sobota, 30 maja 2015

104.

Znam go w zasadzie od zawsze, ale dopiero przed klasą maturalną zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Potem on chciał, żebyśmy byli parą, ale ja jakoś nie czułam do niego nic poza koleżeństwem. Spotykaliśmy się w wakacje, potem nagle kontakt się urwał. Bo on nagle bez powodu przestał się odzywać. Jakiś czas temu wysłał mi zaproszenie na fb, zaakceptowałam je. Ale potem stwierdziłam, że mogłam tego nie robić. Ale cóż, stało się i już się tego odwrócić nie dało. Zaczęliśmy rozmawiać. Od słowa do słowa, potem wyszło, że ja jestem z Łysym, on zaczął jakieś mi głupoty pociskać, że to nieprawda, że jestem wolna, że stałam się wulgarna i zgorzkniała. Że on czuje do mnie przyjaźń i miłość i zawsze mogę do niego wrócić. Zaczął mnie przepraszać, i pisać jeszcze różne inne bzdety. Był taki namolny ... Podał mi numer do siebie. Powiedziałam wszystko Łysemu, który oczywiście się wściekł, nie na mnie tylko na niego i podałam mu ten numer. Swojego oczywiście nie udostępniłam, bo jeszcze nękałby mnie telefonami ... Łysy jak stwierdził, bo dzwonił że odebrały jakieś kobiety. W ogóle ten ziomek zaczął mi mówić, że będzie za jakiś czas na moim osiedlu, bo ma tu rodzinę. I w ogóle coś sobie ubzdurał, że znów możemy być razem, że to wszystko co piszę o Łysym to tylko mój wymysł ... Łysy stwierdził tylko, że nie ręczy za siebie jak go spotka i go rozumiem, ale chyba żadne emocjonowanie się mu nic nie da, tylko będzie miał masę problemów przez jakiegoś palanta.
To wszystko, co wypisywał to po prostu jest żałosne i to marna żenada.

wtorek, 26 maja 2015

103.

Nie mam ochoty dyskutować o sytuacji z ostatnich dni. Nie oceniam relacji w jakiej oni są, każdy ma prawo układać sobie życie po swojemu. I nie ważne jaka różnica wieku ich dzieli czy pochodzą z różnych kultur, różnią się nacją, kolorem skóry, wyznaniem ... Ja tego nie oceniam. Ale wplątał mnie w coś, w co nie chciałam się mieszać. Bo przecież nie miałam zamiaru rozwalać czyjegoś związku o ile można to tak nazwać.
Bo który facet da się tak traktować? Z resztą gdyby mu zależało wyniósłby się od razu do jakiegokolwiek znajomego, żeby przenocować. Ich relacja nie jest oparta na uczuciach, bo przecież gdyby ją kochał to nie spotykałby się ze mną. Ona boi się, że zostanie sama i że nikogo nie znajdzie stąd jej zachowanie. Ale postanowiłam zakończyć ten etap, bo przecież to nie ma przyszłości.

Chciałabym Wam się pochwalić nowym zakupem:







Żeby dowiedzieć się więcej na temat tych butów kliknij: KLIK

niedziela, 24 maja 2015

102.

To wszystko jest trudne. Nie tylko dla mnie, ale sam przyznał podczas wczorajszego spotkania, że ta sytuacja nie jest najlepsza i że dobił go problem z tym mieszkaniem, które sobie poszukał. Bo lokatorzy mają być do końca miesiąca i potem muszą się wynieść. Ale to już niedługo i musi się jeszcze zorientować co i jak.
Najlepsze jest to, że B., która jest naprawdę nienormalna, o czym miałam się okazje przekonać wczoraj, oczywiście słyszała, że Łysy wychodzi, rozmawia ze mną przez telefon. Jak wyszedł z domu to zaczęła do mnie wydzwaniać. A wiem, że to jej numer, bo zdążyłam w piątek poszperać w jego telefonie. A już wcześniej wydzwaniała z tego numeru, tylko nie wiedziałam, że to jej numer. Za pierwszym razem odebrałam, sprawdzić czego chce. Oczywiście taki sam tekst jak w środę, że chce się z jakąś Karoliną skontaktować. Ona naprawdę jest tak głupia, że myśli, że ja się pewnie nie zorientuje kto dzwoni. Potem jeszcze dzwoniła kilka razy, ale po co miałabym odbierać? A jeszcze lepsze co mogło mnie spotkać, to to, że kiedy wracałam do domu i byłam prawie przy wejściu z uliczki na główną ulicę, przy której stoi mój dom, prawie się na nią natchnęłam. Dobrze, że zdołała przejść i na nią nie wpadłam. Ale zaczęła rozmawiać z moją sąsiadką, która właśnie pytała Łysego czy jesteśmy razem. A najlepsze co to jak wróciła do domu to zrobiła Łysemu awanturę i stwierdziła, że mam jakiegoś faceta na boku. Co za baba! Ona naprawdę jest niezrównoważona emocjonalnie.
Oczywiście mieliśmy się dzisiaj spotkać, ale spotkanie przełożył na jutro zapewne z jej powodu.

sobota, 23 maja 2015

101.

Wczoraj spotkaliśmy się pierwszy raz od momentu ostatniego spotkania. Jedyny logiczny wniosek, który nasuwa mi się po tym spotkaniu to chyba to, że oboje musimy sobie dać trochę czasu.
I to nie jest tak, że mu wierzę we wszystko. Patrzę mu na ręce, obserwuje go.
Widział, że jestem tak zestresowana tą sytuacją. Już całe osiedle mówi, że coś nas łączy. A wszystko zapewne zaczęło się od A., która widziała nas na pierwszym spotkaniu. A. jest dobrą przyjaciółką bratanic B. więc zapewne się dowiedziała od nich. Rozmawiałam z A., która oczywiście twierdzi, że to nie od niej wyszło, ale pamiętając sytuację sprzed kilku lat, że też wtrąciła się do moich spraw, więc średnio wierzę w to, że to nie od niej wyszło. Po za tym Łysy ją podobno złapał wczoraj na ulicy, kiedy wracała z pracy, powiedział jej tylko, że ma się nie wtrącać w cudze sprawy. Wypierała się, że to nie ona i że Łysy zadaje się z małolatami. Ale to jego sprawa z kim się zadaje.
W ogóle powiedział, żebym dała mu trochę czasu. Porozmawialiśmy o całej sytuacji. I jedno jest pewne, muszę go obserwować i nie dać się zbajerować.

środa, 20 maja 2015

100.

Wczoraj do mnie wieczorem dzwonił. Ale nie odebrałam. Potem rano też dzwonił. W końcu udało mi się z nim porozmawiać. Zadał mi pytanie na wstępie co się ze mną dzieje. A ja się go zapytałam o to samo, w skrócie opowiedziałam mu co B. mówiła, on twierdzi, że się przeprowadził i że nie miał telefonu ...  Powiedział, że mam nie wierzyć w to co ona mówi.
Mamy się w piątek spotkać i porozmawiać, on to zaproponował. I nalegał, że najlepiej będzie jak porozmawiamy.
Szkoda tylko, że ma wyłączony tel, bo podobno ma coś do załatwienia. Ciekawe jak to będzie.
I ten bukiet bzu, który znalazłam dzisiaj pod bramką ...
Coś tu jest nie halo i to grubo, bo by nie widział, że tyle razy dzwoniłam i pisałam? Po za tym kto ze sobą nie zabiera telefonu jak się wyprowadza?
Dopisek: Telefon włączył przed 12 ale co z tego skoro i tak się nie da do niego dodzwonić?

wtorek, 19 maja 2015

99.

XYZ

Dzisiaj była taka sytuacja. Szłam do sklepu. Akurat zupełnym przypadkiem, bo wcześniej nie udało mi się rozmienić pieniądze. Pewnie gdyby mi się udało to pewnie nawet bym nie wiedziała, że łazi po osiedlu. Patrzę, w uliczce na przeciwko sklepu - stoją jego znajomi, i chyba musieli mnie wcześniej widzieć, bo go ostrzegli. On myślał, że ja go nie zauważę, ale po prostu uciekał. Zachowałam zimną krew. W pierwszym momencie myślałam, że go rozszarpię. Ale on chyba obawiał się tego, co zrobię kiedy staniemy twarzą w twarz i kompromitacji przy koleżkach. Ale gdybym zareagowała to by pomyślał może, że bardzo mi na nim zależy. To on ma się czego wstydzić, bo naopowiadał bajeczek, sam się skompromitował a teraz zachowuje się jak tchórz. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Chyba nie myślał kompletnie o tym jak to wszystko się potoczy.

poniedziałek, 18 maja 2015

98.

Kiedy dzisiaj do niego zadzwoniłam z czystej ciekawości po kilku sygnałach odezwał się głos:
- Słucham Panią? - odezwała się B.
To pozostawiło mi jasność co do sytuacji. Nie wyprowadził się, ona wciąż jest chyba dla niego ważna a ja chyba się przeliczyłam odnośnie tej znajomości.
Potem ten numer zaczął się do mnie dobijać, ale po co miałam się denerwować i odbierać.
I treść sms jaki dostałam: co znowu dzwonią baby co chwila?
Ale sytuacja ...
Dalej bym się łudziła na ruch z jego strony. Czyli jednak się jej boi.
Dobrze, że między nami nie doszło do niczego więcej.
No to się dowiedziałam ... Że nie byłam pierwsza.
Po za tym co ciekawe - jakim prawem ona odbiera jego telefony, a po za tym gdyby się o niego nie bała to raczej nie miałaby czego się obawiać przecież ...

sobota, 16 maja 2015

97.

Wieczorem w końcu udało mi się do niego dodzwonić. Dowiedziałam się jedynie tyle, że tajemniczą kobietą była B., z którą mieszka. Rozmawialiśmy o niej ostatnio i stwierdził, że on dłużej tego nie wytrzyma, musi się wyprowadzić i że może kiedyś coś do niej czuł, ale nie teraz. Ale wciąż mnie zastanawiało, co ich łączy, bo po co z kimś mieszkać skoro się nie ma relacji? Może to było mu na rękę. No i że niby się dowiedziała, była awantura, i że kazała mu się wynosić. Na koniec spytał czy go zostawię ...
Ale przecież to było do przewidzenia, że ona się dowie. Przecież praktycznie codzienne spotkania, ciągłe rozmowy i smsy, to musiało wyjść na jaw, chyba, że jej po prostu nie było przez ten czas. A to by sporo wyjaśniało. Skoro po prostu nagle odebrała jego telefon, a może cokolwiek do niej też doszło, bo przecież na pierwszym spotkaniu widziała nas dobra koleżanka bratanicy B., która przecież musi go kojarzyć, bo byli na wspólnym weselu drugiej bratanicy B.
Jak na razie się nie odzywa, nie odbiera, nie odpowiada na smsy.
Coś czuję, że ta historia jeszcze się nie zakończyła. Coś mi w tym wszystkim nie gra. Niby mu zależy i nagle zrywa kontakt?
Po za tym ciekawa jestem jak zareaguje jak się przypadkowo spotkamy, bo przecież mieszkamy blisko siebie. Ciekawa jestem co będzie miał mi do powiedzenia.

piątek, 15 maja 2015

96.

Byliśmy na dzisiaj umówieni. Ale od rana jakoś dziwnie się zachowywał. Widziałam go rano przed 7, kiedy wychodziłam na zakupy, co bardzo mnie zdziwiło, bo przecież o tej porze to już raczej jest prawie w pracy. Po drugie nie mogłam go pomylić z kimś innym bo jest tak charakterystyczny, że raczej to niemożliwe. Po za tym już musiał wiedzieć wcześniej, że nie idzie do pracy, bo przecież tak to bym go przecież z rana nie widziała. Zapytałam go o to, ale najpierw zaczął się wymigiwać, że może coś mi się przewidziało. Potem mówił, że możliwe, bo szedł po papierosy. Tego, że w ogóle nie poszedł do pracy w ogóle nie skomentował. W między czasie bardzo mu zależało, żebyśmy spotkali się do południa ... Jakoś dziwiło mnie to, że niby jest w domu, a częstszy o wiele kontakt mamy jak jest w pracy. Ostatniego smsa dostałam po 14, bo mnie już zaczynał irytować i stwierdziłam, że się nie spotykamy. Ale wybrałam się po 17 na spacer, wysłałam mu przed 18 smsa, ale oczywiście bez echa ... W końcu zadzwoniłam, odebrała w końcu jakaś kobieta, powiedziała, że Łysy śpi i czy coś przekazać? Pomyślałam sobie: śpi? O tej porze? Niemożliwe. A ta kobieta? Kim ona jest? Teraz wciąż bez echa. Ciekawa jestem co powie.

sobota, 9 maja 2015

95.

Piątkowe popołudnie, bardzo ciepłe popołudnie. W ogóle dzień należał do pierwszych ładniejszych dni tej wiosny. Totalnie byłam zaskoczona tym wyznaniem miłosnym. Wyszłam pół godziny przed umówionym spotkaniem z domu. Nie stroiłam się za bardzo, chciałam wypaść jak najbardziej naturalnie. Myślałam, że będę musiała na niego poczekać, bo przecież niedawno wrócił z pracy. Dochodząc do pobliskiego centrum handlowego, zauważyłam znajomą sylwetkę. Delikatne ładne rysy jego twarzy zawsze mi się podobały, ale nie patrzyłam na niego w ten sposób jak teraz. Trzymałam go na dystans, jednak zaskoczył mnie fakt, że chciał się ze mną związać. Dość postawna postura zawsze mi się podobała. I jest taki jak lubię. Wysoki, przystojny i łysy. I oczywiście męski.
- Hej! - powiedziałam na przywitanie.
- Hej! Myślałem, że będziesz dopiero o 18.
- Wyszłam z domu trochę wcześniej.
Poczułam przyjemny męski zapach. Zaskoczył mnie tym, że się tak wystroił. I tym, że spodziewał się mnie w sukience. Chyba będę musiała zacząć je nosić, żeby wyglądać bardziej kobieco. Zawsze mam problem z dobraniem ubrań, taki już urok mojej sylwetki.
Początkowo trzymał mnie trochę na dystans, ale potem bariera minęła. Z czasem oboje się rozluźniliśmy.
Spokojnie ze sobą rozmawialiśmy. Postanowiliśmy trochę pochodzić po centrum, a potem wybrać się na spacer.
Okolica jest magiczna. Dużo zieleni, ciepły, wiosenny wiatr, jego obecność spowodowały, że czułam się tak spokojnie. Szliśmy chodnikiem. Jego dłoń objęła mnie i spoczęła w pasie. Była na tym miejscu praktycznie cały czas trwania naszej randki.
Czułam się spokojnie i pewnie jak nigdy dotąd. Nie denerwowałam się przed tym spotkaniem.
Rozmawiając, nagle usłyszałam:
- Doskonale wiesz, że Cię kocham.
Kiedy już chciałam coś powiedzieć, po prostu pocałował.
Pospacerowaliśmy trochę. To było miłe spotkanie. Na koniec spotkania namiętnie mnie pocałował.

A ja? Ja muszę to ogarnąć to wszystko i nie jest mi obojętny. Czekam na rozwój wydarzeń i na to, co będzie dalej. Muszę uważać, żeby znów się nie zawieść. Jednak jestem dobrej myśli :)

piątek, 8 maja 2015

94.

Ostatnio sporo się dzieje w moim życiu ... A wszystko przez facetów.
J. przestałam sobie już zawracać głowę. Z resztą podobno faceta poznaje się po tym jak kończy a nie po tym jak zaczyna. 
Co do prowadzącego to wczoraj mieliśmy mieć z nim zajęcia, ale po wejściu na salę okazało się, że mamy zastępstwo z młodą magister. A taka już byłam zaciekawiona jak to będzie na zajęciach i czy cokolwiek z tego wyniknie ...
K. poznałam jakiś czas temu, ale kompletnie nie byłam nim zainteresowana. Ostatnio nasze relacje się poprawiły na tyle, że zaczęłam patrzyć na niego jak na faceta a nie jak na zwykłego znajomego. Wyznał, że od dawna jest we mnie zakochany tylko, że byłam zajęta co go skutecznie zniechęciło. Ta pogoda chyba tak działa na ludzi aż w końcu wyznał ... Wyznał mi miłość. A dzisiaj idziemy na spacer. Wyznał też, że często mnie obserwował jak byłam na balonie, bo często odwiedzał mojego sąsiada jakiś czas temu i nie mógł bym już wobec mnie obojętny tym bardziej jak dowiedział się, że jestem wolna ...
Ach ta wiosna!