niedziela, 2 sierpnia 2015

118.

Rozmawiałam w środku tygodnia z J. Sam z siebie napisał. Zaczęłam myśleć o tym wszystkim, o naszych relacjach, o tym co było. I zrobiło mi się smutno, że tak się stało. Z jednej strony nie miałam ochoty tolerować tego, jak się zachowuje i nie rozumie tego, co do niego mówię. Nie widział, że wszystkie problemy wynikały z tego jak się zachowuje jego była. I nadal w związku z tym chyba nic do niego nie dotarło. Chyba za mało czasu minęło od ich rozstania, żeby mógł to po prostu zamknąć. Nie zapominać, bo przeszłości przecież nie da się zapomnieć. Ale trzeba dorosnąć do pewnych rzeczy i zacząć żyć od nowa.  Ale obudziły się we mnie takie uczucia jak dawniej i zrozumiałam, że mimo wszystko wciąż jest mi bliski. A Łysy może był tylko dlatego, że chciałam się pocieszyć. Dobrze, że już on się do mnie nie odzywa i jak na razie od tamtego tygodnia nie dał znaku życia. Z resztą myślał, że ja będę na jego skinienie i będziemy się widzieć jak chce i kiedy chce, a niestety to tak nie działa.
I teraz nie wiem co zrobić? Bo przecież nie da się zapomnieć tego, że przecież się kochaliśmy i nie wiem czy da się odbudować relacje między byłymi. Bo przecież wszystko jest możliwe.



"Co było w naszych sercach kiedyś,
 Kiedyś jak świecący diament
 Cały straci blask (...)"  /"Takie tango" Budka Suflera /

82 komentarze:

  1. Myślę, że dopóki On nie zakończy tego rozdziału z przeszłości to nie będzie w stanie zbudować normalnego związku. Ja bym nie wchodziła drugi raz do tej samej rzeki, choć podobno gdy się z niej wyjdzie to zmienia nurt i nie jest już taka sama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę. Trzeba zacząć żyć od nowa. Nie myślę o powrocie do niego, raczej biorę to z dystansem, ale nie potrafię żyć z kimś kto nie liczy się ze zdaniem i myśleniem innych. Za bardzo był zapatrzony w siebie, żebym mogła zapomnieć o tym wszystkim, co się działo w naszym związku.

      Usuń
    2. Wszystko co napisałaś świadczy tylko na jego niekorzyść.
      Zawsze możecie "zostać przyjaciółmi", ale osobiście nie mam zbyt dobrych doświadczeń z utrzymywaniem kontaktu z byłym l

      Usuń
    3. I jeszcze do tego był zapatrzony w swoją byłą i jej rodzinę. Po za tym po co z jej rodziną utrzymywał kontakt? Fakt, że to nie jest ich wina, że ona zrobiła to, co zrobiła, ale chyba musiała komuś o tym mówić. Ja np. nie widzę powodu, żeby utrzymywać czy się spotykać z siostrą swojego byłego i patrzyć jak on sobie układa życie z kimś innym.
      Po prostu byliśmy razem i utrzymywanie jakich relacji po zakończeniu związku - to nie dla mnie.

      Usuń
    4. Wiesz, są różne sytuacje i jestem w stanie zrozumieć takie kontakty, gdy np. te osoby kumplowały się wcześniej albo mocno się polubiły podczas bycia razem. No ale wszystko z umiarem. I na pewno nie pozwoliłabym na trójkąt czyli my i była, bo to jest chore.

      Usuń
    5. Wiadomo, że np. mieli różnych znajomych, którzy byli wspólni i z którymi się spotykali i nikt nie karze mu tych relacji kończyć skoro tyle lat się przyjaźnią, ale będąc z tej drugiej strony to mimo wszystko jakoś mam opór przed tym, że ją znali i z jakiej beczki mam się narażać na porównania, albo żeby jej donosili jaka jestem.
      O nie, ja na taki układ bym nie poszła, tym bardziej, że np. nie mieli wspólnego dziecka, żeby musieli mieć stały kontakt ze sobą.

      Usuń
    6. Doskonale Cię rozumiem, bo sama nie chciałabym być w takiej sytuacji.
      Dokładnie. Chociaż są osoby, które utrzymują dobry kontakt z byłymi. Ale byłabym się chyba, że znowu może coś między nimi zaiskrzyć.

      Usuń
    7. Ja też, po za tym on nie chciał albo kompletnie nie rozumiał tego, co ja do niego mówię, więc nie wiem po co w ogóle do mnie napisał.
      Różnie bywa, zależy od osoby. Jeśli np. obie strony uznają, że ich miłość się zakończyła i mogą przejść na ten etap to nie widzę problemu, choć sama nie jestem do końca przekonana czy to rzeczywiście dobry pomysł, bo przecież sentyment zawsze zostaje ... i wspólne wspomnienia.

      Usuń
    8. Czasami faceta i jego zamiarów nie idzie zrozumieć.
      U mnie przyjaciółka rozstała się z chłopakiem i po pewnym czasie znowu złapali kontakt. Mieli być tylko przyjaciółmi, ale w pewnym momencie on wyznał jej że nadal ją kocha, więc myślę że takie historie są częściej spotykane niż całkowicie beziintereowana przyjaźń damsko-męska.

      Usuń
    9. Dokładnie tak, a niby są tacy prości "w obsłudze" :p
      I jak skończyła się ta historia? Dalej byli razem? U mnie było kilka przypadków, że pary się rozstawały, miały jakąś przerwę i znów się schodzili, jedni dalej są ze sobą, a znów inni stwierdzili, że jednak się ponownie rozstaną, definitywnie. Więc ciężko stwierdzić czy rzeczywiście dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Ale w moim przypadku po prostu nie widzę powodu, żeby się tym ekscytować.

      Usuń
    10. Niby tak, bo ogólnie co im do szczęścia potrzeba? Sex, dobre jedzenie, piwo, samochód... :-P No ale komunikować to się nie umieją i słuchać raczej też nie i chyba dlatego jest tyle problemów.
      Sprowadzili znajomość tylko do grzecznościowych SMS z okazji urodzin i świat. Ale podobno On chce się teraz znowu z nią spotkać po kumpelsku.
      Ja utrzymywałam kontakt smsowy z byłym, bo On chciał, ale w pewnym momencie mu odbiło i mnie oskarżał i wyzywał, więc z miłą chęcią zakończyłam znajomość. Tylko on nie do końca to zrozumiał.

      Usuń
    11. No to w tym masz rację. Ale właśnie komunikacja to podstawa i tak jak powiedziałaś stąd problemy. Po za tym jeśli nie zna się oczekiwań tej drugiej osoby to jak można być szczęśliwym i mieć dobry związek?
      Nie rozumiem takiego zachowania, że niby ją kocha, a potem po koleżeńsku - chyba jakiś mało ogarnięty facet.
      Ja ostatnio miałam taką sytuacje- z resztą ją nawet opisywałam na blogu. Odezwał się do mnie na fb kolega, z którym się na stopie koleżeńskiej spotykałam, potem on chciał ze mną być, potem nagle ni z gruszki urwał kontakt. Przypomniał sobie o mnie po kilku latach. Niby chciał mnie przeprosić, ale co mi z jego przepraszam, chciał ze mną być, i wyznał, że czuje do mnie miłość. Kpina i porażka totalna. A byłam wtedy z Łysym i stwierdził ten kolega, że to jakaś ściema, że wcale się nie spotykam z nikim. No i że będzie za jakiś czas w moim mieście bo na moim osiedlu mieszkają jego dziadkowie. A ja do niego, że po co mi to mówi skoro nikogo to nie obchodzi to, że on będzie. Szkoda gadać.
      Takie znajomości tylko ucinać.

      Usuń
    12. Trzeba znać oczekiwania ale i podstawowe potrzeby, o których często się zapomina. No właśnie bez tego nie można mieć szczęśliwego związku.
      Wiesz, między zerwanie a spotkaniem minęło 2 lata więc myślał, że już wszystko jest ok, ale regularne przyjacielskie spotkania uświadomiły mu że nadal ją kocha. A teraz też się mają spotkać po ponad roku.
      Tak, pamiętam jak o tym pisałaś.
      Trzeba ucinać, ale nie każdy facet to rozumie. Wyobraź sobie, że ten mój były później do mnie zadzwonił od tak jakby nigdy nic. Palant jeden i nawet po tym, jak mu dobitnie powiedziałam co o nim myślę to regularnie do mnie pisał.

      Usuń
    13. Czasem mi się wydaje, że odsunięcie się od siebie partnerów to jedna z metod, dzięki której uświadamiają sobie jak ta druga osoba jest ważna. Oglądałam kiedyś film "Gra dla dwojga" i tam jest to pokazane.
      Ciekawe co dalej z nimi będzie. A ona sobie kogoś nowego znalazła?
      To podobny tym do Łysego, nie odzywa się, a potem nagle dzwoni jak gdyby nigdy nic i pyta o to, co się ze mną stało ...A już nie raz wyzwałam go na ulicy przy wszystkich i doskonale wie, że mam rację i nic się nie odzywa wtedy.

      Usuń
    14. Pod warunkiem, że ta druga osoba to zauważy. Tytuł kojarzę, ale nie wiem czy to jest ten film o którym myślę, ale zaraz to sprawdzę.
      Miała paru na oku, ale nic z tego nie wychodziło. I z ich znajomości też nic więcej nie będzie, bo Ona przeprowadziła się do innego miasta.
      Ja miałam to szczęście, że nigdzie się na niego nie natknąłam. Jeszcze by mi tego brakowało.

      Usuń
    15. No dokładnie, w ogóle szkoda gadać. J. sam stwierdził, że chce wrócić do momentu, żeby nasze relacje były takie jak sprzed czasu jak byliśmy razem, ale jakoś nie specjalnie raczy odpisać na wiadomość, więc stwierdziłam, że go zablokuje bo i po co taką relację utrzymywać.
      No to rzeczywiście - odległość niestety robi swoje, ale sama po sobie wiem, że odległość wcale nie musi byś przeszkodą. Miałam związki na odległość, z jednym spotykałam się bywało i czasami trzy razy w tygodniu więc odległość to wcale nie problem.
      No ja na szczęście też nie będę mieć okazji natchnąć się na swoich byłych.

      Usuń
    16. Rzeczywiście chce... Jego czyny o tym świadczą.
      Wiem o tym doskonale:) Ale moja przyjaciółka nie uznaje takich związków. Poza tym Ona powiedziała, że nic poza sympatią do niego nie czuje więc wszystko jasne.
      To jest duży plus :)

      Usuń
    17. Szkoda gadać na temat facetów i ich zachowania.
      Ludzie mają różne spojrzenie na świat i różne kwestie, więc nie ma tu o czym mówić, w końcu to jej życie i jej decyzje. W zasadzie to tak, bo gdyby obie strony czuły to samo to pewnie już dawno by się zeszli. Moi znajomi też ze sobą zerwali, ale po jakimś pół roku znów się zeszli i są ze sobą do dzisiaj, w lutym nawet zamieszkali ze sobą. Więc różnie bywa.
      Tak, też tak myślę :)

      Usuń
    18. Szkoda, szkoda. W ogóle nie uczą się na błędach.
      Nie wszyscy są w stanie być w związku na odległość. Trzeba być cierpliwym i mieć mnóstwo zaufania do drugiej osoby. A co do mojej przyjaciółki - gdyby On był bardziej dojrzały jak chodzili ze sobą, to byliby już małżeństwem.
      I choć tutaj mam problem z głowy.

      Usuń
    19. Chociaż nie ma się co dziwić, skoro dojrzewają później.
      Ja byłam w dwóch takich związkach. Fakt, że ten pierwszy to nie była jakaś wielka odległość bo około 30 km, ale spotykaliśmy się nie raz 3 razy w tygodniu, ale dużo ułatwiał jego i mój samochód, więc dało się to jakoś przeskoczyć. W zasadzie tak, chociaż nieraz ludzie ze sobą mieszkają i się zdradzają, więc odległość tu nie ma raczej znaczenia, ale mimo wszystko jest istotnym czynnikiem w rozpadach wielu związków.
      W zasadzie wiesz - do takich związków obie strony muszą dojrzeć, skoro on nie podjął kroków w tym temacie to nie do końca był pewny czy to dobry krok.
      Ja też :p

      Usuń
    20. No ale w końcu dojrzewają, więc to powinno nieść za sobą zmianę pewnych zachowań.
      30 km to pikuś do moich 150 km. A odległość między Krakowem i Łodzią to już spory kawałek.
      Tak zdrada może być zawsze, ale wystarczy w związku na odległość tylko jej podejrzenie i w sumie to już koniec, bo znika zaufanie.
      Byli ze sobą krótko, chyba niecały rok dlatego się nie oświadczył. Ale gdyby nie zerwali ze sobą to na pewno byliby po ślubie.

      Usuń
    21. Niby tak.
      Ja w ostatnim związku miałam 90 km odległości to jest już całkiem sporo.
      Oj tak,masz rację. Ale myślę, że prawdziwe uczucie nie umiera.
      Wszystko byłoby możliwe, życie pisze różne scenariusze.

      Usuń
    22. O ile jest to prawdziwe uczucie. Często właśnie czas albo odległość to weryfikuje.
      Nikt nie wie, co przyniesie przyszłość.

      Usuń
    23. Myślę tak samo jak Ty.
      Dokładnie tak, nie da się przewidzieć co będzie, po za tym wtedy moglibyśmy uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji.

      Usuń
  2. Chciałabyś, żeby to wróciło?
    Przemyślałaś wszystkie za i przeciw?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, za dużo się między nami stało po za tym on wiele rzeczy nie rozumie.
      Tak, przemyślałam. Ale nie wiem czy to ma jakiś sens.

      Usuń
    2. A jeżeli On zrozumie i będzie chciał wrócić. Weźmie odpowiedzialność?
      Czy wtedy dasz Mu szansę?

      Usuń
    3. No właśnie "jeśli" a wcale nie musi tego robić ani chcieć.
      Nie wykazuje żadnych "objawów" ani chęci powrotu więc raczej nie ma o czym mówić.

      Usuń
    4. Oni tylko skutecznie potrafią namieszać Nam w głowach, takim odzywaniem się...

      Usuń
    5. Napisałam mu wczoraj krótką wiadomość " co słychać", odczytał ją po pół godzinie, nie odezwał się od tamtej pory, a nie jest aż tak zajęty, żeby po prostu nie odpowiedzieć. I nie wiem w zasadzie po co do mnie ostatnio napisał. Moim zdaniem on sam nie do końca wie czego chce.

      Usuń
    6. Jak większość facetów niestety...

      Usuń
    7. Napisałam mu, że skoro się tak zachowuje to go zablokuje i tak zrobiłam, nie mam ochoty na takie zabawy.

      Usuń
    8. Brawo! Podoba mi się Twoja postawa! :)

      Usuń
    9. Zaczynają mnie faceci denerwować. Albo w jedną stronę albo w drugą -ale oni decyzji nie potrafią podejmować niestety.

      Usuń
    10. Oni zawsze wolą pozostać pośrodku... jakby nie umieli podjąć decyzji...

      Usuń
    11. To jest coś takiego, że zawsze przecież mogą zawrócić a zawsze lepiej mieć kilka możliwości do wyboru i chyba to ma sens :p

      Usuń
    12. Zbyt wielu srok za ogon łapać nie można...

      Usuń
    13. No cóż, faceci chyba myślą nieco inaczej :p

      Usuń
    14. Oni w ogóle są inni...

      Usuń
    15. Próbuję to jakoś ogarnąć, ale jakoś nie specjalnie mi się udało. A dzisiaj rano dzwonił do mnie Łysy, po dwóch tygodniach ciszy sobie o mnie przypomniał. Ciekawe czego chciał. Nie mogłam odebrać.

      Usuń
    16. Odzywał się jeszcze później?

      Usuń
    17. Nie, ale całkiem możliwe, że jego koledzy mu przekazali, że z rana gdzieś wychodziłam ...

      Usuń
    18. Daj spokój, kiedyś wysłał swoich pięciu koleżków i przez pół dnia stali przy moim domu w uliczce, bo mój dom przylega do głównej ulicy i do uliczki bocznej :p

      Usuń
    19. O masakra...
      Jak to znosiłaś?

      Usuń
    20. Normalka, to też moi znajomi więc to nie jest nic nadzwyczajnego, były inne dziwne akcje ze strony baby, u której mieszka np. dzwonienie, nękanie, śledzenie, to dopiero była masakra.

      Usuń
    21. Tak, przez nią. A dzisiaj nawet gadałam z Łysym przez telefon.

      Usuń
  3. Można wejść do tej samej rzeki, ale woda w niej nigdy już nie będzie taka sama jak kiedyś. Wszystko się zmienia, świat, ludzie... Czasami trzeba coś zamknąć za sobą i zacząć coś innego, z kimś innym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Masz całkowitą rację.

      Usuń
  4. Ja nie wiem. Mi kiedyś zależało bardzo na dobrej relacji z byłym, tęskniłam i w ogóle ciągle widziałam go w idealnym świetle jednak koniec końców odpuściłam.
    Wiesz, skoro sama piszesz, że wszystko jest możliwe i czujesz, że może jednak warto - to próbuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od sytuacji. Czasem po prostu trzeba wszystko uciąć i zakończyć, czasem ludzie zakańczają etap miłości i mają przyjacielskie stosunki a czasem po prostu rozłąka uświadamia im, kto jest w życiu ważny.
      Zobaczymy co z tego wyjdzie, ale nie chce mu się narzucać.

      Usuń
    2. Czyli Tobie ta rozłąka ukazała, że J. był na prawdę ważny?
      Nic na siłę, ale trzymam kciuki, by wszytko poszło po Twojej myśli.

      Usuń
    3. Nie wiem, ciężko mi określić to co teraz czuję. Ale chyba powoli zaczynam sobie układać swoje życie. Nie wiem czy jest jakikolwiek sens odnawiania tej relacji tym bardziej, że on nie bardzo rozumie swoich błędów i odzywa się jak ma ochotę.
      Pożyjemy, zobaczymy jak to będzie.

      Usuń
  5. Mówią,że nie wchodzi się do tej samej rzeki,ale jeśli ty będziesz tego chciała i będziesz świadoma,że się zmienił, będziesz tego wręcz pewna,a i on pokaże ci,że mu na tobie zależy to...Chyba można spróbować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam pary, które się rozstały i ponownie do siebie wróciły. Część z nich nadal jest ze sobą, część faktycznie była ze sobą na próbę i niestety się definitywnie rozstali, więc różnie bywa. Pożyjemy, zobaczymy.

      Usuń
  6. Ważne żeby podejmować decyzje zgodne ze sobą, inaczej znów czeka nas rozczarowanie

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to mówią też, nie warto wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, choć wrócić ponoć niepodobna, bo rzeka stale płynie...ale jeśli on nadal nie zrozumiał swoich błędów, to sensu większego to nie ma, tak czy siak. Ale właśnie...nie ma niemożliwego. Zwłaszcza, w miłości. Jeśli jest się gotowym ponieść pewne konsekwencje, można robić wszystko. Ale to właśnie zawsze nasza i tylko nasza decyzja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, ale znam kilka par, które się rozstały i się ponownie zeszły i dalej są ze sobą. Część zeszła się ponownie i rozstała się definitywnie. Więc różnie bywa. Ale żeby cokolwiek zacząć od nowa, trzeba coś zrozumieć, a on niestety nic nie zrozumiał wciąż. Także zablokowałam go na fb, bo wielce chciał utrzymywać kontakt taki jak mieliśmy przed związkiem, a jak mu napisałam wiadomość to nic nie odpisał i to na pewno nie z braku czasu. Bo ją odczytał.

      Usuń
  8. Przeszłość nas czasem dosięga, jak się od niej nie odetnie to nic z tego.
    A coś Ty, w ogóle nie odpoczęłam, dzisiaj rano na badaniach byłam w piaątek mam wizytę u lekarza, słońce dowaliło po prawie 40 stopni, lato w mieście ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dokładnie. Ale ja do niej nie wracam, tylko ona do mnie, dawno zamknęłam ten etap.
      To u mnie tak samo :p Upał w mieście ;)

      Usuń
    2. Wymyśliłam, ale takie to nieskładne w sumie. Jakoś głowy nie mam teraz do niczego, biegam po lekarzach i robię badania. W piątek czeka mnie endokrynolog bo okazuje się, że mam bardzo zawyżone wyniki i jeszcze stan przedcukrzycowy. Mówię Ci bajecznie wprost ;/

      Usuń
    3. Dla mnie jak najbardziej notka bardzo spoko :) Oj trzymaj się jakoś :* Trzymam kciuki i daj znać co i jak!

      Usuń
  9. Ja ogólnie wychodzę z założenia, że każdą relację da się odbudować i mam doświadczenie w tej kwestii, które potwierdza, że faktycznie się da (aczkolwiek, były to raczej przyjaźnie, nie związki). W każdym razie, pozostaje pytanie, czy jest zawsze sens, żeby te relacje odbudowywać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uważam, że obie strony muszą przede wszystkim chcieć i wzajemnie widzieć w sobie zmiany bo bez tego ani rusz. Dokładnie jest tak jak mówisz!

      Usuń
  10. To oczywiste, że wspomnienia będą wracały, a pamięć tego wszystkiego szybko nie zamaże, bo przecież sporo razem przeżyliście... I to chyba normalne, że pojawiają się takie myśli, ale... Żeby podjąć jakąś poważną decyzję, która miałaby dać jakiś nowy początek chyba musiałabyś się bardzo dobrze zastanowić, bo jednak z czegoś te zgrzyty się wzięły... Sama wiesz najlepiej na co go stać i zapewne podejmiesz najlepszą, możliwą decyzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :* Dziękuję za wsparcie.

      Usuń
  11. ja uważam, ze dopóty przeszłości się nie wyleczy nie uspokoi, nie będzie można rozpocząć nowego rozdziału w teraźniejszości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę tak samo jak Ty.

      Usuń
    2. ja np nie zagłębiłam się nigdy z powrotem do tego samego rozdziału z przeszłości. zawsze zamykam wszystko na kłódkę...

      Usuń
    3. To ja tak samo. Nawet się ze swoimi byłymi nie kontaktuję.

      Usuń
    4. to piona! Ja z jednym byłym mam li kontakt. to znaczy życzenia na święta;p

      Usuń
  12. Kurcze, zawsze mam ochotę cofnąć się, wrócić do czegoś z mojej przeszłości, co teoretycznie powinno być zamknięte już i zostawione daleko. Trudno się oderwać, tym bardziej, jeśli coś albo ktoś był dla nas ważny. To chyba najtrudniejsze decyzje, przynajmniej dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, to nie jest takie dla mnie zupełnie obojętne. Ale on niczego nie rozumie. Nie potrafi jakoś zrozumieć pewnych kwestii i to był chyba największy problem. Dla mnie tak samo to jest trudne. Nie potrafiłabym jak niektórzy po prostu zakończyć relacji już i teraz.

      Usuń
    2. Kiedyś usłyszałam, że sytuacje, kiedy byli partnerzy się przyjaźnią, wynikają właśnie z tego, że nie potrafią zakończyć relacji i ruszyć dalej. Może coś w tym jest, tak mam, ale nigdy nie żałowałam tego. Może ograniczenie tej relacji zamiast całkowitego jej kończenia, nie jest takie złe?

      Usuń
    3. Nie wiem ja jakoś nie potrafiłabym przyjaźnić się z którymś ze swoich byłych. W zasadzie skoro to zakończyliśmy to po co jakoś dalej mielibyśmy to dalej ciągnąć ... Nie wiem. Ja wychodzę z takiego punktu widzenia i z żadnym z byłych nie utrzymuję kontaktów nie mówiąc o relacjach typowo koleżeńskich.

      Usuń
    4. Wiesz, u mnie to jest tak, że zanim zaczęłam być z moim byłym facetem, to długo się z nim przyjaźniłam. Potem, jak zerwaliśmy, jakieś nieludzkie wydawało mi się zupełne zakończenie z nim znajomości, bez rozmów z nim, bez jakichś tam spotkań. I tak po prostu po związku wróciliśmy do punktu startowego.

      Usuń
    5. Ja byłam z kimś 1,5 roku i nie utrzymujemy ze sobą żadnych kontaktów. Mimo że kiedyś był dla mnie ważny, bardzo ważny.

      Usuń