sobota, 26 września 2015

128.

Postanowiłam zakończyć relację z moją znajomą, o której wspominałam Wam ostatnio. Po co kontynuować znajomość, która mnie po prostu męczy? Skoro ja potrafię zaangażować się w relację czy to jest relacja partnerska czy koleżeńska. Daję 100% siebie bo uważam, że nie da się budować relacji na pół gwizdka. A relacja z tą dziewczyną po prostu mnie nie satysfakcjonowała. A przyjaciół należy dobierać odpowiednio. Skoro moja przyjaciółka ma pracę, faceta, zajmuje się domem i swoim zdrowiem to to serio niezły wyczyn skoro odnajduje praktycznie codziennie chociaż chwilę, żeby pogadać przez tel i od czasu do czasu się spotkać. U tej koleżanki o której wspominałam ostatnio w pewnym momencie drogi nam się rozeszły. Nie można budować niczego jednostronnie.

Ciekawą notkę w tym temacie napisała Paulina. Jeśli chcesz ją przeczytać kliknij: KLIK.

A odnośnie Łysego to dzięki tej znajomości wiele rzeczy zrozumiałam. Np. to, że na razie nie mam ochoty z nikim wiązać się na stałe, a po za tym nie ma nikogo odpowiedniego, z kim mogłabym zacząć się spotykać. A przede wszystkim między nami musi być to coś. Łysy robił różne rzeczy, które nie powinny się zdarzyć, ale teraz już wiem, że nic go nie zmusi do tego, żeby się od niej wyniósł, chyba że sama go wyrzuci. Ta znajomość mnie nie satysfakcjonuje, ale może w tym momencie wolę całkowicie luźny związek niż tworzenie czegoś na poważnie. Wiadomo, chciałabym mieć rodzinę, dom, męża, dzieci ale jestem młoda, więc chyba warto korzystać z życia. A skoro facet mimo wszystko po 3 miesiącach sobie nie odpuścił i nie chce zakończyć relacji to chyba warto go wykorzystać? Wiadomo, że nie jest mi to na rękę, że się tak to wszystko ułożyło, ale wolę mieć od czasu do czasu taki moment, że mogę mieć przy sobie faceta. Takiego, który od zawsze mi się podoba, i między nami jest coś takiego, że nie da się tego opisać.

Nowa notka na Apteczny123

czwartek, 24 września 2015

127.

Po wczorajszej rozmowie z Łysym stwierdzam, że jest typem psychopatycznym. Jest to typowa osobowość dyssocjalna.

Co mówi Wikipedia?

Osobowość dyssocjalnapsychopatiaosobowość antyspołeczna – zaburzenie struktury osobowości o charakterze trwałym, dotyczące 2–3% każdego społeczeństwa. Zaburzenie to wiąże się z obecnością trzech deficytów psychicznychlękuuczenia się i relacji interpersonalnych.
Kazimierz Pospiszyl dzieli zaburzenie na typ impulsywny i typ kalkulatywny.
Pospiszyl wyróżnia w psychopatii:
  • deficyt lęku – defekt emocjonalny polegający na braku przyswajania odruchów moralnych i braku empatii;
  • deficyt uczenia się – dominujące w typie impulsywnym zachowania agresywne;
  • upośledzenie związków – relacje oparte na przydatności innych do własnych celów, płytkie związki – dominujące w typie kalkulatywnym, ignorowanie konwencji społecznych;
  • cierń psychopatyczny – zubożone życie psychicznekompensowane przez narcyzm – wyczulenie na przejawy niedoceniania.


Kryteria diagnostyczne DSM-IV

W modelu DSM-IV ten typ zaburzeń osobowości nosi nazwę antyspołeczne zaburzenie osobowości[1] .
Zaburzenie osobowości typu B (zaburzenia dramatyczno-niekonsekwentne), charakteryzujące się lekceważeniem norm współżycia społecznegoagresywnością i impulsywnością, beztroskim stwarzaniem zagrożenia dla siebie i innych, obrażaniem, krzywdzeniem, okradaniem, okłamywaniem innych ludzi, brakiem odpowiedzialności i zdolności do oceny skutków swoich czynów, ubóstwem emocjonalnym, niskim poziomem empatiipoczucia winy po wyrządzeniu komuś krzywdy oraz innymi zachowaniami aspołecznymi.
Kryteria:
  • Utrzymujący się wzorzec braku poszanowania i pogwałcenia praw innych ludzi, pojawiający się po 15 roku życia, przejawiający się przynajmniej trzema z poniższych kryteriów:
    • niezdolność do podporządkowania się normom społecznym opisującym zachowania zgodne z prawem, objawiająca się wielokrotnie dokonywanymi czynami stanowiącym podstawę aresztowania;
    • wielokrotne dopuszczanie się kłamstw, używanie pseudonimów przestępczych lub oszukiwanie innych dla zysku albo przyjemności;
    • impulsywność, niezdolność planowania;
    • skłonność do rozdrażnienia i agresja wyrażająca się w notorycznych bójkach i napaściach;
    • brak troski o bezpieczeństwo własne lub innych;
    • brak odpowiedzialności, wyrażający się niezdolnością spełnienia wymogów zachowania w pracy zawodowej lub w dotrzymywaniu zobowiązań finansowych;
    • brak poczucia winy wyrażający się obojętnością lub racjonalizacją wyrządzania krzywdy, szkodzenia i okradania innych;
  • osoba musi mieć przynajmniej 18 lat;
  • udokumentowane zaburzenia zachowania, które pojawiały się przed 15 rokiem życia;
  • zachowanie antyspołeczne nie pojawia się wyłącznie w trakcie schizofrenii lub epizodu manii[2].

Kryteria diagnostyczne osobowości dyssocjalnej według Cleckleya (1985)

  • utrwalone i nieadekwatne zachowania antyspołeczne bez wyraźnej motywacji (przestępstwa sprawiają wrażenie przypadkowych, bezcelowych i impulsywnych, są pospolite – kradzieże, oszustwa),
  • brak poczucia winywstydu i odpowiedzialności, skruchy – kontakty płytkie i nastawione na eksploatację,
  • brak lęku,
  • ubóstwo emocjonalne – brak zdolności do przeżywania emocji – brak integracji sfer poznawczej, behawioralnej i emocjonalnej
    • trwała niezdolność do związków uczuciowych z innymi ludźmi,
    • bezosobowy stosunek do życia seksualnego (przedmiotowe traktowanie partnera),
  • nieumiejętność odraczania satysfakcji (dążenie do natychmiastowego zaspokajania popędów i potrzeb),
  • autodestrukcyjny wzorzec życia (np. po okresie dobrego przystosowania niszczenie dotychczasowych osiągnięć z przyczyn niezrozumiałych dla otoczenia),
  • nieumiejętność planowania odległych celów (koncentracja na teraźniejszości),
  • niezdolność przewidywania skutków swojego postępowania,
  • niezdolność wyciągania wniosków z przeszłych doświadczeń (tj. nieefektywność uczenia się),
  • nie dające się logicznie wyjaśnić przerywanie konstruktywnej działalności,
  • w miarę sprawna ogólna inteligencja, formalnie niezaburzona,
  • nierozróżnianie granicy między rzeczywistością a fikcją, prawdą a kłamstwem,
  • nietypowa lub niezwykła reakcja na alkohol,
  • częste szantażowanie samobójstwem,
  • tendencje do samouszkodzeń,
  • lęk przed kompromitacją,
  • nadkontrola (chęć kontroli nad życiem innych ludzi, posiadania informacji o życiu intymnym innych ludzi).
Skutkami powyższych cech jest niedostateczna adaptacjazachowania antyspołeczne bez wyraźnej motywacjibrak sumienia i poczucia odpowiedzialności, brak wykształcenia pomimo "dobrej inteligencji", brak zawodu, ubóstwo emocjonalne, brak stałych związków rodzinnych, uleganie nałogom (alkohol, rzadko inne uzależnienia), częste konflikty z porządkiem prawnym, które raczej są drobne i przypadkowe (rzadziej są to przestępstwa złożone, planowane).
________________________________________________________________
Przypadkiem wczoraj złapał mnie nie wiadomo po co po 3 miesiącach uników popołudniem. Nie wiem o czym chciał rozmawiać, ostatnio zaproponował spotkanie, ale nie odpowiadam na jego telefony ani smsy.
Łysy: Hej, co u Ciebie słychać?
Ja: Hej, co nagle sobie o mnie przypomniałeś po 3 miesiącach? Jesteś bajkopisarz, krętacz i ściemniacz.
Łysy: Jak to przecież się z Tobą kontaktuje ...
Ja: No tak to. Kto mi miesiąc temu mówił, że B. go wyrzuciła za to, że mi powiedział cześć? 
Łysy: No tak, ja, ale już w sobotę mnie tu nie będzie.
Ja: Taa, jasne. Akurat uwierzę w te brednie. Pociskaj sobie dalej B. te bajki z resztą łączy Was płomienna miłość. Z resztą nie wiem czego ode mnie jeszcze oczekujesz.
Łysy: Oczekuje od Ciebie ....
Powiedział coś dalej, ale nie jestem w stanie przypomnieć sobie co to było.
Ja: Ty nie masz prawa ode mnie niczego oczekiwać. I jakim prawem tak mnie traktujesz?
Łysy: Traktuję Cię jak kobietę.
Ja: Kto dał Ci prawo do takiego traktowania mnie?
Łysy: Dzwonię do Ciebie i jakoś bez echa.
Ja: Może nie mam ochoty z Tobą rozmawiać? Po za tym zmieniłam numer ( to był akurat blef )
Łysy: To kto ma Twój ostatni numer?
Ja: A jakie to ma znaczenie?
Łysy: Dlaczego nie chcesz się ze mną spotkać?
Ja: Ale po co? Nie zamierzam się spotykać z psychopatą, psycholem i świrem ...

Obrócił się na pięcie i poszedł.

A dzisiaj wydzwania do mnie od rana nie wiem po jaką cholerę.

środa, 23 września 2015

126.

Nie chcę Was zanudzać swoim życiem osobistym, więc teraz temat z innej beczki.

Z racji swojego przyszłego zawodu postanowiłam otworzyć oddzielną stronę poświęconą swojej pracy.

Tutaj podaję adres: KLIK, na której właśnie opublikowałam kolejny artykuł ( tytuł: "Jak dbać o twarz?"). Może to zainteresuje kogoś z Was. Jest to już trzecia notka na tym blogu. Otworzyłam również specjalny fanpage, do którego link jest u góry. Kto chce polubić, zapraszam Tu :)

Zatem zachęcam i zapraszam :)

wtorek, 22 września 2015

125.

W połowie zeszłego tygodnia postanowiłam się wybrać na lunch do mojej ulubionej knajpy Pizza Hut. Jakie było moje zdziwienie kiedy zauważyłam ją z nim przy stoliku. Kątem oka po chwili zauważyłam, że ona też mnie zdążyła zauważyć. Wyszłam do stolika przy ogródku należącym do restauracji, by być jak najdalej od niej. Jednak po chwili jej sylwetka wyrosła przy mnie i na chwilę dosiadła się do mojego stolika. Sytuację z nią opisałam w notce nr 84. Jeśli ktoś chce przeczytać to klik TU.

Zaczęła do mnie mówić, czy dalej jestem na nią zła, że dobrze się nam rozmawiało i że chciałaby do tego wrócić. I że chciałaby ze mną dalej utrzymywać kontakt. Z jednej strony zapunktowała, bo pamiętam, że z drugą moją byłą przyjaciółką było podobnie, że ona zawiniła, i to mnie obarczyła winą za wszystko. Teraz mijając mnie na ulicy nie powie zwykłego cześć.

Kiedy zaczęłyśmy chwile rozmawiać na fb z osobą, o której wspomniałam na początku notki, nawet się nie przyznała, że jest już po ślubie. Mimo, że zapunktowała swoim zachowaniem i było mi po prostu miło, że mimo wszystko jest jakaś nadzieja, że po tym czasie coś do niej dotarło to ... Jednak miałam dobre przeczucia, żeby zachować dystans. Opublikowała swoje zdjęcie ze ślubu i zmieniła nazwisko w profilu ...

Mimo wszystko jakoś dziwnie się poczułam. Bo przecież jeśli kogoś traktuje poważnie i ta druga osoba też i jesteśmy sobie po prostu bliscy to tak wyjątkowy dzień w życiu chciałabym spędzić z bliskimi, ważnymi osobami w życiu ...

Mimo wszystko dalej twierdzę, że ludzie się nie zmieniają i takie znajomości trzeba zamykać.

I wciąż w głowie mam słowa piosenki: "Nie rób drugiemu tego, czego ty nie chcesz sam".

niedziela, 20 września 2015

124. Co zrobi zdesperowana kobieta, żeby zatrzymać faceta?

Wiadomo, że nikt nie chce być sam i samotny. Każdy powinien mieć obok siebie osobę, którą kocha i która go kocha. Ale życie układa się różnie i między ludźmi rodzą się dziwaczne relacje.
Większość osób wie, jak kształtowała się relacja między mną a Łysym. Okazał się krętaczem, ściemniaczem i bajkopisarzem ... Z resztą musiał sobie chyba zdawać sprawę, że wiążąc się ze mną chociaż na jakiś czas to przecież ujrzy światło dzienne prędzej czy później, mimo że to nie wyszło ani ode mnie ani od niego. Wciąż się zastanawiam jak ona się o tym dowiedziała.
Nikt nie chce być sam, ale każdy ma prawdo do szczęścia będąc z tą drugą osobą. Jeśli mnie jest dobrze z partnerem, a jemu ze mną, to raczej ani ja ani on nie musimy sobie szukać kogoś na boku. Po za tym jeśli czegoś w związku jednej stronie brakuje to wcale się nie dziwię, że ludzie szukają relacji, która zaspokoi im jakieś niedobory ...
Do czego posunie się zdesperowana kobieta, żeby zatrzymać przy sobie faceta? Po za tym ile jest takich relacji, że jedna strona ma zbyt wiele do stracenia kiedy zakończyłaby dany związek a ta druga strona wie, że mimo wszystko on czy ona do mnie ponownie wróci?
I tego typu relacja jest miedzy nią a Łysym. Bo co go przy niej trzyma skoro poszukał sobie inną kobietę, a ona tym bardziej robi to co robi a on wcale na to nie reaguje? Wprawdzie wie, że powinien coś z tym zrobić, wyprowadzić się, zmienić swoje życia, ale może to też kwestia przyzwyczajenia i obawy przed tym, że może być sam?
Jakim on musi być człowiekiem, że po spotkaniu ze mną, idzie z nią ulicą i udaje, że jestem dla niego powietrzem, nawet nie powie zwykłego cześć.
Ona jest zdolna do wszystkiego tylko po to, żeby mnie obciążyć winą, a to on sam do mnie przyszedł, gdybym wiedziała jaka jest sytuacja między nimi, to nie wmieszałabym się między nich, z resztą moi znajomi doskonale wiedzą, że nie posunęłabym się do rozwalenia związku. Ile było takich sytuacji, że spotykając się z przyjaciółką, był również jej partner, z którym rozmawiałam na poziomie koleżeńskim i tyle.

Zdesperowana kobieta jak ona jest zdolna do wielu rzeczy:

1. Przeszukanie numeru partnera, zapamiętanie numeru jego drugiej kobiety, nękanie jej telefonami, smsami z innych numerów, wysyłanie smsów od jakichś facetów z prośbą o spotkanie. Nękanie telefonami i smsami Łysego z innych numerów ( oczywiście on wiedział, że to ona ). Pisanie do mnie z jego telefonu, że to niby on.

2. Codzienne awantury, które mu urządza nawet za to, że pojawiłam się w pobliżu, za wszystko ...

3. Śledzenie mnie na każdym kroku o ile widziała, że jestem sama, śledzenie Łysego. I to nie jednokrotne.

4. Plotki - rozsiewa plotki wśród różnych osób, nawet wśród tych, które mnie znają. Ale co z tego, skoro jej opinia nie ma żadnego znaczenia i nikt jej nie wierzy? Powiedziałam Łysemu, że nie życzę sobie, żeby ona plotki o mnie dziwne wymyślała, bo jaj jej też mogę narobić tak, że się nie pozbiera. Od pewnego czasu schodzi mi z drogi, chociaż wątpię, żeby to było na dłuższą metę.

5. Nagle znajduje się w jego okolicy tylko dlatego, że wie, że mogłabym się pojawić.



Zapraszam wszystkich na mojego nowego bloga: Apteczny123
Polub mojego bloga na FB! KLIK

piątek, 18 września 2015

123.

W moje urodziny postanowiłam sobie założyć konto na znanym portalu randkowym. Miałam już z nim styk na początku klasy maturalnej. Wtedy namówiła mnie na to moja koleżanka i mimo wielu wątpliwości spróbowałam. Wtedy poznałam w realu dwóch facetów, z pierwszym doszło tylko do jednego spotkania, a z drugim byłam 1,5 roku. Potem jak się rozstaliśmy to znów poznałam kilku ludzi, a z dwójką facetów poznałam się w rzeczywistości, ale nic z tego nie wyszło. Potem postanowiłam usunąć konto. W tamtym roku znów wróciłam, poznałam w ten sposób J.
Ale nie o tym.
Różnych ludzi można spotkać na właśnie takich portalach. Będąc młodsza mam wrażenie, że miałam o wiele więcej propozycji spotkań tylko w jednym celu za pieniądze. Teraz zdecydowana większość jest tego typu, że ludzie chcą kogoś poznać, ale tylko, żeby zabić nudę. W ciągu tych nieco ponad 3 tygodni - prawie miesiąca, nie spotkałam się z nikim. Tzn. była jedna poważniejsza znajomość, ale stwierdziłam, że facet jest zbyt dziecinny, jest o rok młodszy, a wychodzę z założenia, że różnica wieku między facetem a kobietą to od 2 do 4-5 lat. Oczywiście facet powinien być starszy. Chociaż na nic nie ma reguły.
Jak mogłabym scharakteryzować facetów, którzy wysłali mi wiadomość? Z jednym w zasadzie rozmawiało mi się super, reszta - tak sobie. Zero zainteresowania tą drugą osobą, po kilku rozmowach w zasadzie temat się wyczerpywał i nie miałam ochoty spędzać więcej czasu na rozmowie.
Nie było faceta, który wpadłby mi w oko, żaden nie zaciekawił mnie rozmową, inteligencją, ciekawością tej drugiej strony. 
Ale przynajmniej to wykreowało mi jakąś wizję osoby, którą chcę poszukać. Profile, na które trafiałam są po prostu nudne
Jednak mimo wszystko oczekuję czegoś więcej.

niedziela, 13 września 2015

122.

Kiedy 3 tygodnie temu jako pierwsze dostałam życzenia anonimowe, już wiedziałam od kogo one są. Od J. To były pierwsze życzenia tego dnia, najmniej spodziewane. Z jednej strony się cieszyłam, że o tym pamięta, ale z drugiej ... Przecież praktycznie nie mieliśmy kontaktu. A za każdym razem to ja wychodziłam z dłonią, żeby mieć jakiś kontakt, ale on po prostu tego unikał. Z resztą z żadnym ze swoich byłych nie widziałam powodu, żeby mieć jakikolwiek kontakt, ani z jego bliskimi, bo i po co? Czułabym się niezręcznie kontaktując się z rodzeństwem czy najbliższymi jakby nigdy nic.To mogłoby być odebrane jak chęć zbliżenia się do byłego, i co miałabym udawać, że między nami nigdy nic nie było?
W zasadzie początkiem lipca sam z siebie do mnie napisał od tak po prostu co słychać. Trochę mnie to zaskoczyło tym bardziej, że od lutego odkąd się rozstaliśmy nie utrzymywaliśmy kontaktu. Z resztą on nie starał się utrzymywać kontaktu. Nie próbował nawet mieć relacji typowo koleżeńskich. Mówił, że chciałby wrócić do relacji sprzed tego jak byliśmy razem, że chciałby znów ze mną rozmawiać na poziomie koleżeńskim, ale ja nie bardzo chciałam. Z resztą sam stwierdził, że nie do siebie nie pasowaliśmy ... Zakończyłam tą rozmowę, bo nie była dla mnie zbyt miła ani przyjemna. Potem jedynie końcem lipca znów mieliśmy okazję porozmawiać w miarę normalnie. I znów cisza, aż do momentu urodzin. A ja nie bardzo chce znosić taką huśtawkę emocjonalną. A końcem tego tygodnia wysłał mi zaproszenie na fb. Nie mam pojęcia po co. A dzisiaj ... Dzisiaj byłby równy rok odkąd bylibyśmy razem. Nie wiem jak interpretować to co on robi, z resztą nie chcę nad tym myśleć, bo mam zbyt wiele swoich spraw i problemów ... 
Może dobrze, że się to zakończyło bo nie czułam z jego strony 100% zaangażowania w tą relację. Tak jakby był jeszcze jedną nogą w przeszłości i nie potrafił tego zamknąć. Osoby wtajemniczone wiedzą o co chodzi - a są na tym blogu i takie. :) Zrobiłabym dla niego wiele, chciałam nawet przenieść się na studia do miasta bliżej, ale czy jest sens robienie czegoś dla osoby, która nie ma zamiaru pokazać, że jej zależy?

Przez ten czas udało mi się nieco odpocząć, odreagować, zakończyć praktyki, pić czasem ze znajomymi na placu zabaw - wiem, kolejny mój genialny pomysł. Ostatnia wizyta w Krakowie sprawiła, że chyba właśnie tam odnalazłam miejsce dla siebie. Łysy nawet nie złożył mi życzeń. Już dawno powinnam sobie uświadomić, że to powinno się zakończyć. Najgorsze jest to, że co jakiś czas ma jakieś prześwity i do mnie pisze.