota, 1 października 2016

179. Pomagamy.

Założyłam zbiórkę na karmę dla zwierząt ze schroniska.
Każdą osobą proszę o wsparcie aukcji. Każda pomoc się liczy! Udostępniajcie link, wspierajcie aukcję symboliczną kwotą!

Pomagamy: KLIK

wtorek, 20 września 2016

178. Trening pozytywnych myśli - sierpień.

Wybaczcie, że tak długo zwlekałam z pisaniem, ale miałam wiele spraw do załatwienia. Życie może zmienić się w jednej chwili, ale o tym może kolejnym razem.
Teraz opowiem trochę o sierpniu.
Sierpień był trochę dziwnym miesiącem. Niby był spokojny, ale czasem obecność niektórych osób dawała o sobie znać.
Mimo wszystko starałam się robić wszystko, aby każdy dzień był spokojny i pojawił się uśmiech na twarzy i tak był. Poznałam kilka nowych osób, spędziłam super dzień urodzinowy - bo przecież na sierpień przypadają moje urodziny. I ten dzień był naprawdę wyjątkowy. Koniec sierpnia mnie zaskoczył bo przez przypadek znalazłam się na imprezie, na której pojawił się zespół Piersi. Jest to jeden z moich ulubionych polskich zespołów. No i oczywiście bez zdjęć się nie obejdzie. Na jednym ze zdjęć jestem ja i Adam Asan Asanov - czyli wokalista zespołu.

Sponsor imprezy :)

Podczas koncertu

Ja i Adam Asan Asanov

Sierpień wniósł wiele pozytywnych chwil.

niedziela, 21 sierpnia 2016

176. Zbiórka na puszki dla zwierzaków!

Jak wiecie uwielbiam zwierzęta. Obecnie nie mam żadnego, ale to nie sprawia, że przestałam się nimi interesować. Regularnie biorę udział w różnego typu akcjach, mających pomagać zwierzętom.
Ostatnio ruszyła zbiórka pieniędzy na puszki dla zwierząt ze schroniska w mieście moich studiów dlatego mam do tego sentyment. Pomagam.pl pomaga w organizacji zbiórek m.in. na rzecz zwierząt.
Dlatego zwracam się z prośbą do wszystkich czytelników o pomoc! Jeśli nie możecie zabrać do siebie żadnego zwierzaka, to wspomóżcie akcję symboliczną kwotą! Liczy się każda pomoc!

W schronisku skończyły się zapasy karmy dla psów i kotów!

Zostawiam link do strony pod adresem: KLIK

Dziękuję wszystkim, którzy pomagają. Liczy się każda pomoc! Udostępniajcie na swoich profilach społecznościowych! Jeśli możecie - wesprzyjcie akcję!

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

175.

Poznałam go w czerwcu. Rozmawialiśmy wtedy kiedy oboje mieliśmy czas. W końcu poznaliśmy się osobiście początkiem lipca. W końcu bo przecież też mógł jakoś o to zabiegać, żeby ustalić jakiś termin. Spotkaliśmy się w sumie dwa razy i mieliśmy ustalić kolejne spotkanie, ale przecież mi raczej niekoniecznie zależało już na tym, żeby spotykać się jak kolega z koleżanką. Nie chciałam naciskać bo jak sam stwierdził, że dopiero po kilku spotkaniach można coś określić. Zaczęło mnie to irytować, że w zasadzie nie daje żadnych znaków czy mu się podobam itp. W końcu w tym tygodniu udało nam się porozmawiać, ale potem był ciężko uchwytny i wysyłał jakieś wiadomości, z których nic nie wynikało. W weekend podobno był bardzo zapracowany tym bardziej, że to weekend przedłużony bo 15 sierpień to przecież wolny dzień. Moje wiadomości były wyświetlane. Ale jakoś nie zainteresował się co u mnie słychać i czy w porządku. Po prostu mam wrażenie, że dzieje się coś dziwnego i nie bez powodu nie angażował się w tą znajomość tak jak bym sobie tego życzyła ... Mam wrażenie, że może coś z tego jeszcze wyniknąć i możliwe, że ukrywa coś o czym ja nie mam pojęcia. Jego zachowanie jest po prostu dziwne, bo kto nagle zaczyna unikać kontaktu jeśli utrzymuje się kontakt regularny przez dłuższy czas?
Jeszcze się tak nie zdarzyło, żeby był z nim znikomy kontakt lub po prostu nie napisał. Jak miał czas to każdego dnia znalazł chociaż chwilę na rozmowę, a w sobotę dostałam jakąś lakoniczną wiadomość, że ma niby bardzo dużo spraw itp ale to nie znaczy, że nie chce ze mną rozmawiać. Od kilku dni wcale nie znajduje czasu na to, żeby porozmawiać. Wcześniej chociaż na chwilę znajdował czas, żeby porozmawiać, opowiedzieć co u niego i zapytać co u mnie. A teraz nagle ma na tyle spraw, żeby wcale się nie odzywać, robić jakieś uniki i unikać fb jak ognia. Wcześniej jakoś miał czas na to, żeby porozmawiać ...
Coś musiało się stać tylko nie wiem co.

czwartek, 11 sierpnia 2016

174.

Na przełomie lutego i marca zeszłego roku zostawił mnie z dnia na dzień. Podczas jednej z kłótnie wygarnął mi, że byłam błędem w jego życiu i przestał się odzywać. Wtedy myślałam, że po prostu potrzeba mu kilku dni na rozładowanie emocji, ale mijał dzień za dniem i jakoś nic z tego nie wynikało. Podczas lipcowej rozmowy którą sam zainicjował stwierdził, że jest sam. To była pierwsza nasza rozmowa od czasu kiedy się rozeszliśmy. Nie wyjaśnił mi nic. Nie powiedział dlaczego odszedł. Kolejna rozmowa była końcem października z jego strony ale wtedy ... wtedy dowiedziałam się, że po prostu zostawił mnie dla innej. W trakcie tej rozmowy weszłam na jego profil i weszłam na przypadkowe konto osoby, która była w jego znajomych. Przez czysty przypadek bo przecież znajomych miał 600 i to było jej konto. Jak niski odsetek był przecież tego, że trafię za pierwszym trafem i to w jej profil ...
Widziałam wspólne zdjęcia i ta relacja zaczęła się na pewno w trakcie naszej znajomości. A teraz są razem ponad rok i wyjechali na wspólny rodzinny wyjazd.
Czuję się źle.  Przecież wcześniej mówił o wielkiej miłości a potem nie miał skrupułów, żeby odejść. 
Znajomi tworzą nowe związki, zaręczają się, biorą śluby, mają dzieci. Tylko ja stoję w miejscu. Nie chcę żyć w zawieszeniu. Chciałabym zrobić krok w przód. 
Uciekłam w swoje sprawy, żeby o tym nie myśleć. I dużo mi to dało bo nie wiem co zrobiłabym gdybym nie miała swoich zajęć i ciągle o tym myślała.
Nie myślę o nim, po prostu jest mi przykro, że kolejny facet potrafił tylko pięknie mówić a z inną jakoś może spędzać czas i się dla niej starać?
I nie chcę słuchać, że mam jeszcze czas i że ktoś na mnie czeka - bo ile można czekać i się starać w relacji skoro każdy ma gdzieś to, że druga osoba się stara?
Nie zamknęłam się na nowe relacje. Poznałam kilku ludzi, fajnych ludzi, ale żadna z tych relacji nie dałaby mi tego czego oczekiwałam. A nie chciałam przecież być w relacji bez zobowiązań albo tylko znajomą, z którą można spędzać miło czas.

Dlaczego ja mam cierpieć przez wybory innych?

piątek, 5 sierpnia 2016

173. Lipcowy szał zakupowy.

Przyszła pora, aby pochwalić się moimi zakupami lipcowymi. W tym miesiącu kupiłam sobie sukienkę, dwie pary spodni, bluzkę oraz buty. Zacznijmy od butów.

Numer 5. Buty białe, bo akurat taki kolor wymagany jest na uczelnię. Buty firmy Ecco, bo innej nie uznaję, tym bardziej, że to najwygodniejsze buty na świecie. Wszystkie buty, w których chodzę na co dzień są właśnie tej firmy.
Buty, które ja wybrałam, kosztowały 190 złotych i były z obniżką na poziomie 50%.




Numer 4. Spodnie w kolorze czarnym firmy Calvin Klein. Koszt: 180 złotych przy 50% obniżce
Zdięcie pobrane ze strony




Numer 3. Spodnie w kolorze czarnym firmy Lisa Campione. Spodnie mają długość nogawki 3/4. Koszt 100 złotych, obniżka 30%


Numer 2. Bluzka kolor czarny firmy Emporio Armani.





Numer 1. TOP TOPów tej listy. Czarna sukienka firmy Marc Cain. Cena: 510 złotych przy obniżce 40%
Tak sukienka wygląda na mojej figurze :)

Jak się Wam podobają moje zakupy? Wybaczcie jakość zdjęć ale nie mam dobrego aparatu fotograficznego.

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

172.

Siedzę i rozmyślam. Co przyniósł mi ten rok. Myślę o tym co przydarzyło mi się w tym miesiącu. Były różne chwile. Ale zdecydowanie większość chwil to momenty bardzo pozytywne.
Lipiec jest najbardziej pozytywnym miesiącem ostatniego czasu. Wcześniejsze 2 lata były trudnym czasem. Wszystko zaczęło zmieniać się w drugiej połowie tamtego roku. Atmosfera coraz bardziej się wokół mnie poprawiała, sprawy zaczynały wychodzić na prostą, a ja zaczęłam dostrzegać światełko w tunelu. 
Lipiec przyniósł mi nową znajomość. Z niczym się nie śpieszę, wręcz cieszę się, że od czasu do czasu spotkamy się na rozmowę przy kawie w naszej ulubionej knajpie z widokiem na miasto. Mimo, że pogoda nie zachęcała do pierwszego spotkania to ja czułam, że nawet zwyczajne spotkanie przy kawie z wyjątkową osobą może być magiczne. W końcu poznałam kogoś, kto z chęcią mnie posłucha, rozumie moje problemy i myśli bardzo podobnie na wiele spraw.
Lipiec to miesiąc, kiedy udało mi się być w Krakowie. Uwielbiam to miasto! Drugi weekend miesiąca spędziłam właśnie tam.
Przez lipiec zdążyłam zrobić praktyki. Załatwienie praktyk w tym roku było dużym przedsięwzięciem, ale i tak mi się udało załatwić je w swoim mieście i to na lipiec - na czym bardzo mi zależało. Wszystkie papiery z praktyk leżą na półce i czekają, aby je oddać w sierpniu na zaliczeniu. Tak, jeszcze mamy zaliczenie z praktyk, ale mam nadzieję, że to będzie tylko formalność jak rok temu. Dzięki praktykom poznałam kilka osób, ale też przekonałam się, które z tych osób są mi życzliwe, a na które trzeba uważać.
Wstęp do pracy magisterskiej też napisany, wystarczy tylko zadzwonić do pani promotor i umówić się na spotkanie.
Bywały również chwile, dzięki którym zrozumiałam jak złożone potrafią być relacje międzyludzkie. Kiedyś bliscy ludzie, a teraz osoby, które nie mogą na siebie patrzyć, nie mówiąc sobie nawet cześć. To właśnie jedna z moich ostatnich relacji, gdzie jestem zadowolona, że ta osoba po prostu nawet nie mówi mi cześć. 
Lipiec był miesiącem zakupowym. Na kupione rzeczy czekałam od dawna, ale wciąż nie mogłam doczekać się ciekawych przecen, ale doczekałam się. 
Doczekałam się na spodnie z firmy Calvin Klein. Przyjechały aż z Amsterdamu


A teraz czekam na środę, bo mają dojść kurierem buty, które zamówiłam.

piątek, 29 lipca 2016

171. Praktyki, praktyki!

Dzisiaj ostatni dzień praktyk. To chyba jeden z niewielu dni, który przebiegł w miarę przyjemnej atmosferze. A to dlatego, że osoba, która robi zamęt, poszła n L4 ze względu na wczorajszą kłótnię, którą kolejny raz sprowokowała. Do mnie tylko raz się dziwnie odezwała i widziała, że po prostu jej słowa do mnie się nie podobały i więcej się nie odzywała, z resztą ja się starałam jej unikać. Koleżanka, która była ze mną na praktykach, wielce się z nią zakolegowała. Szkoda tylko, że ja miałabym być od najcięższej roboty a one w dwójkę lub trójkę urządzałyby sobie pogawędki. 

Dlatego wolałam jej unikać i mieć robotę od innej koleżanki, z którą miałam pozytywne relacje.
Dlatego dzisiejszy dzień był spędzony w miłej atmosferze, z ciastem, z kawą, bez osoby, która prowokowała kłótnie i psuła atmosferę. 

Jednak praktyki miały też swoje zalety, bo przecież miałam w moim mieście praktyki więc miałam blisko, sporo się nauczyłam, część ludzi była na prawdę w porządku, nawiązałam nowe znajomości, miałam te praktyki w lipcu - na czym mi zależało bo też chciałam mieć jedną sprawę z głowy.

Co u mnie? W zasadzie mija dzień za dniem, sporo spraw do ogarnięcia i załatwienia, ale przynajmniej nie muszę już myśleć o praktykach i jestem przez to spokojniejsza.

poniedziałek, 18 lipca 2016

170.

Sobotnie popołudnie. Kolejne spotkanie, na które tym razem się nie stresuję. Pogoda nie najlepsza bo zaczął padać deszcz ale nastrój zupełnie inny od aury na zewnątrz. Nastrój bardzo dobry. To nieliczna z osób, które działa na mnie kojąco. Nie muszę nic mówić, żeby czuć się z nim dobrze.
Nasza ulubiona kawiarnia. Tu byliśmy pierwszy raz całkiem niedawno bo dwa tygodnie temu. Rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Znów patrzy w moje oczy, co mnie bardzo peszy. Rozmowa z nim rozluźnia mnie.
I dzisiejsza wiadomość od niego, która totalnie mnie rozbroiła. "Co najlepsze w pracy o 7 rano? Poranna kawa".
Dobrze wiem, że kawy nie pijał. A dzięki mnie zaczął. Taka drobna zmiana w jego życiu. A tak niewiele dzisiaj trzeba mi było, by pojawił się uśmiech po powrocie do domu.

piątek, 8 lipca 2016

169. Praktyki, praktyki!

Właśnie minął mi tydzień praktyk w aptece szpitalnej. Jestem tam z koleżanką z roku. Wrażenia raczej na plus. Chociaż powiem Wam, że chyba bardziej mi się podobało w zwykłej aptece i chyba miałam fajniejszy zespół. Tzn miałam cały dzień praktycznie zapełniony, nie nudziło mi się, ale nie miałam nie wiadomo jakiego nawału pracy. Akurat tak miałam przydzielone zadania, że przez całą dniówkę miałam co robić.

Jakie są plusy?
- nie jestem sama na tych praktykach, chociaż akurat to na wsześniejszych mi nie przeszkadzało, bo jakoś zgrałam się z zespołem
- mam koleżankę ze swojego roku, ale jakoś mamy ze sobą średni kontakt mimo że nawet jesteśmy z jednego miasta - chociaż jest jeszcze jedna dziewczyna, której kierowniczka nie przyjęła
- kierowniczka jest starsza, ale jest konkretna, ma sporą wiedzę, więc można się od niej sporo nauczyć i też dużo wymaga, a ja lubię ludzi, którzy powiedzą mi konkretnie co mają robić 
- mam blisko, bo na szczęście udało mi się zorganizować praktyki w moim mieście i to w lipcu bo mi lipiec bardziej odpowiadał - autobusem jadę 15 min i 15 min spacerkiem

Minusy:
- reszta zespołu jest mało konkretna - czasem mam coś zrobić a nie wiem do końca gdzie co jest i jak są rozmieszczone pomieszczenia i jak ktoś mi każe coś zrobić to nie powie do końca jasno o co mu chodzi i nie lubię takiego czegoś, a jak nie wiem to potem jakieś śmiechy - trochę żenada
- denerwuje mnie, że skoro jesteśmy razem na praktykach to np. skoro mamy leki recepturowe, które musimy zapisać w zeszycie to np. idzie koleżanka a w zasadzie ja jestem na uboczu tylko dlatego, że ona np ma wspólnych znajomych z jedną z osób z zespołu a z jakiej paki ja mam przez to tracić
- w przeciągu dnia jest czasem tak, że jest dużo czasu kiedy siedzę i nic nie robię a wolę mieć jakąś robotę przez dłuższy czas i sobie powoli robić niż się nudzić.

Ogólnie podoba mi się chociaż mam wrażenie, że ludzie w tej aptece to są tacy sobie, są bo są i nie szczególnie się im chce pracować. Przed obecnym magistrem dwóch innych kierowniczka zwolniła, więc to o czymś świadczy. 

poniedziałek, 4 lipca 2016

168. Jak pomagać zwierzętom?

Okres wakacyjny to szczególny czas sprzyjający porzuceniom zwierząt. Pamiętajmy - zwierze to nie zabawka, które można porzucić w kąt.
Jest wiele sposobów na to, aby pomagać zwierzętom. Wiadomo, że najlepiej byłoby zwierzę przygarnąć do domu. Ale nie wszyscy mają warunki do tego, aby zabrać zwierzaka do siebie. Zatem są inne formy pomocy. Jak możemy pomóc?

1. Dom Tymczasowy - zabieramy do siebie zwierzaka na czas znalezienia mu domu na stałe.
2. Wirtualna adopcja - czyli wybieramy zwierzaka np na stronie schroniska i zobowiązujemy się do wpłaty co miesiąc określonej kwoty.
3. Wolontariat - jeśli mamy dużo wolnego czasu i nie wiemy jak go wykorzystać, zawsze trochę czasu możemy poświęcić na pracę na rzecz schroniska.
4. Zbiórka karmy i przedmiotów codziennego użytku - jeśli chcesz coś przekazać na rzecz schroniska to możesz kupić karmę, przekazać miski, smycze, ubranka, koce, szczotki, szampony do pielęgnacji. Ja mam kilka rzeczy po swoim psie, które przekazałam.
5. Zbiórka nakrętek plastikowych czy makulatury - często schroniska organizują zbiórkę nakrętek plastikowych czy makulatury. Nas to nic nie kosztuje, bo nakrętki plastikowe są odpadem po przedmiotach żywnościowych więc wystarczy umyć i przygotować pojemnik i zacząć zbierać. Ja przekazałam trochę nakrętek bo taka akcja jest już jakiś czas u mnie na wydziale. Obecnie włączyło się również centrum handlowe do zbiórki nakrętek, więc jest coraz więcej miejsc, gdzie nakrętki są zbierane na schronisko. 
6. 1% podatku - i tak płacimy podatek, więc czemu nie przekazać choć trochę pieniędzy na schronisko? Wystarczy odszukać numer KRS organizacji działającej na rzecz zwierząt czy schroniska.





Organizacje działające na rzecz zwierząt walczą o prawa zwierząt! 
Ostatnio czytałam, że mają być bardziej surowe kary dla osób, które znęcają się nad zwierzętami.

piątek, 1 lipca 2016

167. Zarabianie przez internet.

Zawsze sobie chciałam dorobić. Ale albo byłam za młoda, albo brak koncepcji, gdzie można byłoby się zatrudnić, albo brak czasu, albo nikt nie bardzo chciał zatrudnić osoby tylko na wakacje.
Jakoś koło Wielkanocy dostałam maila do portalu, na którym można zarobić poprzez wypełnianie ankiet. Byłam zawsze sceptyczna do pracy przez internet, ale dzięki metodzie prób i błędów, uznałam, że warto spróbować.
Nie chciałam pisać o tym wcześniej, ale wczoraj wpłynęła moja pierwsza wypłata. Nie są to jakieś wielkie pieniądze, bo aż 50 pln, ale zawsze coś.
Może napiszę, na czym to wszystko polega?
Praca nie jest ciężka, bo nawet nie trzeba wychodzić z domu. Polega na wypełnianiu ankiet, które mają dwa rodzaje punktów: StudentsPoints i Social Points.
Na Social Points się zarabia. Zgromadzone 100 Students Point wymienia się na 50 pln. Social Points zbiera się - i dzięki temu mamy wyższe miejsce w rankingach. Przy każdej ankiecie jest wyszczególnione ile i których punktów możemy dostać.
StudentsPoints możemy wymienić na różne nagrody:
- koszulki
- pomoc charytatywną
- pieniądze
- nagrody
- kreator ankiet

No i dodatkowo Students Points i Social Points możemy zdobyć przez polecanie strony innym - do każdego konta jest przypisany link, przez który wchodzą inni znajomi.
Myślę, że każdy się zorientuje co i jak, jak założy konto i je trochę poużytkuje.



Jeśli chcesz się zarejestrować i założyć konto, zrób to tutaj: KLIK

piątek, 17 czerwca 2016

166.

Witajcie!
Znów muszę się usprawiedliwić. Jest mnie tu coraz mniej. Notki pojawiają się mniej regularnie, rzadziej odpowiadam na komentarze, ale regularnie odwiedzam Wasze blogi w wolnej chwili. Ostatnio jest wiele spraw na głowie, ale nawet jeśli jest już wolna chwila to wolę spędzić ją aktywnie, niż przed komputerem. Teraz jest więcej cieplejszych dni, więc wolny czas wykorzystuję na ruch, no i oczywiście muszę zgubić kilka kilogramów. Co u mnie? Może zacznę od początku ...
Sprawa praktyk ciągnęła się od grudnia. W zasadzie byłam na początku w szpitalu w moim mieście odnośnie praktyk, ale kierownik powiedziała, żebym zgłosiła się w połowie stycznia to mi odpowie czy przyjmie mnie na praktyki. Więc miałam czasu trochą ale nie miałam pewności czy będę mieć zaklepane miejsce w tym szpitalu. Było znacznie trudniej ze znalezieniem praktyk niż w ubiegłe wakacje. W między czasie byłam w mieście obok w dwóch szpitalach, ale jeden nie miał takiej prawdziwej apteki, a w drugim jak się okazało będzie przez wakacje remont. W kolejnym mieście w pobliżu, w którym byłam, stwierdzili, że osób spoza tego miasta nie przyjmują na praktyki. To akurat w między czasie udało mi się załatwić w oczekiwaniu na połowę stycznia. W połowie stycznia okazało się, że szpital w moim mieście przyjmie  mnie na te praktyki i to w lipcu - więc tak jak chciałam. Musiałam napisać pismo do dyrektora szpitala, potem złożyć umowę do podpisania i dopiero wszystkie papiery udało mi się skompletować tuż przed terminem złożenia ich w dziekanacie. Początkiem czerwca umowa do praktyk została podpisana przez uczelnię, więc moje miejsce na praktykach jest już na 100% zaklepane, odebrałam tylko skierowanie, które muszę dostarczyć do szpitala i odebrać dziennik praktyk.
Czerwiec mija pracowicie. Ostatnie zaliczenia, ostatnie zajęcia na uczelni, ostatnie kolokwia, ostatnie poprawy, pierwsze dwa zaliczenia semestralne - na szczęście z jednego byłam zwolniona więc nie musiałam zdawać i 3 egzaminy. Po drodze okazało się, że już można zacząć na katedrze coś robić na temat swojej pracy magisterskiej. Mam już temat. Mam bardzo fajną panią promotor. To kobieta koło 60 lat, bardzo zadbana, spokojna, sympatyczna, rozmowna, konkretna i mająca dużą wiedzę. Takich ludzi lubię, bo wiem, co mam robić. Wiem czym się zająć podczas wykonywania praktyk, bo dała mi parę artykułów do przeczytania, więc zajmę się niby w lipcu, jak już zakończę sprawę z sesją. Początkowo chciałam robić pracę magisterską na zupełnie innej katedrze, ale mnie nie przyjęli - było więcej chętnych niż miejsc. Trochę byłam zawiedziona, i tą katedrę wybrałam z takiej racji, że mam najbliżej. Pani sekretarka podała mi tytuł mojej pracy, który wcale nie zachęcał, ale jak rozmawiałam z panią promotor to temat okazał się bardzo ciekawy i co mogę powiedzieć to to, że będę pracować nad syntezą związków o właściwościach przeciwnowotworowych i po raz pierwszy taki tytuł pracy będzie pod moim nazwiskiem. Także jestem bardzo zadowolona z takiego obrotu spraw choć początkowo wcale mi się to nie widziało. "Nie wszystko złoto, co się świeci". Czyli tak naprawdę od 4 lipca jestem na praktykach aż do 29 lipca, no i pewnie w między czasie będę uzupełniać dziennik praktyk i inne rzeczy, które są wymagane no i oczywiście szukać artykułów, które mi promotor zostawiła, tłumaczyć je, bo są po angielsku. No i pewnie gdzieś w sierpniu mam się u niej zjawić. Ogólnie to promotor ma taki plan, żeby pierwszy semestr spędzić w labolatorium no i napisać wstęp do pracy. Ale najpierw muszę z sukcesem zakończyć 4ty rok :)
Odnośnie kwestii sercowych to są one ważne, choć trochę straciły dla mnie na znaczeniu. Końcem maja poznałam kogoś. W pierwszy weekend czerwca się zobaczyłam z tą osobą, ale się rozczarowałam. Było tak jak w przypadku pierwszej osoby, z którą spotkałam się po założeniu konta które mam od sierpnia ubiegłego roku. Ten typ potrafił tylko naobiecywać i na tym w zasadzie się kończyło a ze spotkania w zasadzie nic nie wyszło. Ale trudno. Liczyłam, że będzie z tego coś więcej, ale z kolejnej relacji nic nie wyszło. Jedynie cieszę się, że nie zwlekałam ze spotkaniem nie wiadomo ile czasu. Piszę już o tym bez emocji, bo nawet nie napisałby, że dziękuje za spotkanie gdybym się nie odezwała. Po spotkaniu pozostała jedna czerwona róża, kilka niedomówień i zero wyjaśnienia dlaczego nie chciał się w to angażować.
Po prostu chciałabym być dla kogoś ważna. Ale nic na siłę. Chciałabym, żeby to było coś więcej ale kolejne spotkanie zakończyło się fiaskiem.
Ostatnio przypadkiem natchnęłam się na osobę, która kiedyś była ważna w moim życiu. Teraz po tym wszystkim nie potrafimy sobie powiedzieć cześć, nie mówiąc o rozmowie. Ale nie ma się co dziwić, że tak wyszło. Moje zachowanie było konsekwencją jego traktowania mojej osoby, potem zaczęłam grać tak jak on gra, co mu się bardzo nie spodobało. Cóż, nie dam się nikomu wodzić za nos ani tak traktować. Przynajmniej od dłuższego czasu mam spokój od jego obecności i od tego, że się próbował kontaktować. I co najważniejsze w tym wszystkim to jak dwie bliskie sobie osoby, stają się sobie zupełnie obojętne i obce.
To by było na tyle. :) Do następnego.

środa, 25 maja 2016

165. Przebudzenie.

Przebudziłam się o 4.08. 
Nie miałam ochoty nic jeść. Wyszłam na balkon. Usiadłam na krześle i zapaliłam papierosa. Myśli nie były skupione na niczym konkretnym. Myślałam to o studiach, o kolejnych zaliczeniach, o teście, który dzisiaj miałam - zaliczyłam z resztą na 4,5, bo przed chwilą się dowiedziałam. I o wielu innych sprawach. 
Jakoś kwestie sercowe zeszły na zupełnie oddalony plan. Co zajmuje mój czas? Nauka, rozrywka, odpoczynek, relaks ... Przez to nie mam ani czasu ani ochoty pisać na blogu bo jakoś nie mam ostatnio do tego sentymentu. Z resztą to widać po moich ostatnich notkach i ilości komentarzy. 
Coś się zmienia we mnie. 
Zrozumiałam, że do pewnych rzeczy się nie wraca, z resztą czasem po prostu nawet gdyby się chciało to przecież nie da się pewnych rzeczy zmienić.
Na koncie jedna nieudana randka odbyta 2 tygodnie temu i jedna zakończona znajomość. Może o powodach nie będę mówić bo nie warto po prostu. 
Jak na razie siedzę w fotelu, popijam moje ulubione Martini, na stole moja ulubiona pizza, i cieszę się z mojego dzisiejszego testu, że tak ładnie mi poszło. A plany? Zupełnie nie planuję nic do przodu. 

piątek, 13 maja 2016

164. 100 pytań.

Dzisiaj post z zupełnie inne beczki. Do zabawy nominowała mnie Cori z bloga: KLIK.

1. Najlepsza rzecz jaka Ci się przytrafiła w życiu?
Podróż autostopem.
2. Śpisz przy zamkniętej czy otwartej szafie?
Przy zamkniętej.
3. Czy zabierasz szampony i odżywki do hotelu?
 Nie.
4. Czy musisz być cała przykryta kołdrą?
Kołdrą i kocem :)
5. Czy kiedykolwiek ukradłaś znak drogowy?
Tak.
6. Czy wycinasz kupony, ale później z nich nie korzystasz?
Nie. Wycinam kupony i je wykorzystuję:)
7. Czy wolałabyś zostać zaatakowana przez niedźwiedzia czy przez rój pszczół?
Rój pszczół.
8. Czy lubisz używać karteczek naklejanych?
Używam ich wiele.
9. Czy masz piegi?
Nie.
10. Czy zawsze uśmiechasz się do zdjęć?
Zależy od sytuacji.
11. Co wkurza cię co niekoniecznie wkurza innych?
Plotkarstwo.
12. Czy kiedykolwiek liczyłaś swoje kroki podczas spaceru?
Nie, raczej nigdy mi się to nie zdarzyło.
13. Czy kiedykolwiek załatwiałaś się w krzakach?
Nie.
14. Czy kiedykolwiek robiłaś grubszą sprawę w krzakach?
Może tak, może nie ... :)
15. Czy kiedyś tańczyłaś bez muzyki?
Nie.
16. Czy gryzłaś swoje długopisy/ołówki?
Nie.
17. Z iloma osobami spałaś w tym tygodniu?
Z nikim.
18. Jaki jest rozmiar Twojego łóżka?
Duże: 2 na 2 metry.
19. Piosenka tygodnia.
Nie wiem.
20. Czy podobają ci się faceci ubierający się na różowo?
O Boże ...
21. Czy nadal oglądasz bajki?
Nie.
22. Jaki jest Twój najmniej ulubiony film?
Nie wiem.
23. Gdzie zakopałabyś znaleziony skarb?
Pod budą mojego psa.
24. Co pijesz najczęściej do obiadu?
Do obiadu raczej nic nie piję, ale po obiedzie piję kawę i herbatę:)
25. Ulubiony sos do nuggetsów?
Nie jem nuggetsów.
26. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
Oczywiście spaghetti i kebab.
27. Jakie filmy możesz oglądać w kółko i nadal kochasz?
"Tylko mnie kochaj", "Dom dusz". Jest ich kilka.
28. Ostatnia osoba którą pocałowałaś lub która Ciebie pocałowała?
Kolega. Jakiś tydzień temu :)
29. Czy byłaś kiedyś w harcerstwie?
Nigdy.
30. Czy kiedykolwiek pozowałaś nago w magazynie?
Nie.
31. Kiedy ostatnio pisałaś do kogoś list na papierze?
Jakieś 2 lata temu.
32. Czy potrafisz wymienić olej w samochodzie?
Może.
33. Czy kiedykolwiek dostałaś mandat za przekroczenie prędkości?
Nie.
34. Czy kiedykolwiek zabrakło Ci benzyny?
Nie.
35. Ulubiony rodzaj kanapki?
Z szynką i warzywami.
36. Co najbardziej lubisz jeść na śniadanie?
Śniadanie indyjskie, jajecznicę, kanapki z szynką i warzywami, owsiankę, wiele rzeczy.
37. Kiedy chodzisz spać?
Po 22,
38. Czy jesteś leniwa?
Rzadko, z reguły jestem pracoholikiem.
39. Za co przebierałaś się na bale w przedszkolu?
Żabę.
40. Jaki jest twój chiński znak zodiaku?
Koza.
41. W ilu językach mówisz?
Polski, angielski, łacina, francuski.
42. Czy prenumerujesz jakiś magazyn?
Nie.
43. Lego czy lincoln lego?
 Lego.
44. Czy jesteś uparta?
Tak bardzo. Muszę postawić na swoim.
45. Leno czy Letterman?
Żaden.
46. Czy oglądałaś kiedyś seriale?
Wiele razy. Mam nawet kilka ulubionych.
47. Czy boisz się wysokości?
Zdecydowanie nie.
48. Czy śpiewasz w samochodzie?
Nie.
49. Czy lubisz śpiewać pod prysznicem?
Zazwyczaj włączam sobie coś fajnego, ale nie śpiewam.
50. Czy lubisz tańczyć w aucie?
Nie umiem tańczyć.
51. Czy używałaś broni?
Nie.
52. Kiedy ostatnio robiłaś zdjęcie u fotografa?
Jakieś 5 lat temu, miałam sesję wykonaną przez kolegę.
53. Czy uważasz, że musicale są kiepskie i tanie?
Nie wiem, nie oglądam tego typu rzeczy.
54. Czy święta są dla Ciebie stresujące?
Nie.
55. Czy kiedykolwiek jadłaś pierogi?
Wiele razy.
56. Ulubione ciasto owocowe?
Nie mam.
57. Kim chciałaś być w dzieciństwie?
Prezesem albo szefem :)
58. Czy wierzysz w duchy?
W życie po życiu tak.
59. Czy miałaś kiedyś uczucie Déjà vu?
Wiele razy.
60. Czy bierzesz codziennie witaminy?
Nie.
61. Czy nosisz kapcie?
Tak.
62. Czy nosisz szlafrok?
Nie.
63. W czym śpisz?
Nago :D
64. Pierwszy koncert?
Nie pamiętam.
65. Superpharm, Natura czy Rossmann?
Superpharm.
66. Nike czy adidas?
Żaden.
67. Cheetos czy fritos?
Nie jadam.
68. Orzeszki czy nasiona słonecznika?
I to i to :)
69. Czy słyszałaś o grupie Très Bien?
Nie.
70. Czy brałaś lekcje tańca?
W przedszkolu, ale potem jakoś zakończyłam to. Z resztą teraz nie mam żadnych tanecznych talentów.
71. Jaki zawód wyobrażałaś sobie wykonywany przez rodzeństwo?
Nie mam rodzeństwa.
72. Umiesz zwinąć język w rurkę?
Tak, byłam mistrzem w tej dziedzinie.
73. Czy kiedyś wygrałaś konkurs ortograficzny?
Nie.
74. Czy kiedykolwiek płakałaś ze szczęścia?
Tak.
75. Czy masz płyty gramofonowe?
Nie.
76. Czy masz gramofon?
Nie.
77. Czy palisz kadzidełka?
Nie.
78. Czy kiedykolwiek byłaś zakochana?
Tak.
79. Jaki koncert chciałabyś zobaczyć?
Za duży wybór :)
80. Ostatni koncert jaki widziałaś?
Nie pamiętam.
81. Gorąca czy zimna herbata?
Gorąca.
82. Cukier czy słodzik?
Ksylitol :)
83. Jak dobrze potrafisz pływać?
Trochę umiem.
84. Czy potrafisz wstrzymać oddech bez zatykania nosa?
Nie.
85. Czy jesteś cierpliwa?
Tak, ale wszystko ma swoje granice.
86. DJ czy zespół na wesele?
Nie myślałam nad tym, ale być może zespół.
87. Czy kiedykolwiek wygrałaś jakiś konkurs?
Tak, wygrałam hulajnogę.
88. Czy miałaś kiedyś operację plastyczną?
Nie.
89. Wolisz czarne czy zielone oliwki?
Uwielbiam oliwki! Ale najbardziej zielone.
90. Czy umiesz szyć/wyszywać?
Nie.
91. Najlepsze miejsce na kominek?
Salon.
92. Chcesz wyjść za mąż?
Tak.
93. Jeśli masz męża, jak długo jesteście małżeństwem?
-
94. W kim podkochiwałaś się jak byłaś w liceum?
Hmm, pewnie tak. Ale teraz już nie pamiętam nawet kto to był.
95. Czy dążysz do celu "po trupach"?
Tak.
96. Czy masz dzieci?
Nie.
 97. Czy chcesz mieć dzieci?
Tak.
98. Ulubiony kolor?
Fioletowy, czarny.
99. Tęsknisz za kimś teraz?
Nie.
100. Czy chodzisz na fitness?
Nie.

A nominuję:
1. Lawendową
2. Kokosowe ciastko
3. Anewiz
4. Oironio

sobota, 7 maja 2016

163. Oczyszczanie - efekty ( część 1 ).

Efekty oczyszczania:
1. Silne oczyszczenie jelit ze złogów. 
Dzięki substancjom, których użyłam podczas kuracji, udało mi się usunąć to, co w jelitach zalegało. Dzięki temu czuję się znacznie lepiej.
2. Poprawa funkcji metabolicznych ze względu na usunięcie znacznych ilości kamieni wątrobowych.
Udało mi się usunąć również kamienie wątrobowe. Dzięki temu uzyskałam poprawę metabolizmu, lepsze oczyszczanie krwi i wydajniej pracujący organ czyli wątrobę.
3. Poprawa funkcji nerek i tu pragnę zaznaczyć, że po usunięciu kamieni wątrobowych spowodowało, że spadło mi również ciśnienie.
 - ciśnienie przed oczyszczaniem: 135/ 90/75
 - ciśnienie po oczyszczaniu: 109/62/56
4. Poprawa krążenia.
Dzięki poprawie pracy wątroby również układ krążenia uległ poprawie.
5. Spadek masy tkanki tłuszczowej, wzrost tkanki mięśniowej ze względu na lepsze ukrwienie i dotlenienie komórek.
6. Nadmierne wydzielanie zalegających w jelitach gazów - co również wpłynęło ma poprawę metabolizmu.
Lepiej pracujące jelita zaczęły same usuwać nadmiar gazów jakie się w nich zgromadził.
7. Wydzielanie potu - co wpływa na usuwanie toksyn z organizmu. 
Lepiej wydałam pot a dzięki temu również złogi jakie mogą się gromadzić w organizmie.
8. Poprawa stanu skóry.
Dzięki poprawionej funkcji wątroby, która łatwiej oczyszczała krew, poprawił się również stan mojej skóry.
9. Poprawa samopoczucia.
Czuję się lżej, lepiej, czyściej.
10. Przypływ sił witalnych.
Po ostatnim oczyszczaniu następuje przypływ sił i energii. Mogłabym dojść na nogach do centrum mojego miasta i jeszcze dalej.

Więc oczyszczanie mogłabym polecić każdemu. To terapia sprawdzona, bo wielokrotnie ją przeprowadzałam.

sobota, 30 kwietnia 2016

162. Dziewczyna z osiedla.

P. Dziewczyna z osiedla. Rok ode mnie starsza. Znałyśmy się z widzenia, potem nawet trochę się kolegowałyśmy. Ale w końcu kontakt się urwał, bo chyba jak jedna z wielu osób - P. nie traktowała mnie zbyt poważnie i raczej ta znajomość pozwalała jej dowiedzieć się wielu rzeczy.
Znała mnie tylko wtedy jak już jej się nudziło, po za tym nie traktowała mnie jak taką prawdziwą koleżankę. Kontakt powoli się urwał, nawet nie pamiętam kiedy ostatnio rozmawiałyśmy ale to było dawno temu. Ostatnio założyła konto na fejsie, nawet nie wiedziałabym o tym, ale oczywiście wysłała do mnie zaproszenie. Nie zaakceptowałam go bo niby po co? Chyba myślała, że mój profil jest czymś, gdzie dowie się o mnie Bóg wie czego, a tutaj niekoniecznie i za każdym razem lajkuje mój post, który pojawił się od tamtej pory na mojej tablicy. Po za tym pomyślałam sobie, że ja nie potrzebuję takich koleżanek, które traktują znajomość ze mną jak korzyść. Dziwnym trafem ona sobie szuka samych lepiej wykształconych znajomych na przyjaciół ... Teraz nie bardzo wie jak się do mnie odezwać bo nie zaakceptowałam jej zaproszenia ...
Morał? P. znała mnie zawsze wtedy kiedy mnie potrzebowała i teraz również tak jest ... Ale już nie jestem taka naiwna jak kiedyś.

P.S.1. W kolejnej notce dodam efekty mojego oczyszczania :)
P.S.2. Co u mnie? W zasadzie nic ciekawego. W zasadzie chyba zawieszę konto jak wspominałam ostatnio bo po prostu zaczęło mnie nudzić to przeglądanie kolejnych profili. Teraz bardziej skupiam się na sobie, mam trochę zajęć na uczelni, dużo nauki dlatego też jest tu mnie tak mało. Notki również pojawiają się rzadziej i nie spędzam tutaj już tyle czasu. Wiem, że trochę zaniedbuję to miejsce, ale jest sporo rzeczy, które trzeba ogarnąć, głównie nauka, co zajmuje mi wiele czasu. Ale nie ma tragedii. Widzę korzystne dla mnie efekty tego wszystkiego więc trzymajcie za mnie kciuki! Zajmuję się w zasadzie tylko uczelnią, więc na nic innego już mi nie pozostaje zbyt wiele czasu.
P.S. 3. Uzupełniam 101 w 1001. Dla chętnych, którzy chcą zobaczyć efekty moich działań zapraszam tu; KLIK.

niedziela, 24 kwietnia 2016

161. Portal randkowy.

Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad zawieszeniem mojego konta na portalu randkowym. Tak, nie ma tu nikogo kto by mnie zaciekawił, a może na kogoś znów trafię? Kto wie? Po pół roku bez wchodzenia na konto i tak samo się usunie się. Po tych kilku znajomościach i spotkaniach, mniej więcej wiem czego szukam. Było kila spotkań, ale cieszę się, że nic z tego nie wyszło, bo przecież żaden z nich nie był dla mnie. Może tym razem opowiem Wam na jakich typów trafiłam.
1. Szuka kochanki. Chyba nie trzeba tego komentować. W końcu jestem nie po to na portalu randkowym, żeby szukać sponsora, tylko po to, żeby może uzyskać jakieś ciekawe znajomości.
2. Niby chciałby mieć partnerkę, ale co powiesz na znajomość bez zobowiązań? Tak, tak. Ten typ nie jest tak bezpośredni jak nr 1, da się może z nim porozmawiać, ale w końcu wychodzi z niego prawdziwy cel poszukiwań. Jest to zazwyczaj w miarę przystojny facet na poziomie, wolny, wykształcony.
3. Sam nie wie czego chce - na początek może chciałby nic zobowiązującego, może jednak kiedyś coś więcej, ale jego żona od czasu do czasu bywa w ich wspólnym domu.
4. Może dziewczyna, może koleżanka? - na początku wydaje Ci się, że po kolejnym spotkaniu wszystko idzie w dobrym kierunku, spotykacie się kolejny raz, a on jest zupełnie inny. Oświadcza, że w zasadzie nie ma już tego czegoś co było na początku i że lepiej Ci będzie bez niego. Podobny typ jak facet nr 2. Niby chciałby mieć kogoś, ale boi się zaangażować?
5. Frustrat życiowy - który nie chce się ode mnie odczepić - jeden taki wciąż do mnie wydzwania nie wiem po co.
6. Małolat - nieco większe dziecko. Nie rozumie podstawowych rzeczy. Zazwyczaj nieco młodszy, nie interesuje go to czują inni, zmienia zdanie ciągle. W końcu kontakt się urywa.
7. Dla zabicia nudy - często zdarzały mi się takie znajomości, które przenosiły się na portal społecznościowy bo przecież tam łatwiejszy kontakt, ale co z tego, jak po kilku rozmowach i/lub smsach po prostu facet nie odpowiadał.
8. Ma partnerkę, zakłada konto dla zabicia nudy aż w końcu uznaje, że żona jest najlepsza.

Dlatego chyba zawieszę konto i jak na razie nie będę poszukiwać. Tak, zawieszę. Żeby dać sobie alternatywę za jakiś czas.

sobota, 9 kwietnia 2016

160. Oczyszczanie.

Jak wspominałam z racji tego, że przez święta miałam więcej czasu - to zabrałam się za oczyszczanie organizmu. Od dłuższego czasu piłam zioła poprawiające pracę nerek i utrzymujące ciśnienie - taką kurację trzeba przeprowadzić przed zabiegiem oczyszczania wątroby. Przy okazji oczyszczają się również jelita. I kuracja udała się - kamienie wątrobowe wydalone i to w całkiem dużej ilości. 

No i wprowadziłam kilka zasad do mojego jedzenia.
1. Tylko jedna kawa z ekspresu dziennie - w czasie kuracji czułam się jak w typowym uzależnieniu. No i przestawiłam się na kawę Inkę, która jest wzbogacona magnezem. Teraz wypijam tylko jedną kawę prawdziwą z ekspresu po śniadaniu.
2. Zamiast zup ( mających takie dodatki jak ziemniaki, kasza czy makaron ) - piję szklankę soku warzywnego lub owocowego.
3. Jem mniejsze posiłki, ze względu na to, że podczas kuracji oczyszczającej zmniejsza się objętość żołądka.
4. Czytam etykiety na produktach.
5. Jeśli mogę unikam kolacji. Ale to wszystko zależy od tego ile mam zajęć w ciągu dnia.
6. Cytryniec chiński - kupiłam preparat z EkoMedica, 60 tabletek. Wpływa na układ nerwowy, uspokaja, poprawia krążenie i przyswajanie wiedzy, ułatwia koncentrację.
7. Więcej ruchu. Zaczęłam więcej spacerować. Ma to mi pomóc zwiększyć spalanie energii, która odkłada się w organizmie.
8. Wykluczyłam makaron, ziemniaki, chleb, mąkę, mleko, sery, nabiał, alkohol.

Zobaczymy jak to będzie z moją wagą :)

sobota, 26 marca 2016

159. `Volveremos (*) `.

Roztrzepane serce jak dziki ptak, który trzepocze skrzydłami jak gdyby miał się dopiero uczył latać, uspokoiło się. W burzy włosów czuję wiosenny wiatr. Ogarnął mnie spokój, dopiero teraz wiem, które sprawy są ważniejsze, a które mniej ważne. Idę utartymi ścieżkami, czasem podejmując ryzyko i zbaczam z drogi. 
W tłumie ludzi czuję się samotna. Znów mam nadzieję, że wśród tłumu wypatrzę kogoś kto pozytywnie odmieni moje życie. 
I jak w piosence jednego z moich ulubionych zespołów i piosenka z moim imieniem: `(...) wiatr pachnący wieje, piasek nas ogrzeje, świat się do nas śmieje.`
Wolność, której tu nie mogę poczuć. Brak wolności i ograniczenia to jest to, co jest teraz. A przecież nie musi tak być dalej.


Kolorowych jajeczek,
rozczochranych owieczek,
rozkicanych króliczków,
pyszności w koszyczku,
a przede wszystkim
mokrego ubrania
w dniu wielkiego lania!

_____________________________________________________________________________
* znaczy powrót

godzina 13.03
P.S. Odezwał się przed chwilą Pan Styczniowy z krótkimi życzeniami. Znacie tą historię ... Nie odzywał się od połowy lutego, więc ponad miesiąc ... Co zrobić?

wtorek, 22 marca 2016

158.

Ostatnio się nie odzywam, bo mało czasu. Trochę zajęć, trochę nauki, weekendy maksymalnie zorganizowane.
Otwieram okno i słyszę śpiew ptaków. " Czas na zmiany" - taka myśl przechodzi mi przez głowę.
Ostatnio blog nie daje mi tyle radości co kiedyś, ale pewnie będę pisać. Jeszcze nie wiem. Chyba nie chcę rezygnować. 
Ostatnio pogoda nie zachęca, ale dłuższe dni i więcej światła sprawiają, że mój nastrój jest lepszy. Sprawy sercowe zeszły gdzieś na dalszy plan, z resztą przecież nic na siłę. Nikogo nie zmuszę do miłości. Po za tym ostatnia znajomość pokazała mi, że nie chcę być zabawką w  cudzych rękach i żeby ktoś igrał z moimi uczuciami, ale mimo wszystko nie poddaję się. Jest kilka nowych znajomości, ale no właśnie - znajomości. 
W wolnym czasie jak najwięcej staram się odpoczywać, odreagowywać. Zbliżają się święta, a ja zaczynam 2 dniową kurację oczyszczającą. Mam nadzieję, że przy okazji uda mi się zbić nieco wagi. No i upatrzyłam sobie kilka fajnych ciuchów. Bateria w laptopie coraz bardziej daje się we znaki - muszę w końcu ją wymienić.
Odezwę się zapewne w najbliższym czasie. :)

piątek, 11 marca 2016

157. Pies z ulicy.

Zawsze chciałam mieć psa. Pierwszym moim psem - jak kiedyś już pisałam - był terier po tresurze. Potem nie miałam żadnego zwierzątka, choć bardzo chciałam mieć. Pewnego dnia po osiedlu zaczął plątać się mały jak się okazało 3 letni ładny piesek. Ktoś go wyrzucił z samochodu, bardzo bał się ludzi i był najprawdopodobniej bity przez człowieka.
Namówiłam moją mamę, żebyśmy go przygarnęli. Powoli, małymi krokami zaczęłam go oswajać. Było bardzo trudno. Bardzo się bał podejść, początkowo nawet na delikatne głaskanie warczał i uciekał. Z każdym dniem jednak było łatwiej i pewnego dnia zaufał mi na tyle, żeby pozostać na stałe w moim domu.
Był trudnym psem i trzeba było mu poświęcić sporo pracy. Na początku oczywiście dotyk, ale powoli się do mnie i do mojej rodziny przyzwyczaił i wiedział kto jest jego panem. Strach przed nami mijał i dał się głaskać, potem nawet bawiliśmy się. Nie wiem jak on znosił potem moje zamęczanie. Potem sam chciał, żeby go głaskać. Potem zaczęłam go czesać, obcinać, kąpać i powoli oswajać z autem, bo trzeba było go zabrać do weterynarza. Początkowo bardzo się bał i się trząsł, ale potem jak wybieraliśmy się na wycieczki to bardzo chciał z nami jechać i go zabieraliśmy.
Misiek :)

Stał się bardzo wiernym towarzyszem. Był z nami kilka lat. Odszedł jakiś czas temu - chorował na nowotwór.

sobota, 5 marca 2016

156.

Wybaczcie, że ostatnio nie mam czasu na bloga, ale przez ostatni tydzień miałam problemy z dostawą internetu przez wymianę czegoś od elektryczności u nas na osiedlu i internet był dopiero późnym popołudniem. I tak przez cały tydzień i dwa kolejne dni w następnym tygodniu ale jakoś to przeżyję. W końcu cześć rzeczy udało mi się załatwić. 
Jestem już przypisana na katedrę, w której będę pisać pracę mgr. Jak na razie nie mam tematu ani osoby, która będzie się mną opiekować przez okres pisania pracy. Ale i tak nie ma się co śpieszyć. Pewnie podejdę jeszcze w tym semestrze się zorientować tak, żeby od nowego roku móc powoli pisać. 
Nowy semestr nawet mi się podoba - mam piątki wolne, więc mogę odpocząć, zaczynam praktycznie od 8 ale też nie siedzę do nocy na zajęciach co jest dla mnie akurat plusem.
Jest wiosna, cieplejsze dni i jakoś problemów mniej. Jakoś jest mi lżej na duchu. Wolny czas spędzam na odpoczynku, odreagowywaniu stresu. Przede mną trzy egzaminy w tej sesji. Mam nadzieję, że sobie poradzę.
Chciałabym mieć kogoś obok, ale cóż, nie wezmę pierwszego lepszego faceta, który pojawi się na horyzoncie. Już wiem kogo szukam. Po paru ciekawych znajomościach, wiem, że są fajni faceci, ale akurat tak wyszło, że raczej spotkaliśmy się nie w tym czasie i miejscu ... A po za tym nie da się kogoś zmusić do budowania czegokolwiek ... Więc dbam o siebie, o swój rozwój i mam nadzieję, że życie mnie jeszcze zaskoczy pozytywnie :)

piątek, 26 lutego 2016

155.

Słoneczny poranek, w powietrzu wirują drobne płatki śniegu. Żyję całą sobą i przestałam analizować, bo jaki jest tego sens. Zapowiada się ładny słoneczny dzień chociaż temperatura jest niska. Mam nadzieję, że w końcu wybiorę się dzisiaj na spacer.Stoję przed lustrem. Zawsze zastanawiałam się kim jestem i co zrobić w danej sytuacji. Teraz patrząc na pewne rzeczy, zapewne zrobiłabym to czy tamto inaczej ale jednego nie żałuję - tego, że zawsze szłam na żywioł.
Od poniedziałku zaczęłam zajęcia. Jest dużo spraw organizacyjnych do ogarnięcia, część się udało załatwić, część jest w trakcie realizacji ale i tak sporo zdążyłam ogarnąć. Ogólnie był to ciężki tydzień chociaż i tak nie wszystkie zajęcia zaczynają się od tego tygodnia, a nawet jak się zaczęły to były to w większości zajęcia organizacyjne.
Z praktykami wiele się wyjaśniło. Umowa do praktyk wylądowała w dziekanacie do podpisu i potem wystarczy ją zawieść do szpitala i będzie już wszystko zaklepane. Termin praktyk to lipiec i w moim mieście czyli tak jak chciałam.
Trochę problematyczny jest wybór katedry, na której student będzie pisać pracę magisterską. Zapisałam się na jedną z katedr, na której chciałam pisać pracę, ale mnie nie przyjęli, bo było więcej chętnych niż miejsc, a w tym roku było mniej miejsc na tej katedrze niż rok wcześniej. Więc szkoda. Zapisałam się na inną katedrę więc mam nadzieję, że tym razem się uda i będzie już ok.
Może nawet będę mieć zwolnienie z jednego przedmiotu, także nie będę musiała na niego chodzić. Ogólnie to harmonogram zajęć jest ok. Piątki mam wolne, więc nie ma raczej na co narzekać.
Za rok, w połowie lutego czyli po ostatniej sesji będzie bal farmaceuty. Zaczęłam się rozglądać za jakąś sukienką. Nawet mam już upatrzony model. Szukałam czegoś innego, ale nawet powiem, że ten model mi się spodobał. Nie podobają mi się jedynie dodatki w kolorze czarnym, wolałabym coś w jednym kolorze. Ale dodaję zdjęcie, więc sami sobie zobaczycie.

Na wieszaku nie wyglądała szczególnie, ale skusiłam się, żeby ją zmierzyć i leżała idealnie i całkiem fajnie w niej wyglądałam.

Miałam nadzieję, że ostatnia znajomość przerodzi się w coś fajnego. No i miałam nadzieję, że i partnera na bal będę mieć. Ale jest jeszcze trochę czasu więc mam nadzieję, że kogoś ciekawego znajdę do tej pory :)

środa, 10 lutego 2016

154.

Wysłałam mu wczoraj smsa, że skoro milczy to już dalej się nie spotykamy, trudno i że nie mam zamiaru nikomu się narzucać.
On: nie wiem co Ci napisać. Z jednej strony wszystko się układa i jest ok, z drugiej jest jakoś dziwnie. Dalej stwierdził, że po prostu nie ma tego czego, i to nie chodzi o to że mu się nie podobam, tylko, że się spotykamy tak bardziej po koleżeńsku. I że nie wie czy potrafi z tego coś wykrzesać. I że była iskierka, która zamiast płonąć zaczyna gasnąć.
Ja na to stwierdziłam, że ma usunąć mój numer, bo nie mam zamiaru, żeby ktoś po raz kolejny wbijał mi nóż w serce.
On: zaproponował spotkanie i że możemy o tym pogadać, i że to nie jest jednoznaczne. Że widzieliśmy się kilka razy i że nie było poważnych deklaracji ... Że nie chce ze mną  zrywać kontaktu, bo jestem fajną dziewczyną, ale nie wie czy coś z tego będzie coś więcej.
Ja:  Wybacz, ale w tej sytuacji nie widzę sensu ani się z Tobą spotykać ani utrzymywać kontaktu. Układaj sobie życie z kimś innym.
On: Nie ma nikogo innego i nie wiem czy w ogóle będzie. To trzymaj się. Jesteś inteligentna i zaradna, na pewno dasz sobie radę, nie to co ja.

Stwierdziłam, że nie ma sensu dalej tego ciągnąć. Sam do końca nie wie czego chce, skoro daje mi najpierw do zrozumienia, że mu się podobam i dalej się spotykamy a przecież nikt bez powodu nie zmienia swojego zdania. Skoro coś się pojawiło to raczej nie znika od tak. Ale cóż, trudno. Jest mi po prostu przykro, a dalsze spotkania nie byłyby raczej wskazane.
Poczułam się dziwnie po ostatnim spotkaniu, kiedy po prostu potraktował mnie oschle, wcześniej dając znaki, że mu się podobam i przy okazji adorując. Podobało mi się to. Ale najwidoczniej czas zakończyć tą znajomość. Po prostu.

wtorek, 9 lutego 2016

153.

Spotykamy się od 16 stycznia. W niedzielę miało miejsce nasze kolejne spotkanie. Przeważnie spotykamy się w weekendy, chociaż ostatnio nam było nie po drodze, bo jak nie moja choroba to on miał jakieś zajęcia i wychodziło jak wychodziło.
Mieliśmy początkowo pójść na kawę. Trochę się zawiodłam, że w końcu poszliśmy na spacer nad pobliskie jezioro. Ale mimo wszystko było fajnie. Okazało się, że potem chciał jechać po jakieś słuchawki. Napisałam mu sms koło 19, ale nie odpowiedział. Nie odpowiedział również w poniedziałek, ani nie napisał dzisiaj. W końcu mu napisałam, że skoro milczy to dalej się nie spotykamy i że trudno i nie mam zamiaru się nikomu narzucać.
Skoro tyle czasu nie odzywa się to tak jak czułam musi być coś na rzeczy, po za tym trochę chłodno mnie potraktował jak się rozchodziliśmy w niedziele.
Uważam, że pierwsze spotkanie w każdej relacji jest ważne, bo można się spotkać i określić czy jest to coś, czy podoba mi się dana osoba i czy ewentualnie możemy się spotykać dalej bo po prostu warto.
A on zachowywał się dziwnie. Chciał ukryć to, że się spotykamy. I nie chodzi o to, żeby każdemu rozgłaszać, ale na spotkania wybieraliśmy raczej takie miejsca, żeby jacyś jego znajomi nas czasem nie zobaczyli. A i tak nic by nie zobaczyli bo raczej było widać, że chodzi z koleżanką.
Po za tym jeśli by mu zależało to by jakąś próbę kontaktu podjął.
Próbowałam coś się dowiedzieć na jego temat od jego kuzynki, która jest ode mnie o rok starsza i jest moją dalszą sąsiadką. Ale tylko skwitowała, że jeśli chce coś wiedzieć to mam się jego pytać.
Po za tym większość osób ma profil na fb, a on nie posiada. A ja nawet nie mam możliwości, żeby pewne dane potwierdzić, żeby znów nie wyjść na idiotkę.

piątek, 5 lutego 2016

152.

Piątkowe popołudnie. W końcu udało mi się siąść. Cały dzień jestem w biegu. Najpierw trzeba było dowiedzieć się kiedy przyjść na zaległy poniedziałkowy egzamin, iść na drugą katedrę, pójść na dzisiejszy egzamin, po drodze dowiedzieć się jak jest jeden prowadzący, przy okazji dowiedziałam się, że jeden z egzaminów zdałam a potem jeszcze odebrać papiery z praktyk, które są już podpisane i oczywiście zakupy. 
No i w końcu w domu.

Ale dzisiaj może Wam opowiem jak to było, że poznałam Pana Amora.
W drugi weekend stycznia czyli ostatni weekend przed powrotem na uczelnię postanowiłam w ramach rozrywki wrócić na swoje konto na portalu randkowym. Konta nie usunęłam. Zawiesiłam je, nie wchodziłam na nie przez półtora miesiąca. Po prostu sobie wtedy odpuściłam. Ale coś mnie podkusiło, żeby po prostu wejść i je uaktywnić. Od razu rzuciły mi się w oczy dwa nowe profile. Jeden z nich należał do Pana Amora, zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, napisałam do niego pierwsza bo mi się spodobał. Umówiliśmy się na za tydzień na sobotę. No i oczywiście na jednym spotkaniu się nie skończyło.

Z Panem nr 2 wyszła dziwna sytuacja. Wydawało mi się, ze kojarzę go ze swojego osiedla i faktycznie mieszka na moim osiedlu. Niby chciał się spotkać, zaproponował termin, ale jakoś tak nie było w tym wszystkim tego czegoś. Zaproponował spotkanie jakoś późnym popołudniem w ten sam dzień, w którym spotkałam się z Panem Amorem, ale nie podał nic konkretnego tylko godzinę, więc mu napisałam, że akurat termin mi nie odpowiada. Akurat po spotkaniu z Panem Amorem szłam na zakupy i mu napisałam, że idę na zakupy i możemy spotkać się w innym terminie. On mi na to odpowiedział, że raczej nie i powodzenia. Więc trochę zdziwiło mnie, że zmienił totalnie front - z jednej strony chciał się spotkać a z drugiej nawet nie podał powodu dlaczego po prostu nie chciał kontynuować tego dalej.

Zobaczymy jak to dalej będzie z Panem Amorem. Jutro idziemy na kawę a może w kolejny weekend wspólne zakupy.

poniedziałek, 1 lutego 2016

151.

Witajcie!
W sobotę kiepsko się czułam. Myślałam, że zaczyna się rozwój grypy bo przeważnie tak się czułam jak złapałam wirusa. Ale w końcu się wyspałam, odpoczęłam. W niedzielę rano wstałam wypoczęta, pełna siły i skończyło się na syropie na suchy męczący kaszel. To pewnie wynik nadmiaru spraw, stresu i przemęczenia, które przyniósł mi styczeń.
Miałam zamiar wybrać się niedzielnym popołudniem na spacer. Pogoda z rana nie zachęcała. Padał deszcz ze śniegiem, wiał silny wiatr. Mimo, że cała sobota była śliczna, czuć było zbliżającą się wiosnę, było ciepło i sucho.
Jeśli chodzi o praktyki to dyrektor wyraził zgodę na praktyki. Resztę papierów złożyłam w dziale kadr. Mają do mnie telefonować, kiedy już będą gotowe do odbioru.
Styczeń upłynął mi na załatwianiu wielu spraw. Ale też miałam czas na chwilę oddechu chociażby na spędzeniu chwili z Panem Amorem czy na zakupach. Upatrzyłam sobie kilka ciekawych rzeczy. Chociażby bluzkę czy spodnie, które mi się ostatnio spodobały. Czekam na przeceny :)
A co do studiów to mam jeszcze 3 egzaminy i dwa zaliczenia, więc mam nadzieję, że to jakoś ogarnę.
Czasem w wolnej chwili rozmawiam ze znajomym ochroniarzem, który pracuje u nas na uczelni. Ostatnio rozmawialiśmy. Pytał o moje sprawy prywatne, więc mu opowiedziałam o tym, że ostatnio kogoś poznałam. Poopowiadałam mu o nim. Zapytał czy ma jakąś szkołę, z jednej strony wydawało mu się, że może wezmę byle kogo, ale nie łapię się na byle co. I to wcale nie o to chodzi, że mam jakieś wygórowane oczekiwania. Po prostu oczekuję tego, że ktoś będzie wobec mnie ok. Po ostatnich związkach nauczyłam się, że trzeba uważać. Ale to nie oznacza, że kolejna osoba taka będzie. Znajomy zaczął wymyślać, że zna taki przypadek, że znajoma znalazła sobie - podobnie jak ja - kogoś ze swojego osiedla, nie dała sobie na niego nic powiedzieć, a potem on ją oszukał. Nigdy nie wiadomo na kogo się trafi, ale nie popadajmy z jednej skrajności w drugą. Wiadomo, że różnie w życiu bywa. Ale najważniejsze, żeby - przynajmniej ja takie wrażenie odnoszę - obserwować tą drugą osobę. A po drugie czas. Bo właśnie czas może nam wiele pokazać. I właśnie po czasie wiele rzeczy wychodzi często zupełnym przypadkiem. Nie mam zamiaru go oskarżać o nie wiadomo co - tym bardziej, że nie mam jakichś sygnałów ani dowodów. Ale też nie patrzę ślepo na całą sytuację. Patrzę na jego zachowanie, to jak się do mnie odnosi, co robi i jak mnie traktuje.

sobota, 23 stycznia 2016

150.

Witajcie!
Postanowiłam napisać notkę. W końcu mam wolniejszą chwilę. Nie pisałam tu 2,5 tygodnia już. Sporo mam spraw na głowie. Ostatnie pojedyncze zajęcia zabierają sporo czasu. Mimo że mam więcej wolnych dni to i tak sporo nauki. Jestem mniej więcej w połowie sesji. Mam jeszcze 4 egzaminy i 3 zaliczenia. Ale to nie wszystko. Jest sporo papierkowej roboty, załatwienia praktyk i spraw związanych z pracą magisterską.
Odnośnie praktyk to kierownik zgodziła się z mojego miasta na te praktyki i to w lipcu, jeszcze tylko do podpisania zgoda dyrektora szpitala. Pismo trafiło do kierownik, ale mam  dzwonić w kolejnym tygodniu. Sprawa z praktykami szła dość topornie, bo na początku właśnie poszłam do szpitala w moim mieście i nie wiadomo było czy mnie pani kierownik przyjmie i miała się zastanowić. Ale cokolwiek się ruszyło i miałabym blisko.
Odnośnie pracy magisterskiej wybrałam katedrę farmakologii bo uważam, że to przedmiot najbardziej związany z moim zawodem i katedra, która najbardziej mi się podoba. Wczoraj mieliśmy semestralne zaliczenie z tego przedmiotu. Oczywiście jestem szczęśliwa bo zdałam. To było najtrudniejsze zaliczenie, ale taka powtórka się przyda do egzaminu, który mamy po całym roku nauki.
Odnośnie spraw osobistych to wiele się zmieniło, ale jak na razie nie chciałabym o tym mówić. Zobaczę jak wszystko się rozwinie. Chciałabym do Was napisać, że ... w końcu jestem szczęśliwa, kocham z wzajemnością i trafiłam w końcu na odpowiedniego faceta, który jak najbardziej mi odpowiada. Ale o tym innym razem :)

środa, 6 stycznia 2016

149. Orszak Trzech Króli po raz trzeci!

Jak co roku od 2014 roku chodzimy na Orszak Trzech Króli, w tym roku po raz trzeci w naszej dzielnicy!
Mam dla Was 2 filmy, wybaczcie, że nie w całości, ale przez przypadek wcisnęłam stop. Chciałam je dodać, ale niestety są zbyt duże, żeby je dodać.





Chciałam jakoś urozmaicić notkę, żeby pokazać Wam jak to jest na filmie bo zdjęcia nie do końca odzwierciedlają tego, co się działo podczas Orszaku.

A w tej notce orszak 2015! KLIK

P.S. Do napisania w lutym po egzaminach, po za tym chcę trochę od bloga odpocząć.

piątek, 1 stycznia 2016

148. 101 w 1001.

Czas start 01.01.2016
koniec: 27.09.2018

Zdrowie i uroda
1. Nowa fryzura.
2. Wizyta u kosmetyczki.
3. Zrobić oczyszczanie organizmu.   marzec 2016
4. Ćwiczyć 15 minut dziennie.
5. Zrzucić 7 kg od obecnej wagi ( 54 kg ).
6. Przejść na lekkostrawną dietę.   od 1.03.2016
7. Zrobić sobie paznokcie.
8. Nie jeść słodkich rzeczy.

Sport
9. Częściej jeździć na rowerze.
10. Raz w tygodniu pójść na basen.
11. Kupić bieżnię.
12. Raz w tygodniu pójść na siłownię.
13. Zacząć poranną gimnastykę.
14. Częściej spacerować.  od 1.03.2016

Kulturalnie
15. Przeczytać 20 książek motywacyjnych/biznesowych.
16. Przeczytać biografię znanej osoby.
17. Pójść na koncert.
18. Pójść do kina na film.
19. Ograniczyć korzystanie z internetu i FB.
20. Obejrzeć ulubione seriale.
21. Posłuchać ulubionej muzyki.

Rozwój
22. Zostać mgr farmacji.
23. Zacząć pracę w aptece.
24. Rozglądnąć się za specjalizacją z farmacji aptecznej.
25. Nauczyć się arabskiego.
26. Zaangażować się w pomoc dla schroniska i bezdomnych zwierząt.
27. Zrobić listę planów do spełnienia w najbliższym czasie.
28. Przypomnieć sobie język angielski dla farmaceutów.
29. Zapisać się na studia MBA.

Podróże
30. Zamieszkać a Krakowie.
31. Odwiedzić Wrocław.
32. Odwiedzić Londyn.
33. Odwiedzić ponownie Monaco.
34. Odwiedzić ZAE.
35. Odwiedzić Katar.
36. Odwiedzić Bahrajn.
37. Odwiedzić Malediwy.
38. Odwiedzić Seszele.
39. Odwiedzić Arabię Saudyjską.

Zakupy
40. Kupić markowy zegarek.
41. Kupić niezłego smartfona marki Samsung.
42. Kupić własne mieszkanie.
43. Kupić BMW 116 i.
44. Kupić Suzuki Samurai.
45. Kupić torebkę Armaniego.
46. Kupić garnitur Hugo Bossa.
47. Kupić zapach Black Opim Yves Saint Laurent.
48. Kupić zapach 212 Sexy.
49. Kupić kilka ładnych sukienek.
50. Kupić bransoletkę.
51. Kupić kolejną parę butów Ecco.
52. Kupić nowy portfel.
53. Kupić fajny zeszyt do pamiętnika.
54. Kupić nowy kalendarz.
55. Kupić nowego kwiatka doniczkowego.
56. Kupić książkę.
57. Kupić karmę dla zwierząt ze schroniska.
58. Kupić nową baterię dla laptopa.  23 marzec 2016
59. Oddać laptop do naprawy.
60. Kupić nowy rower.
61. Kupić nowy regał.

Kulinarne
62. Spróbować chińską kuchnię.
63. Jeść regularnie.
64. Jeść 4-5 posiłków dziennie.
65. Zdrowo się odżywiać.
66. Liczyć kalorie.
67. Pić więcej wody.
68. Zmniejszyć ilość pitej kawy.
69. Częściej jeść spaghetti.
70. Jeść domowe obiady.
71. Ograniczyć podjadanie.
72. Prowadzić zróżnicowaną dietę.
73. Spróbować tajską kuchnię.
74. Częściej jeść warzywa.
75. Ograniczyć mięso.
76. Unikać ciężkostrawnych posiłków.
77. Unikać papierosów.
78. Przyrządzać zmniejszone porcje jedzenia.
79. Do diety wprowadzić zioła.
80. Przyśpieszyć metabolizm.

Finanse
81. Odkładać połowę pensji.
82. Założyć lokatę.
83. Znaleźć inne źródło dochodu.
84. Wziąć całodobowe sobotnie dyżury w aptece.
85. Nawiązać współpracę z instytutem farmakologii PAN.
86. Prowadzić dziennik finansowy.
87. Sprzedać niepotrzebne rzeczy (np. książki, ubrania ).

Rodzina
88. Mieć dobry kontakt z rodziną.
89. Mieć takiego męża jak mój ideał opisany w poprzedniej notce.
90. Mieć dzieci 2-3.

Inne
91. Prowadzić bloga aptecznego.
92. Angażować się w akcje pomocy innym.
93. Zorganizować wigilię dla potrzebujących.
94. Zorganizować fundację dla bezdomnych i dla zwierząt.
95. Poznać kilka nowych osób.
96. Zbudować centrum sztuki i biznesu podobne do Starego Browaru.
97. Nawiązać kontakty biznesowe.
98. Otworzyć skup surowców wtórnych.
99. Otworzyć przetwórnię surowców wtórnych.
100. Przygarnąć ze schroniska psa.

101. Zrobić podsumowanie.

Toast za Was: "Wszystkiego dobrego!"
Chciałabym Wam życzyć wszystkiego najlepszego w Nowym roku i spełnienia marzeń.

Aktualizacja z dnia 30.04.2016.  Zrealizowane postanowienia w ilości: 28 / 101