niedziela, 13 września 2015

122.

Kiedy 3 tygodnie temu jako pierwsze dostałam życzenia anonimowe, już wiedziałam od kogo one są. Od J. To były pierwsze życzenia tego dnia, najmniej spodziewane. Z jednej strony się cieszyłam, że o tym pamięta, ale z drugiej ... Przecież praktycznie nie mieliśmy kontaktu. A za każdym razem to ja wychodziłam z dłonią, żeby mieć jakiś kontakt, ale on po prostu tego unikał. Z resztą z żadnym ze swoich byłych nie widziałam powodu, żeby mieć jakikolwiek kontakt, ani z jego bliskimi, bo i po co? Czułabym się niezręcznie kontaktując się z rodzeństwem czy najbliższymi jakby nigdy nic.To mogłoby być odebrane jak chęć zbliżenia się do byłego, i co miałabym udawać, że między nami nigdy nic nie było?
W zasadzie początkiem lipca sam z siebie do mnie napisał od tak po prostu co słychać. Trochę mnie to zaskoczyło tym bardziej, że od lutego odkąd się rozstaliśmy nie utrzymywaliśmy kontaktu. Z resztą on nie starał się utrzymywać kontaktu. Nie próbował nawet mieć relacji typowo koleżeńskich. Mówił, że chciałby wrócić do relacji sprzed tego jak byliśmy razem, że chciałby znów ze mną rozmawiać na poziomie koleżeńskim, ale ja nie bardzo chciałam. Z resztą sam stwierdził, że nie do siebie nie pasowaliśmy ... Zakończyłam tą rozmowę, bo nie była dla mnie zbyt miła ani przyjemna. Potem jedynie końcem lipca znów mieliśmy okazję porozmawiać w miarę normalnie. I znów cisza, aż do momentu urodzin. A ja nie bardzo chce znosić taką huśtawkę emocjonalną. A końcem tego tygodnia wysłał mi zaproszenie na fb. Nie mam pojęcia po co. A dzisiaj ... Dzisiaj byłby równy rok odkąd bylibyśmy razem. Nie wiem jak interpretować to co on robi, z resztą nie chcę nad tym myśleć, bo mam zbyt wiele swoich spraw i problemów ... 
Może dobrze, że się to zakończyło bo nie czułam z jego strony 100% zaangażowania w tą relację. Tak jakby był jeszcze jedną nogą w przeszłości i nie potrafił tego zamknąć. Osoby wtajemniczone wiedzą o co chodzi - a są na tym blogu i takie. :) Zrobiłabym dla niego wiele, chciałam nawet przenieść się na studia do miasta bliżej, ale czy jest sens robienie czegoś dla osoby, która nie ma zamiaru pokazać, że jej zależy?

Przez ten czas udało mi się nieco odpocząć, odreagować, zakończyć praktyki, pić czasem ze znajomymi na placu zabaw - wiem, kolejny mój genialny pomysł. Ostatnia wizyta w Krakowie sprawiła, że chyba właśnie tam odnalazłam miejsce dla siebie. Łysy nawet nie złożył mi życzeń. Już dawno powinnam sobie uświadomić, że to powinno się zakończyć. Najgorsze jest to, że co jakiś czas ma jakieś prześwity i do mnie pisze.

80 komentarzy:

  1. Cieszę się, że odpoczęłaś. Dobrze jest na chwilę uciec i odetchnąć. Dla mnie takim miejscem jak dla Ciebie Kraków, jest Poznań. Totalnie moje, gdzie mogę wszystko. Relacje z byłymi partnerami zawsze są dziwne, nawet, jak teoretycznie utrzymuje się relacje koleżeńskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie to nie ucieczka, bo od niczego nie da się uciec. Ze wszystkim trzeba walczyć.
      A z żadnym ze swoich byłych nie utrzymuję kontaktów. Nic, zero. Bo i po co? A J. sam sobie przeczy. Nie rozumiem jego zachowania.

      Usuń
    2. Można uciec zawsze. Czasem walka okazuje się walką z wiatrakami. Wiem po swoim doświadczeniu. :) Ale może to zależy od człowieka i tego, co stoi na jego drodze.

      Usuń
    3. Co ma "dopaść: człowieka to i tak go dopadnie, chociażby uciekł na koniec świata. Wszystko zależy od możliwości i sił. Czasem po prostu warto odpuścić i nie podejmować ryzyka.

      Usuń
    4. Niekoniecznie, zależy, o co chodzi. Kiedy w lutym zginął tragicznie mój narzeczony uciekłam. Uciekłam ze swojego świata i do niego nie wracałam przez pół roku. To była moja siła na zbudowanie siebie od początku. Czasem po prostu nie warto trzymać się wciąż tego samego, a ryzyko ma różne oblicza :)

      Usuń
    5. Mi bliska osoba zmarła na rękach i nadal żyję tu gdzie żyję. No właśnie, nie wracałaś - ale wróciłaś bo to było nieuniknione. Ja zawsze podejmuję ryzyko i nigdy nie trzymam się czegoś kurczowo bo " nic nie jest na pewno".

      Usuń
    6. Dlaczego nieuniknione? Wróciłam, bo chciałam, taką decyzję podjęłam, że znowu chcę tu być. Tyle.

      Usuń
    7. Nieuniknione - bo każda ucieczka kończy się powrotem.

      Usuń
    8. Uprę się przy tym, że nic na pewno ;)

      Usuń
    9. Ale to akurat nie kwestia pewności :p

      Usuń
  2. Najważniejsze, że załapałaś tę chwilę wytchnienia i udało Ci się choć trochę odpocząć. =*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, udało mi isę odreagować i może popatrzeć na niektóre spawy inaczej. :)

      Usuń
    2. Dlatego właśnie tak bardzo lubię takie małe 'ucieczki'. :)

      Usuń
    3. Ja też, bo dzięki temu możne odreagować :)

      Usuń
    4. I nabrać dystansu do pewnych spraw. :)

      Usuń
    5. Pewne sprawy po prostu chyba lepiej zamknąć.

      Usuń
    6. Owszem, pewne trzeba zamknąć - trzeba tylko zrozumieć, że to właśnie należy zrobić...

      Usuń
    7. Niektórzy jak widać tego nie potrafią ...

      Usuń
    8. Bo dla niektórych jest to chyba zbyt ciężkie czasem... tak bezpowrotnie przeciąć pewną nić w życiu...

      Usuń
    9. Hmmm, czy ja wiem. Może, może po prostu za bardzo się kogoś kochało i musi dużo czasu upłynąć, żeby przejść do porządku dziennego z pewnymi rzeczami.
      Jego była sama odeszła do innego, tym bardziej, że była jego narzeczoną więc sama zamknęła już dawno pewien etap w życiu. Musiała go nigdy nie kochać, może był dla niej kimś kto po prostu był a może nie chciała być samotna. A teraz jest już z facetem, do którego odeszła już jakiś czas i nawet ma z nim dziecko.

      Usuń
    10. Tak, czemu mam nie być. Po za tym mam spokojne życie, cieszę się z moich osiągnięć, a facet lub jego brak nie ma wpływu na moje samopoczucie. To, że akurat jego brak to trudno, posiadanie faceta nie jest wyznacznikiem szczęścia lub nieszczęścia.

      Usuń
  3. Wolałabym usłyszeć, że Łysy już kompletnie dał sobie siana bo tylko monci tym, że czasem napisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pewnego razu go spytałam podczas tych wakacji dlaczego wciąż się ze mną kontaktuje czasami skoro wiedział, że ta znajomość i tak się zakończy to stwierdził, że chce, żebym wiedziała, że był, że wciąż jest ... Nie wiem po co mu kontaktowanie się jak już ewidentnie mu na tym nie zależy.

      Usuń
    2. Faceci.... A gdyby tak przestać odpowiadać na Jego wiadomości?

      Usuń
    3. Ale ja ani do J. ani do Łysego nie piszę. Oni piszą bez mojego narzucania się.

      Usuń
    4. Ach to tak? To już nie rozumiem Ich wcale..

      Usuń
    5. Jak widziałam, że ani jednemu ani drugiemu nie zależy to po co się kontaktować? A teraz ... teraz sami usiłują złapać jakikolwiek kontakt a ja nie odpowiadam.

      Usuń
  4. Jesli nie wiadomo czy chce sie zaangazowac i tak na pol gwizdka jest to nie warto. W zwiazek sie wchodzi albo obiema nogami albo zadna, nie zostawia sie furtki na w razie wu.
    Arbuz zawsze kochany ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Ale co zrobić? Faceci to większe dzieci :p

      Usuń
    2. Niestety ;/ mam tu dwa kroliczki, fajne sa ;)

      Usuń
    3. Czasem mam wrażenie, że wcale ich nie rozumiem. Nie mogłam mieć już ani psa ani kota, więc postanowiłam mieć królika, ale nie wypaliło :p

      Usuń
  5. "ale czy jest sens robienie czegoś dla osoby, która nie ma zamiaru pokazać, że jej zależy?" nie ma sensu... czasami po prostu trzeba coś skończyć, tak po prostu, żeby móc zacząć coś nowego.
    i nie wierzę we wchodzenie dwa razy do tej samej wody, nawet na poziomie koleżeństwa. pewnych rzeczy nie da się ot tak przeskoczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak myślę, ale po prostu nie rozumiem postępowania żadnego z moich byłych ...
      Nie, dwa razy wchodzić do tej samej rzeki ... Nie, jestem przeciw.

      Usuń
  6. Wiesz co...mówi się, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki i coś w tym jest bo...ludzie, a tym samym nasze relacje, tak łatwo się nie zmieniają. Chyba, że upływa bardzo dużo czasu albo dzieje się coś drastycznego. Tylko, że w życiu nie ma tak naprawdę żelaznych reguł i...może warto zdać się na intuicję? Ona często wie najlepiej:)Jeśli czujesz, że coś nie gra to...to po protu nie gra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, dlatego nie utrzymuję żadnych relacji ani kontaktów ze swoimi byłymi bo i po co? Jakoś dziwnie bym się czuła kolegując się np. z siostrą swojego byłego i patrząc jak on sobie układa życie z kimś innym ... Jakaś trochę chora sytuacja ...
      Intuicja mi podpowiada, że coś tu nie gra i sama nie wiem co o tym myśleć po prostu ... I skoro szuka jakiegoś kontaktu ... to coś mi mówi, że to wcale nie jest jeszcze koniec.

      Usuń
    2. Znaczy ja miałam długi czas kontakt z tzw.byłymi, bo to nie były głębokie relacje, ot, przelotne znajomości które się nie sprawdziły i z takimi mężczyznami kontakt miałam ale...jak ktoś już był blisko emocjonalnie, to to jest całkiem inna sprawa dla mnie. Bo wtedy pojawia się ból właśnie.
      Koniec nie ale...właśnie, rzecz w tym, co to ma jeszcze przynieść?

      Usuń
    3. Pewne znajomości ja zamknęłam i moi byli też, ułożyli sobie życie inaczej i ja staram się żyć po swojemu, a kontakty z nimi - wychodzę z założenia, że to nic dobrego.
      A takie nagłe zainteresowanie J. moim życiem, pamięć np o moich urodzinach itp to tak jak powiedziałaś, nie wiadomo jeszcze co może przynieść, bo mam wrażenie, że wcale to nie koniec.

      Usuń
    4. Rozumiem, ale właśnie to też kwestia pewnej emocjonalności..ja nie z każdą taką znajomością wiążą się aż takie emocje.
      I co z tym zrobisz, co ci podpowiada intuicja?

      Usuń
    5. Niby tak, ale każdy z moich byłych ułożył sobie życie po swojemu i ani ja ani oni nie dążą do kontaktów. I ja po prostu nie chcę bo i po co... Nie wyobrażam sobie gdybym miała np utrzymywać kontakt z tym moim byłym, o którym pisałam w lipcu, który ma żonę i dziecko jaki to jest szczęśliwy itp. Nie wiem, po prostu nie jestem za tego typu kontaktami.
      Nie wiem, mam wrażenie, że to nie koniec, ale nie wiem czego mogłabym się spodziewać jeszcze po kontaktach z nim.

      Usuń
  7. Ja się zastanawiam, w jaki sposób ten J. chce, aby wasze relacje wróciły do stanu sprzed waszego związku. To niemożliwe, skoro byliście razem, macie jakąś wspólną przeszłość, to już nigdy nie będzie tak, jak było, zwłaszcza, że z tego co piszesz, wynika, że to on zawinił, skoro nie dawał 100% z siebie. Z drugiej strony jednak, trochę go rozumiem - może facet się zmienił? może zrozumiał, że źle Cię traktował? Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest możliwe, ale to wie już on sam, a my możemy jedynie gdybać.

      Usuń
  8. Jakkolwiek brutalnie może to zabrzmieć to ja nie widzę sensu w utrzymywaniu z byłym partnerem jakichkolwiek relacji. Czy to koleżeńskich czy tym bardziej (o zgrozo!) przyjacielskich. No bo po co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie takie samo myślenie jak Ty. Ja z żadnym ze swoich byłych nie utrzymuję żadnych relacji.

      Usuń
    2. Koniec to koniec, po co drążyć temat?

      Usuń
    3. No tylko, że dla niektórych to nie koniec niestety ...

      Usuń
  9. Kurcze, przecież on takim zachowaniem tylko robi Ci mętlik i sprawia, że masz wrażenie tej huśtawki emocjonalnej... czasem najlepiej się niestety odciąć, bo to chyba jedyny sposób na zapomnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że ja staram się od niego odciąć, nie kontaktuje się z nim i tak to nie przynosi żadnych efektów skoro sam teraz próbuje o sobie przypomnieć.

      Usuń
  10. Może nie odpisuj? Jednemu i drugiemu, dopóki nie nabierzesz dystansu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie odpisuje. Oni piszą niezależnie czy jest odpowiedz czy nie.

      Usuń
    2. Nie rozumiem po co piszą. Najpierw sami kończą znajomość a potem...

      Usuń
    3. No dokładnie. Ale może po prostu po czasie coś do niego dotarło? Ale nie wiem, skoro szuka kontaktu i ze mną i z rodziną swojej byłej ...

      Usuń
  11. dziwny koleś... po co szuka znów kontaktu? stęsknił się czy co...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobaczymy co jeszcze wymyśli lol;p

      Usuń
    2. Coś czuję, że to wcale nie koniec :p

      Usuń
  12. Nie lubię takich byłych odzywających się po czasie.
    Chyba dlatego, że od razu kojarzy mi się to z moim ex, który nieźle naświrował mi w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie. Tym bardziej, że ja się do niego nie odzywałam ... Sam z siebie napisał.
      Nawet nie chodzi o to, że miesza. Ale skoro sam stwierdził, że to koniec to nie rozumiem jego zamiaru kontaktowania się ze mną.

      Usuń
    2. Ja do tego mojego też nigdy się nie odzywałam pierwsza. Zawsze on. I przez 4 lata mojego związku z A. na świrował mi w głowie z 5 razy. No i też on mnie zostawił, nie ja jego. W tym roku nawet do jego wiadomości doszło wklejanie emotikon z serduszkami pod zdjęcia na fejsie. Także ciesz, że narazie tylko pisze. I mam nadzieję, że niedługo i to przestanie. :)

      Usuń
    3. Nie wiem po co to robią.
      Najpierw im coś nie odpowiada, a potem może próbowali by naprawić te relacje, tylko jest za późno.

      Usuń
    4. Sądzę, że oni sami nie wiedzą... Może po czasie przemysleli sobie pewne rzeczy i zażałowali? Nie wiem...

      Usuń
    5. Może, ale to raczej wiedzą oni sami, a my możemy gdybać.

      Usuń
    6. Możemy, lecz po co sobie nerwy psuć. :)

      Usuń
    7. Nowego to chyba nic. :) weekend w końcu, wieczorem jedziemy z A. na jakiś koncert Mig i Pudzian Bend XD haha. :D
      A co tam? :)

      Usuń
    8. Pudzian band :p lubiłam ich swego czasu i jak byłaby okazja pójścia na ich koncert to czemu nie :p choćby ze względu na możliwość autografu albo coś w tym stylu :p
      A u mnie ogólnie ok :p

      Usuń
    9. Ja nie słucham ani tego, ani tego. :P ogólnie nie moje klimaty, ale jak coś się dzieje w okolicy to czemu by nie pojechać zobaczyć. :D

      Usuń
    10. Tzn ja też ich nie słucham, znam tylko kilka kawałków i tyle :p To też nie moje klimaty :p

      Usuń
    11. Ja chyba żadnego nie słyszałam, a jak już to przypadkiem nie wiedząc, że to to nawet.:)

      Usuń
  13. Ty masz szczęście do takich facetów fundujących Ci huśtawki emocjonalne. Co jeden to lepszy. :P Chociaż z dwojga złego - wolę relację z J. niż z Łysym, bo ten to ewidentnie nie wie czego chce w życiu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja teraz żadnej z nich nie wolę, bo przynajmniej Łysy starał się jakiś czas i mu zależało, a J. może i zależało, ale nie potrafił zakończyć pewnego etapu w życiu. Ale żaden z nich nie okazał się dobrym partnerem dla mnie.

      Usuń
  14. Czego on chce od Ciebie teraz? Miał swoją szansę i jej nie wykorzystał. Powinien dać Ci święty spokój. Obaj powinni.
    A mnie się podoba pomysł z placem zabaw;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę dokładnie tak samo jak Ty. Ale najwidoczniej nie zrozumiemy myślenia facetów. Ciekawa jestem tylko kolejnego kroku J. Bo po Łysym to raczej nie można się niczego dobrego spodziewać. Spotkałam go tuż po moich urodzinach i powiedział mi, że ona go wywaliła za to, że powiedział mi cześć, a w tym tygodniu widziałam ich razem wracających do domu ze sklepu - po 3 tygodniach od naszego ostatniego spotkania. Nie wiem jak można w ogóle tak postępować. I ciekawa jestem co jej w ogóle nagadał.
      Świetnie to zapraszam do siebie i się razem wybierzemy :p

      Usuń
    2. No ale co jest niezrozumiałego w rozstaniu? Koniec to koniec i skoro nie chciałaś utrzymywać kontaktu to powinni to uszanować. Chociaż niektóre typy tak mają, że się odczepić nie chcą. W moim przypadku ignorowanie zadziałało.
      Po Łysym to się chyba w ogóle niczego nie można spodziewać. To niech przestanie Ci mówić Cześć. Oboje na tym skorzystacie.
      Uważaj, uważaj, bo jeszcze skorzystam:p

      Usuń
    3. Nie wiem ... Łysy tego też nie rozumie, bo kontaktuje się co jakiś czas mimo, że ja nie odpowiadam na jego telefony czy smsy, także ignorowanie akurat w jego przypadku nic nie działa niestety bo i tego próbowałam.
      :)
      A J.? Zobaczymy jeszcze co wymyśli.

      Usuń
    4. Może w końcu podziała. U mnie to też nie od razu się skończyło, ale po jakiś 2 latach... Tak mi się wydaje, że tyle to trwało, ale w końcu dał sobie spokój.
      A najlepiej to chyba zmienić nr telefonu, ale i z tym jest sporo kłopotu, bo trzeba wszystkich poinformować o tym.
      Ani po jednym, ani po drugi nie wiadomo czego się spodziewać.

      Usuń
    5. Trochę wątpię, też zastanawiałam się nad zmianą numeru. Ale pewnie i tak od kogoś może go dostać ...
      Akurat po Łysym można się wszystkiego spodziewać, a po J.? Może po czasie w końcu cokolwiek do niego dotarło? Nie wiem, chociaż mam wrażenie, że skoro nagle zaczął dawać znaki życia to może zacząć się odzywać. Zupełnie nie wiem.

      Usuń