poniedziałek, 30 listopada 2015

137.

Rozpogodzone niebo po porannej ulewie. `Jak dobrze, że ten poniedziałek jest wolny ...` - pomyślałam po tej sytuacji. Biorę poranną kąpiel. Siedzę w wannie, gorąca woda delikatnie obmywa moje ciało. Po policzkach płyną łzy. Już wczoraj czułam, że się oddala, ale myślałam, że może to po prostu zmęczenie. Po dzisiejszej wiadomości, którą od niego otrzymałam, że potrzebuje kilka dni ciszy i że się odezwie - poczułam się jak w potrzasku. Przez ten czas, w ciągu którego się kontaktujemy - byliśmy w stałym kontakcie tak nagle zadecydował, że chce mieć spokój. Wiele myśli kłębiło mi się w głowie. Bo jak to, dlaczego? Co się stało tak nagle?
Nie potrafiłam dłużej tego znieść i chyba nie ma sensu dłużej tego kontynuować. Wiele uczuć rozrywa moje serce w tym momencie, bo uważałam, że trafiłam na kogoś kto mnie rozumie. Po prostu - rozumie. Dogadywałam się z nim jak z nikim wcześniej, ale znów poczułam się tak jak wtedy. Poczułam, że znów ktoś mnie nie docenia, że znów poczułam się oszukana.
Znów poczułam się źle.

Dzisiaj 30 listopada mijają dwa lata od założenia tego bloga. Dziękuję, że jesteście.

P.S. Dowiedziałam się jedynie tyle, że niby ma jakieś rodzinne problemy. Ale każdy ma jakieś problemy, ale to chyba nie powód, żeby brać sobie wolne od jakiejś relacji? Po za tym rozmawialiśmy wczoraj wieczorem po dwudziestej i jakoś ok było. Chociaż mam dziwne wrażenie, że tu chodzi o coś zupełnie innego.

piątek, 27 listopada 2015

136.

Witajcie!
Co u Was?
W końcu weekend, trochę odpoczynku w końcu mi się należy po ciężkim tygodniu na uczelni :) Dzisiaj po zajęciach wybrałam się do galerii. Trochę pochodziłam. No a wieczór spędzam na odpoczynku. Weekend spędzam na nauce i relaksie.
Jakie było moje wielkie zdziwienie kiedy dzisiaj dostałam smsa od pana nr 2. Trochę minęło czasu jak napisał do mnie odnośnie spotkania tuż na początku listopada a potem cisza aż do teraz. Odpisałam mu, że to jest kpina, że pisze do mnie po takim czasie i że termin miał wyznaczony więc mógł przyjść na spotkanie a sam to przekreślił, tak mnie traktując, więc trochę lipa. A on, że płakać nie będzie. Więc mu napisałam, że ja też nie będę bo nie ma po kim i niech sobie do żony idzie.
Pan nr 3 sam pokazał o co mu chodzi pytając mnie co sądzę o niezobowiązujących spotkaniach 2 tygodnie temu. I bez echa z jego strony do tej pory.
Łysy wydzwania od wczoraj ale nie odbieram.
A powoli skupiam się na kimś nowym.
I jak tu zrozumieć faceta?


wtorek, 24 listopada 2015

135.

Cały mój czas pochłania uczelnia. Staram się jak najlepiej organizować swój czas, żeby mieć nieco wolnego dla siebie. Trzeba w końcu odpoczywać i nabierać sił.
W piątek po zajęciach wybrałam się na otwarcie pierwszej galerii u mnie w mieście i było super! Są fajne knajpy, można znaleźć kącik dla siebie, gdzie można siąść, zamówić kawę lub lody i po prostu odreagować.
Przede mną wybór katedry i pracy magisterskiej ale lista tematów powinna pojawić się w grudniu lub styczniu, więc byłoby dobrze zaklepać sobie fajny temat, który byłby związany z moją pracą, który będzie mi się fajnie przygotowywać. Bo w ostatnim semestrze mojego kierunku będą zajęcia tylko raz w tygodniu praktyczne a drugie zajęcia też raz w tygodniu będą opierały się na przeprowadzeniu badań do pracy magisterskiej.
Sesja zapowiada się w miarę przystępnie. Chociaż czekam na święta, żeby móc w końcu odpocząć. Jest sporo zdawania, zaliczeń, prac do pisania, ale daję sobie radę i to całkiem nieźle.
No i muszę Wam powiedzieć, że od jakiegoś czasu prowadzę ciekawą znajomość. Ale ciii .... Zobaczymy co z tego będzie. :)

sobota, 14 listopada 2015

134.

Wczesny ranek. Przebudziłam się. Już widno. Ubrałam ciepły sweter. Usiadłam na ławce za domem. Papieros wydziela dym. Dawno nie paliłam. Na niebie jeszcze widoczne gwiazdy. Listopad i grudzień to miesiące, które skłaniały mnie do refleksji ... Do refleksji o życiu. Siedzę sama. Mam czas na myślenie w spokoju. O wszystkim i o niczym.
Kolejna osoba mówi mi, że zawsze widzi mnie z uśmiechem na twarzy. Uświadomiłam sobie, że trzeba po prostu żyć. Żyć całym sobą. 
Koniec roku to etap kiedy trzeba pewne etapy zostawić za sobą, część kontynuować dalej bo przecież nie da się wszystkiego zamknąć przecież.
`Nie ważne co nadchodzi. Chcesz tego czy nie... `. Brzmią słowa ulubionej piosenki.
Cieszę się z tego co tu i teraz. Postanowiłam pozamykać pewne sprawy za sobą. Za dużo energii poświęcałam sprawom, które przecież nie powinny mnie już dotyczyć.

` Jesteś małym kotem o wielkiej osobowości`. To ostatnio usłyszałam dodatkowo obrazek.

Dzięki jednej osobie uświadomiłam sobie, że warto walczyć ... Walczyć o siebie i o swoje marzenia.

piątek, 6 listopada 2015

133.

Jakie było moje wielkie zdziwienie kiedy tydzień temu w piątkowe popołudnie weszłam na swoją pocztę i zobaczyłam wiadomość od pana nr 2, którą wysłał mi w czwartek wieczorem. Chciał, żebym napisała mu swój numer telefonu, bo rzekomo ktoś ukradł mu telefon, a wiadomość wysłana została z iphone. Może jestem przewrażliwiona ale już wtedy wydało mi się to dziwne. Napisałam mu, że przecież zadecydował, że nie będzie do mnie pisać, dopóki nie spełnię jego warunków, ale numer zostawiłam. Mieliśmy kontakt do poniedziałku, kiedy z rana wysłał mi krótkiego smsa, kiedy znajdę czas, żeby się spotkać. Napisałam mu kiedy miałabym wolny czas i czy termin mu odpowiada. Od tamtej pory cisza. Logiczne, że każdy ma sporo pracy i nie musi od razu odpisać. Też odpisuję tak szybko jak jest to możliwe, ale nie sądzę, żeby nie miał chwili, żeby odpisać. Chyba powinnam zakończyć tą relację i spisać ją na straty. Może po prostu wystraszył się, że papiery rozwodowe, o które poprosiłam mogłyby ujawnić coś dla niego niekorzystnego, ale w końcu sam na to przystał. Nie mam pojęcia o co może chodzić i wcale się nie zdziwię kiedy się ponownie odezwie.
Patrząc na jego zachowanie mam dziwne wrażenie, że coś kręci. Postawiłam mu warunek, że ma mi przynieść papiery rozwodowe. Jak przychodzi co do czego to po prostu ma to gdzieś. 

Jego zachowanie można określić jako: "chcę ale nie mogę". Przynajmniej mam takie wrażenie.

W środę w tym tygodniu w końcu udało mi się spotkać z panem nr 3. Facet miły, spokojny, rozmowny. Dobrze się czułam w jego towarzystwie, ale dobry tylko jako kolega. Po prostu nie było tego czegoś i raczej się z nim nie dogadam.

A tak po za tym pochłania mnie uczelnia.