czwartek, 2 lipca 2015

108.

Jakoś ciężko mi jest pisać ostatnio o tym wszystkim co się dzieje. Do Łysego oczywiście nic nie dociera, a ja widząc, że nie robi totalnie nic w kwestii pokazania mi, że mu zależy - postanowiłam z nim definitywnie zakończyć relację. Bo po co być z kimś, kto dzwoni wtedy jak mu się przypomni, albo jak nie stoi nad nim B., która po prostu boi się, że ktoś go porwie. Z resztą mam już dość plotek, którego krążą na osiedlu na mój i jego temat. Przestałam się do niego odzywać, kontaktować się i postawiłam na relaks, odpoczynek i na naukę do jutrzejszego, ostatniego w tej sesji egzaminu.
Potem mam zamiar wybrać się w sobotę na zakupy no i po za tym ma być ładna pogoda, więc pewnie wybiorę się na plażę nad jezioro.
A Łysy niech sobie robi co sobie chce, ja już nie będę się wtrącać, bo nic tu nie wskóram.

54 komentarze:

  1. I widać kto potrafi podjąć męską decyzję. Bardzo dobrze robisz. Z tego raczej nic dobrego by nie wyszło.
    Będę trzymać kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w stanie zrozumieć wiele, ale gdyby się wyprowadził od niej to wiele by zmieniło, a tak ... nie wiadomo co go tam trzyma, a on myślał, że ja jestem tak głupia, że będę czekać nie wiadomo ile, dlatego postawiłam sprawę jasno tym bardziej, że wiele razy o tym rozmawialiśmy, ale do niego nie specjalnie to docierało. Ma tego co chciał i niech sobie robi co chce. W końcu to jego wybór ... Ja postanowiłam od niego się odciąć. Jak na razie się nie odzywa i dobrze.
      Dokładnie tak, nic dobrego by nie wyszło.
      :*

      Usuń
    2. Masz absolutną rację. I tak naprawdę on sam podjął decyzję poprzez brak jakiegokolwiek ruchu i pretensji mieć nie może.
      I nie już pozostanie to milczenie:)

      Usuń
    3. To też mu powiedziałam, że moje zachowanie wynika z tego, co on robi i też właśnie mu powiedziałam, że on sam zadecydował. Wiadomo różne są sytuacje, ale gdyby chciał to by się nawet u kolegi zatrzymał a dwa miesiące to naprawdę sporo czasu, żeby się wynieść. Wiadomo, że to dopiero początek jakiejś relacji ale przecież cały czas się poznajemy i nie byłoby problemu. Ale on się nie odzywa, ja też się do niego nie odzywam, i niech sobie już robi co sobie chce.

      Usuń
    4. Czyli powiedziałaś samą prawdę. A znalezienie mieszkania to kwestia góra kilku tygodni. Ja jak zmieniałam mieszkanie na licencjacie to nowe znalazłam w ciągu kilku dni. Dla chcącego nie ma nic trudnego.
      Dokładnie. Ty na pewno masz lepsze rzeczy do roboty niż czekanie na niego.

      Usuń
    5. Po za tym wyszukałam mu parę mieszkań, a po za tym ile jest u nas na osiedlu
      ( to osiedle domków jednorodzinnych )starszych ludzi, którzy odstąpiłoby jeden pokój i to tanio - bo właśnie o jakieś tanie mu chodziło a jeszcze mógłby cenę zbić w zamian za pomoc. Więc na pewno by się ktoś znalazł. Ale cóż trzeba trochę pomyśleć, ruszyć głową i chcieć.
      Zajmuje się teraz sama sobą a on niech sobie robi co chce i na co ma ochotę, ja już nie będę się denerwować.

      Usuń
    6. Przede wszystkim chcieć. A widać, że on nie chce. Z resztą to już nie Twój problem.
      No właśnie Ty jesteś w tym wszystkim najważniejsza:)

      Usuń
    7. Dokładnie tak, zacząć teraz dzwonić i pisać, ale mnie to już nie wzrusza.
      To nawet nie o chodzi o ważność, ale o pokazanie, że mu zależy a nie tylko słowa bez pokrycia.

      Usuń
    8. I bardzo dobrze. Niech spada.
      No to pokazał, nie ma co.

      Usuń
    9. Przynajmniej mam spokój :) Nikt mi nic nie zakłóca, żyje sobie po swojemu. :)
      Pokazał i to wiele, że wcale ta relacja nie była ważna.

      Usuń
    10. I tak powinno być:)
      Dlatego wszystko skończyło się tak, a nie inaczej:)

      Usuń
    11. Nie wiem co sobie myślał jak zaczął się ze mną spotykać, że to tak będzie trwać w ten sposób ... Szkoda gadać. Ale nie ma już może co dyskutować na ten temat bo i po co?
      Co słychać? Jak się czujesz?

      Usuń
    12. Masz rację, tamat zamknięty więc po co go ruszać;)
      W sumie nic ciekawego, bo się prawie z łóżka nie ruszam:p Czuję się trochę lepiej, ale rewulucje nadal są:/

      Usuń
    13. Ostatni egzamin za mną, mam nadzieję, że pozytywnie, więc nie mam kim ani czym się podniecać :p
      Oj szkoda, może powinnaś coś z tym zrobić, może udać się do lekarza?

      Usuń
    14. Kiedy możesz spodziewać się wyników?
      Dziś jest już o niebo lepiej:) Ale do lekarza i tak pójdę, żeby zrobić sobie jakieś badania.

      Usuń
    15. Końcem tygodnia kolejnego :)
      Wiesz co się stało? Dzisiaj napisał do mnie J. - mój ostatni były na fb :p

      Usuń
  2. Grunt to podjąć decyzję - męską. Ktoś musi :) powodzenia na egzaminie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mu powiedziałam, że skoro on nie potrafi podjąć decyzji to ja to za niego zrobię i zrobiłam :)

      Usuń
    2. Prawidłowo :) Odzywał się cos od tamtej pory?

      Usuń
    3. Dzwonił, pisał, nawet go widziałam. Na wszystko ma czas tylko nie na mnie. Jak zwykle. Ale to już koniec.

      Usuń
  3. Powtórzę się- od tego toksycznego faceta i dziwnych sytuacji trzeba się uwolnić chyba na stałe, na zawsze, na nie było i nie będzie tak zwane. Może właśnie warto teraz postawić na siebie, na relaks, naukę, ten samorozwój jakiś...odpocząć i odetchnąć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego to zrobiłam już na serio. Ale on, jemu to chyba na rękę, bo z jego strony cisza, fakt, że wczoraj pisał i dzwonił. Ale jakoś mu chyba nie specjalnie zależy, żeby cokolwiek zmienić.

      Usuń
    2. I słusznie. Wiesz, chyba trochę..ego go boli :P

      Usuń
    3. A niech boli :p Robię to samo co on, on w końcu też miał jakieś przerwy w kontaktowaniu się ze mną i wcale mi się nie tłumaczył ...

      Usuń
    4. A ty właśnie najmniej się w tym wszystkim, ogólnie, chyba łumaczyć musisz, co?

      Usuń
    5. Nie mam z czego się tłumaczyć, a on niestety miałby ...

      Usuń
  4. Niczym SUPERKOBIETA!
    Potrafisz z naleźć w sobie siłę, by zakończyć,
    oby tylko nie były to słowa bez pokrycia,
    wiele razy przecież też to przerabiałam....
    ale też wiem, że niektóre relacje potrafią tak zaważyć,
    że nie ma wyboru i trzeba zakwalifikować do przeszłości.
    Najważniejsze byś była tego pewna,
    i szczęśliwsza bez Niego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już za dużo się stało, żebym mogła to puścić w niepamięć albo zapomnieć. Wszystko ma swoje granice. Po prostu przegiął a ja nie zamierzam żyć w takim związku.

      Usuń
  5. Na jakim Ty osiedlu mieszkasz, że ludzie tak plotkują straszliwie :D
    A decyzja, powiem Ci bardzo dobra - na pewno możesz być szczęśliwa bez Łysego...
    Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż tak już jest na moim osiedlu w dodatku mieszkam na chińskim osiedlu ;)
      Skoro on nie potrafi podjąć decyzji to w końcu ktoś musi mieć jaja :p

      Usuń
  6. Mimo że mnie "nie było" w blogsferze, to czasami poczytywałam Ciebie i... kurde, że się odnajdywałas w tym całym chaosie z Łysym, B. i innymi typami - podziwiam, bo mnie by chyba szlag trafił.
    Decyzję Twoją uważam za właściwą, tym bardziej, że... przykro mi to pisać, ale tak obserwując to nie widziałam w tym wszystkim żadnych silnych uczuć. Tylko kombinowanie i kombinowanie, a ile tak można... No, ale teraz skup się na egzaminie, a potem innych przyjemnościach. Dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie odnajdywałam się. Starałam się po prostu ogarnąć, ale przestałam od niego odbierać, odpisywać na smsy ... Sam jest sobie winien, z resztą gdyby chciał sam jakoś załatwiłby sprawę z B., zanim wplątałby mnie w to wszystko. Mnie też trafiał nie raz, ale przegiął ostatnio grubo i nie ma takiego czegoś co mógłby zrobić, żebym znów się z nim spotkała.
      Niech czuł sobie nawet co chciał, niech sobie żyje już jak chce, ale beze mnie. Samo kombinowanie i pewnie myślał, że cały czas będzie kombinować.
      Dokładnie tak.

      Usuń
    2. Nie wiem czy jakiekolwiek następne spotkania są w ogóle opłacalne, bo to jakiś zwariowany facet, tylko Ci burdel w życiu robi. W związku można wspierać, doradzać, ale no - bez bawienia się w niańkę, a ten najwyraźniej takowej potrzebuje.

      Usuń
    3. Też tak myślę. Przecież to i tak się nie zmieni, więc nie ma sensu tego dalej ciągnąć. Nic dodać nic ująć. A przecież gdyby chciał zakończyć relację z nią to dawno by to zrobił i nie wiadomo, co dalej go z nią trzyma. Oni się pokłócą a za chwilę i tak jest między nimi w porządku, a ja najwięcej na tym tracę. Nie wiadomo co on w niej widzi.

      Usuń
  7. i jeszcze pewnie do tego wszystkiego myśli, że tak naprawdę to on się stara, eh ci faceci!
    udanych zakupów - pochwal się co Ci się uda dorwać!

    ja nie umiem czytać książek na kompie, a czytnika ebook'ów niestety nie mam, staram się wypożyczać książki i lubię tą formę, ale czasem mnie korci, by jednak jakąś kupić. lubię mieć fizycznie książkę w dłoni!

    niestety tacy są ludzi, i faceci i laski zeszli na psy... ciężko trafić na fajną osobę, z którą stworzy się fajną i zdrową relację

    ciekawe co jeszcze ten los nam sprawi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A daj spokój szkoda gadać. Teraz do mnie wydzwania i pisze po ciszy od niedzieli :p jeszcze wczoraj z rana pisał i dzwonił, ale jakoś nie szczególnie mnie to wzrusza. Nawet nie odpisałam. Ma to, co chce.
      Ja się przyzwyczaiłam, przez studia, choć mimo wszystko wolę sobie wydrukować i zakreślać. Albo jak już to wypożyczyć z biblioteki.

      Oj tak, choć ja mam "szczęście" do przyciągania samych dziwnych ludzi.

      Pożyjemy, zobaczymy :p

      Usuń
    2. jakby mu zależało, to by coś zrobił, a nie dalej z tą babą mieszkał. więc tak, masz rację, ma to, co chce!
      ja nawet na studiach wolałam mieć wydruk, ale czasem tego za dużo było, więc człowiek musiał przed kompem się uczyć.

      niektórzy tak mają, ja też trafiam na dziwnych facetów.

      też niektórych znajomości w jakiś sposób żałuję, ale masz rację, nic z tym nie zrobimy. a tak w ogóle to pamiętasz jak pisałam, że jeden mój kolega mnie w jakiś sposób zawiódł? to właśnie wczoraj do mnie napisał, że mnie bardzo przeprasza... jednak w końcu coś odpisał

      Usuń
    3. No dokładnie. Po za tym zakończyłby jedno i dopiero zacząłby drugie, ale może tak mu było wygodniej, ale chyba się nie spodziewał tego, że w końcu już tego nie wytrzymam. Ale to on już zadecydował i wybrał i ma to co chce.
      No tak. Ja mam tak samo. Wszystkie podręczniki ze studiów mam na kompie.

      Zamiast trafić na jakiegoś w miarę normalnego, to ja trafiam na samych dziwnych ludzi.
      To ciekawe, bo ja pisałam w jeden z notek całkiem niedawno, że napisał do mnie kolega, który chciał ze mną być, ale ja nie chciałam. Nie docierało do niego, że mogę mieć kogoś i uważał, że skoro nie ma żadnej informacji o tym na fejsie to znaczy, że to nie prawda. Ludzie są dziwni, a ja stwierdziłam, że ja nie muszę się dzielić publicznie na fejsie swoim życiem prywatnym, ani niczego mu udowadniać. Totalna beznadzieja było zadawanie się z nim.

      Usuń
    4. myślał, że jest panem tej sytuacji, ale mu nie wyszło. a może ich związek potrzebował czegoś takiego? może albo ich to umocni, albo jednak się rozstaną? chociaż jednak wygląda na to, że jemu tak wygodnie, a ona mu to wybaczy i dalej będą żyć długo i szczęśliwie.
      pewnie myślał, że się wkręcisz i świata poza nim nie będziesz widziała i nie będziesz umiała z niego zrezygnować. ale jak widać przeliczył się

      no to jest śmieszne. skoro nie masz ustawionego "w związku", a już najlepiej jeszcze z kim, to znaczy, że jesteś sama? z drugiej strony, ktoś może być sam i może sobie ustawić "w związku", każdy siebie kreuje na takich portalach, co niekoniecznie musi się równać z prawdą. szkoda, że niektórzy w te portale są zapatrzeni niczym w bóstwa.

      też mam nadzieję, że spotkamy kogoś fajnego, chociaż ja nie wiem, czy chciałabym teraz spotkać kogoś na swojej drodze, bo ciągle mi się gdzieś w głowie pojawia myśl o wyjeździe stąd, a że w mojej branży najlepiej pracy szukać na początku roku i teraz jak przeglądam naprawdę nie ma ogłoszeń, a na początku roku były, to muszę te pół roku przeczekać tu. i taka osoba mogłaby sporo skomplikować. z drugiej strony mogłaby też ułatwić decyzję.

      Usuń
    5. Wiesz, wątpię, żeby po czymś takim związek się umacniał. Bo gdyby mój facet na boku spotykał się z inną i wcale się z tym nie krył to pokazałabym mu drzwi. A ona wybaczy mu każdą rzecz i nie istotne co to będzie. A on ... on chyba przez te lata za bardzo nią nasiąknął i chyba się po prostu boi o dach nad głową. Zrobiło mi się przykro, jak wczoraj zobaczyłam ich razem, jak gdyby nic się nie stało. Ona wybaczy mu wszystko, a najgorsze jest to, że cokolwiek by zrobiła on nie zareaguje i będzie się poddawał jej wpływom.
      Wiesz, nie da się być w związku, w którym spotkania zależą od jakiejś baby. Pewnie znów jej puścił jakąś śpiewkę i ona znów uwierzyła w to, a potem znów do mnie napisze ...

      No śmieszne. No dla mnie to nie poważne jest, po za tym jak twierdził chciał mnie tylko przeprosić, ale zupełnie inaczej wyglądałaby rozmowa gdyby chciał tylko to zrobić, z resztą sam zainicjował kontakt, bo wysłał ma zaproszenie na fejsie, a ja nie zastanawiając się, co z tego może wyniknąć, zaakceptowałam. Dopiero potem stwierdziłam, że może zrobiłam głupotę i że może wyjść z tego jakiś problem i nie trzeba było długo czekać. Potem stwierdził, że wcale to nie jest tak, że kogoś mam, że niby czuje do mnie miłość i że zawsze mogę do niego wrócić - a ja mu na to, że miał swoją szansę to ją zmarnował, a dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. I wiesz, chciał jakiś dowodów na to, co mówię. Sam nie był w porządku wobec mnie i oczekuje nie wiem czego ode mnie - wierności? A jak poszłam do klasy maturalnej to nagle bez powodu przestał się odzywać. Nie był dla mnie kimś ważnym, po prostu kolegą, z którym spędzałam czas, ale on sobie wyobrażał zbyt wiele. Po 2,5 miesiąca odkąd urwał kontakt miałam kogoś innego, a on cały czas obserwował na portalach społecznościowych moje życie i wtedy jak dowiedział się, że z kimś jestem to zaczął pisać po moich znajomych jaka jestem beznadziejna.

      Hmm, zawsze możesz wyjechać i poznać kogoś w mieście pracy :) Chociaż masz rację.

      Usuń
  8. Czasami to właśnie kobiety są zmuszone do tego, żeby podejmować męskie decyzje. No cóż, takie życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, skoro on umie tylko ściemniać no to jego problem. Po za tym ja nie zamierzam tkwić w takim związku.

      Usuń
  9. Masz rację, czasem trzeba się po prostu odciąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma innego wyjścia. Ale nie sądzę, żeby cokolwiek do niego dotarło.

      Usuń
  10. na niego musi w końcu podziałać zasada trzech Zet: zamknąć zapomnieć zlewać... inaczej zgłupiejesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapamiętam. :) Dobra rada. I chyba zaczyna działać, nie odzywa się, wczoraj wprawdzie napisał i dzwonił, ale ciekawe czy cokolwiek do niego dotrze.

      Usuń
    2. dziwne że nie może się ogarnąć w tym że go nie chcesz. naprawdę. może trzeba użyć vo-do ? xd

      Usuń
    3. A daj spokój, wydzwania do mnie i pisze, ale mam inny problem bo od tak dzisiaj napisał mój ostatni były, dostałam od niego wiadomość na fb, dobre nie?

      Usuń
  11. Nie warto się przejmować ani tłumaczyć dziesiątki razy. Obojętność- to boli najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba masz rację. Ale trochę mi się głupio zrobiło jak szli razem wczoraj jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło.

      Usuń
  12. Dobrze zrobilas, stawiajac sprawe jasno i konczac te relacje. Bo zachowanie Lysego nie wskazuje na to, jakby mu zalezalo, niestety... moze jeszcze zmadrzeje i zrozumie dlaczego tak postapilas i zacznie walczyc o Ciebie, o ile nie bedzie za pozno. Rozumiem, ze cierpliwosc Ci sie skonczyla, w koncu ile mozna... a jak Ty sie z tym czujesz teraz? :*
    I jak egzamin poszedl? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nie da się dłużej tak żyć. Jestem w stanie wiele rzeczy zrozumieć, ale skoro się kogoś kocha, to nie problemem byłaby wyprowadzka, i na początku zaczepienie się u jakiegoś kolegi. Nie, to jest taki typ jak mój były ( jak J.) który wczoraj się odezwał do mnie, to taki typ - który nigdy nic nie zrozumie. Okłamał mnie mówiąc, że ma dużo pracy jeszcze, a dodał zdjęcie w nocy z kolegą na ognisku i dodał jego laskę, której kompletnie nie trawiłam ...Gdyby mu zależało zrobiłby coś wcześniej i uporządkowałby to wszystko. No dokładnie jak mówisz, cierpliwość się skończyła, wszystko ma swoje granice. A tak sobie ogólnie. Muszę odreagować.
      Myślę, że ok, wyniki końcem tygodnia :)

      Usuń
  13. Może powinnaś postawić sprawę bardziej twardo.. Zmienić numer zablokować go na fb... Inaczej on nadal będzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Numeru może zmieniać nie będę, ale mam opcję blokady numeru, więc to zawsze coś, ma fb, ale nie używa, chociaż może powinnam zmienić numer.
      I tak pisze i tak pisze ... I dzwoni. A zmienić się nie zmieni.

      Usuń