sobota, 20 czerwca 2015

107.

Witajcie!
Wybaczcie za to, że mnie tu nie było, ale mój "mądry" sąsiad porozcinał kable od internetu, co poskutkowało tym, że pół osiedla nie miało od środy internetu. Usterka została naprawiona dopiero wczoraj wieczorem.
W związku z tym, w między czasie miałam parę spraw do załatwienia i poszłam do miejskiej biblioteki we czwartek, gdzie można skorzystać za darmo z internetu. K. pisała o tym, że może kogoś uda się poznać podczas wyjść. A na swoim przykładzie wiem, że jest to możliwe. Otóż, będąc w bibliotece, Pani w recepcji odebrała moją kartę biblioteczną po tym jak poprosiłam o to, żeby udostępnili mi dostęp do internetu. Skierowała mnie na określone stanowisko i wpadłam na mojego dalszego sąsiada, który jak się okazało jest tu z takiego samego powodu co ja - brak internetu i mnóstwo spraw do załatwienia. Znałam go tylko z widzenia, po za tym jest ode mnie 6 lat starszy więc nie było w ogóle okazji ze sobą rozmawiać, poznać się w żaden sposób - czy to przez wspólnych znajomych czy rodzeństwo czy jakkolwiek inaczej. Co innego np. koleżanki kuzynki, które znam właśnie przez nią i nie są aż tyle starsze co ten mój sąsiad więc nie mam jakichś oporów do rozmowy z nimi. Z resztą miał dziewczynę, ale już nie są ze sobą, ją też znam. Ale nie są już ze sobą.
Co innego pewnie gdybyśmy chodzili do jednej szkoły i gdyby różnica wieku była mniejsza. Ale nie o tym. Rozpoznał mnie, nie wiedział jak do mnie zagadać, szukał sposobu, żeby ze mną się jakoś porozumieć. Poszperałam trochę na stronie uczelni, weszłam na moje konto facebook'owe więc udało mi się odczytać wiadomości. 
- Czy wie sąsiadka ile czasu możemy korzystać z internetu za darmo w bibliotece? - zapytał.
- Godzinę. - nie musiał o to pytać, bo licznik czasu jest widoczny na monitorze więc widać ubytek czasu. Po za tym jak minie ten czas to dostęp do komputera jest wyłączony.
I tak zaczęliśmy rozmowę.
Zaczął zagadywać odnośnie moich studiów, o siostrze jego byłej, o tym czy mam faceta ... O tym, że też nie ma internetu. Chciał, żebym wysłała mu zaproszenie na fejsie, z resztą przyjął je :)

Wiadomo, że zdecydowanie trudniej jest zagadać do zupełnie obcej osoby, którą się o raz pierwszy widzi na oczy, ale my też przecież zupełnie się nie znaliśmy. Więc można się poznać wszędzie, w sklepie, w galerii, na zakupach, tak jak ja z moim sąsiadem w bibliotece ... Lub tak jak ja z moimi znajomymi w autokarze, który nas zawoził do hotelu do jednego z kurortów na wakacjach.

P.S.1. A Łysy mnie już tak denerwuje ostatnio, że tego się opisać nie da. Urządziłam mu awanturę, i niech sobie robi co sobie chce. Tak się żyć już dłużej nie da.

sobota, 13 czerwca 2015

106.

`Młodość, wieczna młodość`. Ciągle to słyszę, czuje się młodo, wyglądam młodo. 
Budzi się we mnie natura zodiakalnego Lwa. Zapada zmierzch. Czarna obcisła bluzka, czarne lejeansy. Czarna peleryna z kapturem. Nie widać twarzy. Idę na łowy. Serce bije jak oszalałe, krąży szybko krew, na szyi fiolka z krwią. To jest ta noc, jedyna w miesiącu. Pełnia. To czas kiedy mogę być sobą. We mnie ogień. Ogień w sercu, ogień w oczach, ogień w myślach. `To sen na jawie (*)`. Teraz po zmierzchu mogę poczuć się sobą.


`Pod peleryną, nocą wre gorąca krew (..).` *


Donatan&Maryla Rodowicz "Pełnia" *

`Tu nikt już nie udaje, chcemy sobą być,
Jak ogień niepokorny,
Nie powstrzyma nas nikt. (...)` *


Kiedy wzniesiesz toast, to wypij moje zdrowie!

czwartek, 4 czerwca 2015

105.

Witajcie!
Mamy już początek czerwca. Ale to minęło. Pamiętam, że dopiero zbierałam się na sylwestra 2014/2015 do znajomych a za nami już 5 miesięcy roku. Ostatnio zanudzałam Was swoim życiem osobistym, ale to co się dzieje w ostatnich dniach ... Nie chce mi się o tym myśleć, ani mówić. W wielkim skrócie ... B. znów za mną chodziła i mnie śledziła. Odbiera jego telefony... i oddzwania z jego numeru na mój numer. Od Łysego dostaje jakieś dziwne smsy. Z jednej strony mówi, że musi tą sytuację ogarnąć i to wszystko uporządkować ... Jedno jest pewne - muszę się wyplątać z tej dziwnej relacji. Jego koledzy śledzą moje ruchy na każdym kroku i pewnie zdają mu z tego relacje ...
W dzisiejszej notce chciałabym poruszyć temat damskiej torebki. Moja mama jest typową kobietą - jej torebka waży niewiarygodnie dużo. Kiedyś czytałam że waga torebki damskiej może się wahać pomiędzy 5 a 7 kg.
Z resztą nie dziwie się - sam materiał, z którego wykonana jest torebka mamy waży sporo a do tego portfel, który obfituje w wiele wizytówek, kart płatniczych, zdjęć i innych pierdół ... A do tego innego typu rzeczy takie jak: sporo długopisów, kartki, karteczki, dokumenty, chusteczki, kosmetyki, dwa telefony...
Chociaż ja na jej miejscu wyrzuciłabym na jej miejscu połowę rzeczy, które ma w swoim nosidle, bo po co komuś nosić długopisy, które są wypisane. Przez taki ciężar tylko nadweręża sobie barki. I się dziwić, że ją tak często boli głowa ...
Będzie mnie w czerwcu nieco mniej ze względu na ostatnie zaliczenia oraz zbliżające się wielkimi krokami egzaminy. Trzymajcie za mnie kciuki!
P.S. Muszę się Wam pochwalić oceną tj. dostałam 4.5 z wczorajszego egzaminu praktycznego! Mamy niestety w tym roku egzaminy podwójne z przedmiotów - tzn egzamin teoretyczny, który ma sprawdzić naszą wiedzę książkową i praktyczny, który ma sprawdzić naszą umiejętność wykonania preparatów i leków oraz ocenić błąd z jakim wykonujemy dane środki ...