wtorek, 28 lipca 2015

116. "Widzisz, reaguj!".

Jeśli widzisz niepokojące zjawisko - REAGUJ. To może przytrafić się każdemu - również Tobie.

Dzisiaj jadąc autostradą A4 w kierunku mojego miasta, jechało przede mną kilka samochodów w tym auto ciężarowe z czarną plandeką. Z pasa z prawej włączały się na ten pas inne samochody, bo pas się kończył i był nakaz skrętu w lewo. Do ruchu chciała włączyć się biała toyota, ale ciężarówka, która akurat obok niej przejeżdżała, uderzyła ją w cały lewy bok, który został wgnieciony, otworzyła się poduszka powietrzna i otworzyły się drzwi. Widząc dokładnie co się stało, zadzwoniłam pod numer policji czyli 997, jednak nikt nie odpowiadał. Cały czas miałam na oku ciężarówkę, żeby podać policji numer rejestracji. Wykręciłam numer alarmowy 112, gdzie kobieta połączyła mnie z policją. Najbliższa komenda policji ( wojewódzka ) ma siedzibę zaledwie 2 kilometry od zdarzenia. Bardzo szybko udało mi się dogonić sprawcę wypadku, który nawet się nie zatrzymał i po prostu uciekł. Miałam stały kontakt z policją, dzwoniło również pogotowie. Nie mogłam się zatrzymać, żeby zobaczyć czy były jakieś ofiary, jednak pewnie osoby z toyoty były w szoku i nie chciały dzwonić na policję, bo nawet nie wiedziały kto jest sprawcą wypadku. Od policji autostradowej zdążyłam się dowiedzieć, że poszukiwanej toyoty nie udało się odnaleźć. Policja wykonała do mnie kilkanaście telefonów. Gdybym się zatrzymała  - to pewnie nie znaleźlibyśmy sprawcy wypadku. Najprawdopodobniej nikomu nic się nie stało. 

Widzisz jakieś zdarzenie - REAGUJ. 

68 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że nie znaleźli tej toyoty :/

      Usuń
  2. Ale sytuacja... Brawa dla Ciebie za zaangażowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No! A jeszcze gdyby ciężarówka straciła panowanie to by było ...

      Usuń
  3. Brawo! Taka postawa niestety jest tak rzadko spotykana w dzisiejszych czasach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety panuje znieczulica. A to każdemu może się przydarzyć.

      Usuń
    2. A wtedy każdy chciałby, żeby Ktoś mu pomógł...

      Usuń
    3. Dokładnie, dlatego nie bardzo lubię tu mieszkać z tego względu jak ludzie się zachowują.

      Usuń
    4. Zastanawiam się czasem skąd wzięła się taka znieczulica w naszym społeczeństwie...

      Usuń
    5. No cóż, taki kraj. I nie da się tego zmienić raczej.

      Usuń
    6. Niestety. Dlatego i mi kiełkuje myśl o wyjeździe...
      Tylko teraz z Małą to może być mały problem...

      Usuń
    7. Rozglądnij się, są różne metody i sposoby.
      No i warto by było się wstępnie rozejrzeć za czymś, żeby po prostu nie jechać w ciemno i wybrać taki zawód, który by Ci najbardziej odpowiadał.

      Usuń
    8. Powoli patrzę, czytam, zastanawiam się co robić dalej...
      Bo tu niestety ciężko o dobrą przyszłość...

      Usuń
    9. Czasem trzeba podjąć racjonalne kroki na już.
      O żadnej przyszłości tu nie można mówić nie mówiąc już o dobrej.

      Usuń
  4. Niewielu by tak zrobiło...Brawo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praktycznie nikt nie reaguje na nic.

      Usuń
  5. Kilka lat temu, będzie niedługo z dziesięć chyba, jechałam nad morze z rodzicami. Przed nami jechał wujek ze swoją rodziną. Godzina gdzieś koło czwartej, piątej nad ranem, droga z czterema pasami - dwa pasy w każdym kierunku. Nie pamiętam już dokładnie, jak to było, mam nadzieję, że chociaż dobrze nakreślę obraz. Przeciwnym pasem ruchu jechał samochód typu transit, mniejsza ciężarówka. Z boku szosy stała koparka, o dziwo ktoś w niej siedział. Ni stąd ni z owąd, ten transit rozpędzony obrócił się, uderzył o koparkę, przeleciał centymetry od samochodu wujka, który wówczas szybko zahamował, tak samo jak moj tata, aż w końcu wbił się ... kokpitem? .. no tam, gdzie siedzą ludzie... centralnie w drogę. Wbił się tak mocno, że przód był wbity, a góra samochodu wystawała na kilka dobrych metrów. Któryś z panów, bo w kokpicie transita siedziało dwóch mężczyzn, a w koparce chyba też, nie pamiętam zaś który, z tego samochodu wyleciał do rowu. Wszyscy w szoku - wujek, którego milimetry dzieliły od poniesienia śmierci, my, no bo jakże to tak? Oczywiście obydwaj wylecieli, pogotowie, policja, zatrzymanie ruchu, przesłuchiwanie przez policjantów tych świadków, którzy coś widzieli, wyciąganie ... rannych, aż w końcu po kilku godzinach zostaliśmy puszczeni. Jakiś czas poźniej tata i wujek zostali wezwani jako świadkowie na rozprawę w sądzie. Jeden z mężczyzn został kaleką, drugi ponoć zmarł. Wyroku nie pamiętam, ale... jezu, jak mnie to przestraszyło. Ułamek sekundy przesądził o czyichś życiach. Na samą myśl się trzęsę. Nie wyobrażam sobie, by w takim wypadku, czy w tym, który Ty opisałaś, nie zadzwonić po pomoc. Co gorsza - uciec?! Jak tak można, u licha?! Czasem jak patrzę na to, co się dzieje, to mi witki opadają do samej ziemi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda gadać. Ludzie niestety tak się zachowują - często uciekają. U nas panuje mocna znieczulica, dopiero gdy kogoś coś dotknie to może cokolwiek jest w stanie zrozumieć.

      Usuń
  6. i to jest przykład obywatelskiego zachowania! Twoje zachowanie powinno być wzorem dla innych tchórzów, którzy widząc wypadek - uciekają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic takiego nie zrobiłam, ale szkoda tylko, że nie udało się odnaleźć tej toyoty.

      Usuń
  7. Owszem niewiele osób w dzisiejszym świecie interesuje się innymi. Byle nie robić sobie kłopotów, byle nie pakować się w dodatkowe sprawy. Tym bardziej Cię podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie najlepiej zapomnieć i zwiać..

      Usuń
  8. Na autostradzie trzeba być szczególnie ostrożnym, bo niektórzy jeżdżą jak wariaci i w ogóle nie zwracają uwagi na innych kierowców.
    Ja to bym się pewnie zatrzymała koło tej Toyoty i sprawdziła czy wszystko jest ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak.
      Nie było możliwości postoju, a gdyby nawet była możliwość to nie złapaliby sprawcy wypadku.

      Usuń
    2. W sumie masz rację, ale moja pielęgniarska natura chyba by wygrała i znalazłabym sposób, by się zatrzymać. A zawsze można spisać nr rejestracyjny.

      Usuń
    3. Nie zawsze, bo ktoś się nawet nie zatrzymał, bo po prostu uciekł. I nie byłoby możliwości znalezienia sprawcy wypadku i tak myślała osoba z poszkodowanego auta.

      Usuń
    4. Nie rozumiem jak ludzie mogą być tak nieostrożni i nieodpowiedzialni...

      Usuń
    5. Są i to bardzo często, być może ktoś inny go odholował w bezpieczniejsze miejsce albo do jakiegoś mechanika, ciekawe czy w ogóle auto nadawało się do dalszej podróży.

      Usuń
    6. I to bardzo ciekawe. No ale jakoś stamtąd odjechali więc albo sami albo ktoś ich odholował.

      Usuń
    7. W zasadzie policja szukała tego auta, ale nie udało się znaleźć, pewnie nie chcieli dzwonić na policję, bo nie mieli numerów sprawcy.

      Usuń
    8. Pewnie tak, lub byli w takim szoku że nie wiedzieli co zrobić.

      Usuń
    9. Też tak mogło być, ale mam nadzieję, że nikomu nic się nie stało poważnego.

      Usuń
    10. A całe zdarzenie wyglądało na bardzo poważne?

      Usuń
    11. Bardzo poważnie, gdyby ciężarówka straciła panowanie byłby karambol murowany ...

      Usuń
    12. To dziwne, że samochodu nie znaleziono i nie było zgłoszenia wypadku z ich strony - nawet jeżeli nie wiedzieli dokładnie kto na nich wjechał.

      Usuń
    13. Z jednej strony się nie dziwię, bo przecież co powie, że sprawca uciekł i nie ma rejestracji? Nie wiadomo dokładnie jak było.

      Usuń
    14. No ale mam nadzieję jedynie, że nic wielkiego się nie stało nikomu. Po za tym musiał być w szoku.

      Usuń
    15. Nie wyobrażam sobie być w takiej sytuacji.

      Usuń
    16. Ja też nie. Ale jeszcze gorzej gdyby było to coś poważniejszego. Tego nie jestem w stanie sobie wyobrazić.

      Usuń
    17. Ja na pewno byłabym w szoku.

      Usuń
  9. Bardzo dobrze, że zareagowałaś, wielu ludzi ma zwyczajnie gdzieś co się dzieje z innymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, istna znieczulica. Założę się, że nikt inny się nie zainteresował co się stało, a sprawca nawet się nie zatrzymał.

      Usuń
    2. ;/ ludzie, codziennie czytam o skatowanych zwierzętach i też mnie szlag trafia, zwyczajnie ludzkie kurwy chodzą po tym świecie ;/
      A coś Ty, nawet się za to nie zabrałam jeszcze ;D

      Usuń
    3. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ostatnio o tym słyszałam w Uwadze, ale o tym w nowej notce.

      Usuń
  10. Wow, świetna postawa i całe szczęście, że Tobie się nic nie stało.
    Barwo za jasność umysłu w takiej sytuacji, bo ja pewnie zamiast jechać ze sprawcą zatrzymałabym się przy poszkodowanych, a przez to zbyt wiele bym nie pomogła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę, że co by było gdyby ciężarówka nie utrzymała równowagi. Karambol na maksa.
      Ale i tak jest problem, bo ciężko będzie znaleźć tą toyotę.

      Usuń
    2. No... To takie szczęście w nieszczęściu, że skończyło się tylko tak. Z resztą niedawno w telewizji było głośno o wypadku na A4 właśnie. Niebezpieczna jest ta autostrada.
      Jednak zareagowałaś i zrobiłaś co mogłaś. Mam nadzieję, że ją znajdą, bo takie coś nie może mu ujść na sucho.

      Usuń
    3. No właśnie słyszałam, że na mojej A4 ostatnio sporo wypadków.
      No rejestracje sprawcy mam, więc złapanie go - to z tym nie będzie problemu tylko, że nie znaleźli toyoty.

      Usuń
    4. Jak na złość - sprawcę łatwo znaleźć, a poszkodowany uciekł. :P

      Usuń
    5. Dokładnie o tym samym pomyślałam :p

      Usuń
  11. Sprawca uciekł, niezbyt fajnie, ale z drugiej strony jakoś staram się rozumieć, jednak to był szok. Ważne, że nie ma poważnych obrażeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie udało się jednak znaleźć tej toyoty.

      Usuń
  12. dokładnie! dobrze,że zareagowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że nie znaleziono tej toyoty.

      Usuń
  13. Gratuluję szybkiej reakcji, odwagi i zachowania zimnej krwi. Twoje zachowanie powinno być godne naśladowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób nie reaguje, a ja nie zrobiłam nic nadzwyczajnego.

      Usuń
    2. Nic nadzwyczajnego nie zrobiłabyś, gdybyś nie zareagowała. Ostatnio na blogu mojej Czytelniczki pisałam, jak ludzie są ślepi na krzywdę innych ludzi. Dopóki bezpośrednio coś nas nie dotyczy, najczęściej jest tak, że nawet się nie zainteresujemy problemami drugiego człowieka.

      Usuń
    3. Coś w tym jest, gdyby ludzie reagowali to do wielu rzeczy mogłoby nie dojść.

      Usuń
  14. Zachowałaś zimną krew! :)) Pozostaje chyba tylko pogratulować takiej postawy :). Ja pewnie bym nie goniła ciężarówki, a szybko sprawdzała czy wśród osób z toyoty nie ma osób poszkodowanych, potrzebujących pomocy, ale to już chyba takie moje hmm zboczenie ;D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie w pierwszym odruchu też bym to chciała zrobić, ale nawet nie było miejsca, żeby się gdzieś zatrzymać, z resztą chyba nic specjalnego się nie stało, skoro policji się nie udało znaleźć tego auta, ale cóż, różnie bywa :p

      Usuń
  15. Widać, że cudze nieszczęście nie jest Ci obojętne. Tylko naśladować Twoje zachowanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważałam, że tak trzeba zrobić. A u nas panuje znieczulica społeczna jak to określam.

      Usuń
    2. No tak, niektórzy naprawdę zachowują się jak nieuczuciowi egoiści.

      Usuń
    3. Szkoda gadać na ten temat ;/ Ale tak faktycznie jest.

      Usuń
  16. Jestem pod wrażeniem, że udało Ci się zachować zimną krew w takiej sytuacji. Postawa godna podziwu! No i szybka reakcja też jest ważna - do mnie takie coś by dotarło pewnie jakieś dwa kilometry od zdarzenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, nic wielkiego nie zrobiłam. :p

      Usuń