piątek, 31 lipca 2015

117. Nowy dom dla AKIEGO!

Ostatnio w programie UWAGA był reportaż, w którym ktoś porzucił psa - zostawił go z jego miską i kocykiem. Teraz AKI szuka domu!
Nie wiem jak można porzucić zwierzę. Ludzie są bezduszni. Sama przygarnęłam psa, którego ktoś porzucił. Lepiej oddać psa do hotelu niż porzucać go i zostawić samemu sobie.
Teraz program UWAGA szuka osoby, która porzuciła AKIEGO oraz kogoś kto mógłby mu zapewnić ciepły, kochający dom!

Więcej dowiesz się klikając w poniższy link:
KLIK

wtorek, 28 lipca 2015

116. "Widzisz, reaguj!".

Jeśli widzisz niepokojące zjawisko - REAGUJ. To może przytrafić się każdemu - również Tobie.

Dzisiaj jadąc autostradą A4 w kierunku mojego miasta, jechało przede mną kilka samochodów w tym auto ciężarowe z czarną plandeką. Z pasa z prawej włączały się na ten pas inne samochody, bo pas się kończył i był nakaz skrętu w lewo. Do ruchu chciała włączyć się biała toyota, ale ciężarówka, która akurat obok niej przejeżdżała, uderzyła ją w cały lewy bok, który został wgnieciony, otworzyła się poduszka powietrzna i otworzyły się drzwi. Widząc dokładnie co się stało, zadzwoniłam pod numer policji czyli 997, jednak nikt nie odpowiadał. Cały czas miałam na oku ciężarówkę, żeby podać policji numer rejestracji. Wykręciłam numer alarmowy 112, gdzie kobieta połączyła mnie z policją. Najbliższa komenda policji ( wojewódzka ) ma siedzibę zaledwie 2 kilometry od zdarzenia. Bardzo szybko udało mi się dogonić sprawcę wypadku, który nawet się nie zatrzymał i po prostu uciekł. Miałam stały kontakt z policją, dzwoniło również pogotowie. Nie mogłam się zatrzymać, żeby zobaczyć czy były jakieś ofiary, jednak pewnie osoby z toyoty były w szoku i nie chciały dzwonić na policję, bo nawet nie wiedziały kto jest sprawcą wypadku. Od policji autostradowej zdążyłam się dowiedzieć, że poszukiwanej toyoty nie udało się odnaleźć. Policja wykonała do mnie kilkanaście telefonów. Gdybym się zatrzymała  - to pewnie nie znaleźlibyśmy sprawcy wypadku. Najprawdopodobniej nikomu nic się nie stało. 

Widzisz jakieś zdarzenie - REAGUJ. 

niedziela, 26 lipca 2015

115. Nominacja dobrych myśli :)

Witajcie!
O ironio bardzo ucieszyła mnie faktem, że nominowała mnie do "Dobrych myśli". Mam nadzieję, że chociaż trochę ta notka Was rozweseli i zaszczepi w Was przede wszystkim chęć pomocy innym oraz wiarę w to, że prawdziwe relacje wciąż istnieją w otaczającym nas świecie. Po wszystkich wydarzeniach, które miały miejsce ostatnio mam nadzieję, że szczęście się i do mnie uśmiechnie w kwestii uczuciowej. Zatem do dzieła!

1. 1 września 2007
Od momentu trafienia do jednej klasy w liceum z moją A., którą znałam z gimnazjum bo przecież byłyśmy w równoległej klasie, byłyśmy jak papużki nierozłączki. Wszystkie najlepsze i najciekawsze chwile spędziłam z nią. Nasza przyjaźń trwa do dzisiaj mimo, że każda z nas ma własne życie, obecnie mieszka w mieście moich studiów, więc mamy możliwość spotykania się od czasu do czasu o ile czas nam pozwala. Przeżyłyśmy ze sobą różne chwile, chwile śmiechu, kiedy bawiłyśmy się do łez, i też te kiedy łzy płynęły z zupełnie innego powodu. Spotykałyśmy się i spotykamy poza szkołą. I to utwierdza mnie w przekonaniu, że prawdziwe relacje nigdy się nie kończą.

2. sierpień 2006
Lolo, Mounir i Amir
Uwielbiam ich! Kolejna para, która jest mi tak bliska.
Od lewej: Amir, Mounir i Lolo

Amir i Lolo

3. lipiec 2003
O tym, że marzenia się spełniają, wie każdy.
W lipcu 2003 spełniło się jedno z moich marzeń o odwiedzeniu prawdziwej perfumerii! Odwiedziny perfumerii Fragonard w Eze, Francja. / bliska okolica księstwa Monako/
poczytaj więcej: KLIK
Kolejne moja marzenie zaczyna się od sierpnia, kiedy zaczynam praktyki w aptece :) To namiastka mojej przyszłej pracy, którą przecież tak lubię. Lubię to mało powiedziane - uwielbiam. Teraz szukam odpowiedniego fartucha, bo przecież mój obecny jest tak zniszczony po ćwiczeniach, że wstyd w nim wyjść do ludzi. Mimo wszystko praca farmaceuty po studiach to ciężka praca.

4.  Pomoc innym i zwierzętom
Pewien czas temu z paczką znajomych włączyliśmy się w pomoc Beduinom. Od czasu do czasu wspomagam organizacje pomagające zwierzętom. Włączamy się w akcje zbiórki różnych produktów dla bezdomnych psów.
Każdy kto chce włączyć się w akcję "Bulterier Tyson wraca do psiego hotelu" prosimy o wsparcie! Więcej na stronie KLIK i w linkach u góry strony głównej!
Tyson to pies, o którym wspominałam w jednej z niedawno dodanych notek na blogu!
Bulterier Tyson :)
5. lipiec 2015
Odnowiłam pewną znajomość sprzed lat. Mam nadzieję, że cokolwiek z tego wyniknie, ale o tym w innej notce o ile będzie o czym pisać. Staram się odnawiać relację z osobami, z którymi straciłam kontakt w różne sposoby. Staram się utrzymywać pozytywne relacje i aby moja ocena wśród ludzi była pozytywna lub neutralna.

Mam nadzieję, że chociaż trochę znalazło się miłych wspomnień, ale to sami ocenicie. A nominuję do "Dobrych myśli" następujące osoby:
1. Ina
2. Sylwia
3. Lavendowa
4. Iluvia
5. Laleczka
6. Kathy Leonia
7. Venus

czwartek, 23 lipca 2015

114. Przepraszam.

Ludzie są, jednak nie wiem dlaczego tak często odchodzą. Po prostu nagle, bez słowa wyjaśnienia. Od tak, nie bacząc na to, co czuje ta druga osoba. 
Ostatnio dużo przeprosin. Od osób, od których nie spodziewałabym się, że mogą. Jednak wolałabym, żeby nie ranili niż powiedzieli przepraszam. Przecież łatwiej powiedzieć przepraszam niż zmienić swoje zachowanie. Nie wiem, co miałyby zmienić ich przeprosiny w moim życiu. Nagle miałabym im wybaczyć, zapomnień, przejść z tym wszystkim do porządku dziennego ... Każdy ma swoją szansę na wykazanie się.  Potem nie da się odbudować relacji z kimś kogo się zraniło. 



"Apologize" Timbaland ( tłumaczenie )

Trzymam się twojej liny,
Pociągnęłaś mnie dziesięć stóp nad ziemię
Słyszę co mówisz, lecz nie mogę wydobyć z siebie głosu
Twierdzisz, że mnie potrzebujesz 
Potem idziesz i odcinasz się ode mnie, ale czekaj...
Mówisz mi, że ci przykro
Nie myślałaś, że mógłbym się odwrócić i powiedzieć...

Już za późno na przeprosiny, już za późno
Powiedziałem, już za późno na przeprosiny, za późno

Mógłbym zaryzykować kolejną szansę, znieść upadek
Przyjąć strzał dla Ciebie
I potrzebuję cię tak, jak serce musi bić
Ale to żadna nowość - tak, tak

Kochałem Cię płomienną miłością,
Teraz ona przygasa, a ty mówisz...
"Wybacz" jak anioł, niebiosa pozwoliły mi myśleć, że nim byłaś
Ale obawiam się...

Już za późno na przeprosiny, za późno
Powiedziałem, Już za późno na przeprosiny

Już za późno na przeprosiny, za późno
Powiedziałem, już za późno na przeprosiny
Już za późno na przeprosiny, tak-
Powiedziałem, już za późno na przeprosiny, tak-
Trzymam się twojej liny, pociągnęłaś mnie dziesięć stóp ponad ziemię...

poniedziałek, 20 lipca 2015

113.

Wczorajsze, niedzielne lipcowe ciepłe popołudnie. Siedzę ze znajomymi - rodzicami mojej koleżanki z klasy, którzy są dobrymi znajomymi mojej mamy. Popijamy zimne piwko, siedzimy w chłodnym pomieszczeniu. Tak naprawdę w końcu odczułam ulgę po tych wszystkich wydarzeniach, który miały miejsce ostatnio a przecież nie było ich tak mało.
Przypadkiem wpadłam na Łysego kiedy od tak z nią szedł, ale przypadkiem spotkałam Eryka, chciałam trochę Łysemu zrobić na złość, że nie tylko on może z jedną mieszkać, a ze mną się umawiać. Znam na osiedlu prawie wszystkich ... Krótka rozmowa z Erykiem, Łysy nas widział, zaczęły się telefony od niego, których przecież nie chciałam odebrać ... I tak dostał burę ostatnio za to, co robi, ale wątpię, żeby dał mi spokój kiedykolwiek.
Wieczór. Przypadkowy spacer, w parku spotkałam Arcziego. Drugie zimne piwo, którym mnie poczęstował, był w towarzystwie Robiego, którego przecież znam, jest moim sąsiadem. Dołączył wkrótce Eryk, zaczęły się zaczepki z jego strony. Zmoczył nas deszcz, niesamowity tatuaż Arcziego, objął mnie mocno w pasie, Eryk dostał burę za zaczepianie mnie od Arcziego ... Poczułam się całkiem luźno, poczułam się po raz pierwszy wolna ... niczym ani nikim nie stłamszona ... Dwie butelki wódki ...
"Jedna flaszka, druga flaszka i trzecia kurde bele leci ..."
Coś ostatnio zbyt wiele komplementów od mężczyzn, którzy nagle nagminnie się przy mnie kręcą.

sobota, 18 lipca 2015

112.

Do napisania tego posta naprowadził mnie komentarz kafeterii.  Znów będzie o psach.
Teriery to bardzo inteligentne psy. W celu wyeliminowania "niesfornego" charakteru tych psów, wiele szkół zaleca szkolenie. I nie ma takiej opcji, żeby takie cechy jak agresja czy złośliwość, które właśnie chcemy wyeliminować - wróciły.
Mając szkolonego foksteriera szorstkowłosego - nigdy nie zauważyłam w nim złych cech. Foksteriery szorstkowłose to nieduże psy, których dominujący charakter może dać się we znaki właścicielowi. To bardzo ciekawskie psy.
Mój pies - Azor, o którym pisałam w ostatniej notce - był to pies bardzo czujny, wesoły, bardzo chętny do zabaw. Natychmiast reagował na komendy i je wykonywał. Zawsze był przy nodze lub w pobliżu. Nigdy nie był prowadzony na smyczy. Był to pies bardzo towarzyski, uwielbiał dzieci, często je zaczepiał - w celach zabaw, dlatego trzeba było go pilnować w miejscach takich jak park, plaża, ulica, żeby inni nie wpadli w popłoch na widok obcego psa. Dobrze czuł się w towarzystwie znanych osób, był oddany jednemu właścicielowi. Jedyną wadą było to, że pozostawiony na otwartej przestrzeni gonił za każdym rowerem lub samochodem. Azor był bardzo energicznym psem. Z racji tego, że należał do psów szorstkowłosych był psem tresowanym do pracy w wodzie, szuwarach, śniegu czy w obecności roślinności kolczastej ale również sprawdzał się do płoszenia zwierząt mieszkających w norach.
Foksterier szorstkowłosy - jak każdy terier - potrzebuje odpowiedniego właściciela, który będzie pewny siebie i aktywny fizycznie. Azor był psem bardzo odważnym i pewnym siebie. Po przejściu przez odpowiednie szkolenie stał się psem zrównoważonym.
Swoją czujność wykorzystywał do tropienia innych zwierząt, uwielbiał wodę, stąd częste pogonie za kaczkami w pobliskiej rzecze.

Foksterier szorstkowłosy - źródło - internet

Każdego teriera należy uczyć posłuszeństwa i natychmiastowego wykonywania komend.

czwartek, 16 lipca 2015

111.

Zwierzęta to niezwykłe istoty. Kiedyś miałam oddanego przyjaciela - foksteriera szorstkowłosego szkolonego na psa myśliwskiego o imieniu Azor. Było z nim wiele miłych wspomnień. Był oddanym i wiernym towarzyszem, był ze mną przez całe moje dzieciństwo. Pies tresowany i szkolony wymaga dużo opieki, bardzo dużo uwagi, czasu, dbania o dietę, wygląd oraz odpowiednie ułożenie jego charakteru.

Na zdjęciu bull terier o imieniu Tyson. Trafił do hotelu i szkoły dla psów w moim mieście, ktoś oddał go do schroniska w innym mieście ze względu na dużą agresję. Z tego względu miał zostać uśpiony. Szkoła dla psów przyjęła go i teraz pozbył się agresji, jest szczęśliwym i spokojnym pieskiem, który znalazł już swój dom! Marzy mi się taki pies! A tu fanpage do hotelu psiego: KLIK

Teraz szukam innego pupila. Mam nadzieję, że uda mi się przekonać moją mamę na zwierzątko.

"Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się."
Andrzej Sapkowski

poniedziałek, 13 lipca 2015

110.

Wybaczcie mi nieobecność na blogu, ale znów mieliśmy awarię na sieci tym razem spowodowaną przez burzę.
Nie potrafię tu pisać, nie potrafię tu być jak kiedyś. Jestem zbyt naiwna, zbyt łatwo wierzę w ludzi, w to, że przecież każdy zasługuje na szansę i przez to najbardziej obrywam. 
Od rozstania minęły 4 lata. Wtedy zawalił się mój cały świat. Czułam się tak jakbym była martwa. Czułam się tak jakbym umarła za życia. Czas mijał. Powoli wychodziłam z dołka, po czym dowiedziałam się, że zaledwie po 10 miesiącach odkąd nie byliśmy już ze sobą -  ma inną. I to wcale nie byłoby najgorsze. Po rozstaniu wcale nie próbował wyjaśnić sprawy ani walczyć o to, żeby było tak jak kiedyś ... Po pół roku oświadczył się jej, a przecież razem mieliśmy wspólne plany na przyszłość. Mówiłam sobie, że może byliśmy za młodzi, ale przecież szybko się pocieszył. Jego obietnice stały się nic nie znaczącymi słowami. Po dwóch kolejnych latach wzięli ślub, a teraz mają dziecko - po 9,5 miesiąca małżeństwa. Niby nie ma to żadnego znaczenia, zbyt wiele czasu minęło, żebym miała do niego jakiekolwiek uczucia. Ale mimo wszystko zabolało, że wszystko to, co kiedyś mieliśmy mieć razem - dom, rodzinę, dzieci - stworzył z kimś innym. 
Poczułam się beznadziejnie pusta. Kompletnie pozbawiona uczuć. Wprawdzie pojawiło się od tamtego czasu kilka znajomości, niektóre poważniejsze. Pokochałam ponownie, ale co z tego, skoro każda z tych relacji się rozpadła? I wcale nie szukałam po nim pocieszenia, bo ponownie związałam się z kimś po 3 latach.
Trochę robi mi się smutno kiedy kolejna koleżanka wychodzi za mąż albo będzie mieć dziecko. Kolejny raz zawalił się mój świat kiedy pojawił się Łysy, niby był a wcale go nie było. Postanowiłam uciąć tą relację na zawsze.
Wciąż żyję nadzieją, że spotkam kogoś, kto na zawsze odmieni moje życie.

niedziela, 5 lipca 2015

109.

Wczoraj po obiedzie postanowiłam skontaktować się z koleżanką odnośnie egzaminu, miałyśmy do obgadania parę rzeczy, więc weszłam na moje konto facebook'owe i miałam jedną wiadomość. Zastanawiałam się kto mógł do mnie napisać. Weszłam, odczytałam i zdziwiłam się kto był adresatem tej wiadomości.
Nagle o moim istnieniu przypomniał sobie J., napisał: "Co u Ciebie słychać?"
Byłam tak zdziwiona, bo przecież nie kontaktowaliśmy się od marca, może wymieniliśmy dwie krótkie rozmowy do tej pory, ale nic po za tym. Rozmawialiśmy krótko, nie wiem w zasadzie po co napisał i co miała na celu ta rozmowa, ale wyniosłam z niej tyle, że cała ta sytuacja, która miała między nami miejsce kompletnie nic go nie nauczyła. Stwierdził, że ma sporo rzeczy do roboty i że musi iść. Trochę mnie zdziwiło, że w sobotnie popołudnie można mieć coś do roboty, ale przecież sporo osób pracuje w sobotę więc pomyślałam, że może wcale nie ma w tym nic dziwnego? Chociaż intuicja mi podpowiadała, że coś tu nie gra. I miałam rację, w nocy dodał zdjęcie ze swoim najlepszym kumplem przy ognisku, byli pewnie z dziewczyną tego kumpla, bo kto by im zdjęcie robił. Z resztą ona była tak irytującą osobą, że szkoda było w ogóle być w jej towarzystwie. Mi dopiero odpisał kilka godzin później ...
Także nie dowiedziałam się z rozmowy po co w ogóle miał zamiar się do mnie odzywać, przyłapałam go na kłamstwie ... Z resztą jak sam stwierdził, nie jesteśmy razem, bo do siebie nie pasowaliśmy ... Nie, nie potrafił zrozumieć pewnych rzeczy, dlatego razem nie jesteśmy.
Nie wiem, co mam sobie o tym wszystkim myśleć.
A odnośnie Łysego to, dzwoni, pisze, ale co z tego skoro się od niej nie uwolni? Sytuacja się nie zmienia, i się nie zmieni na pewno, więc nie ma sensu być w tak niepewnej relacji.

czwartek, 2 lipca 2015

108.

Jakoś ciężko mi jest pisać ostatnio o tym wszystkim co się dzieje. Do Łysego oczywiście nic nie dociera, a ja widząc, że nie robi totalnie nic w kwestii pokazania mi, że mu zależy - postanowiłam z nim definitywnie zakończyć relację. Bo po co być z kimś, kto dzwoni wtedy jak mu się przypomni, albo jak nie stoi nad nim B., która po prostu boi się, że ktoś go porwie. Z resztą mam już dość plotek, którego krążą na osiedlu na mój i jego temat. Przestałam się do niego odzywać, kontaktować się i postawiłam na relaks, odpoczynek i na naukę do jutrzejszego, ostatniego w tej sesji egzaminu.
Potem mam zamiar wybrać się w sobotę na zakupy no i po za tym ma być ładna pogoda, więc pewnie wybiorę się na plażę nad jezioro.
A Łysy niech sobie robi co sobie chce, ja już nie będę się wtrącać, bo nic tu nie wskóram.