niedziela, 12 kwietnia 2015

90.

Poznałam go rok temu. Zupełnym przypadkiem, bo prowadził zajęcia naszej grupy z biologii molekularnej. Wtedy miałam kogoś, kompletnie nie było mi w głowie szukanie kogoś, ani nie byłam nim kompletnie zainteresowana. Potem kiedy znów byłam wolna, nie myślałam o kimś nowym. Zawierałam nowe znajomości, ale chyba nie brałam pod uwagę, że mogłabym związać się z moim prowadzącym. Jest 3 lata starszy. Wysoki brunet w okularach. Bo do takich mam szczęście.
Gdy siedziałam ze swoją grupą 2 tygodnie temu w czwartek koło katedry, w której pracuje , zupełnie przypadkiem - bo przecież w tej okolicy mamy zajęcia, przeszedł obok mnie i powędrował w kierunku sali ćwiczeń, w której kiedyś mieliśmy zajęcia.
- Dzień dobry - powiedziałam w jego kierunku.
- Dzień dobry - odpowiedział w przelocie.
Po chwili wrócił, zatrzymał się i zapytał:
- A Pani do "nas"? - pytając o to, czy coś poprawiam, zdaję czy może wybrałam ten przedmiot do pracy magisterskiej.
- Nie. - odpowiedziałam krótko. Przecież ten przedmiot mieliśmy tylko semestr, z resztą minął rok odkąd go widziałam.
Odszedł, najwidoczniej myśląc w międzyczasie kiedy pierwszy raz mnie zobaczył tego dnia co ja tu robię. Zastanawiało mnie, że wśród około 150 studentów na roku, zapamiętał akurat mnie. Z resztą gdyby go to nie obchodziło, przecież odpowiedziałby tylko dzień dobry i by nic więcej się nie odzywał.
Wiedziałam, że ma profil na fb i go odszukałam. Mamy kilku wspólnych znajomych. Wciąż się zastanawiam czy wysłać mu zaproszenie. Przecież znał moje imię i nazwisko więc również mógł mnie poszukać ...

I jak w ogóle zacząć rozmowę ... ? Nie chce też zrobić z siebie pośmiewiska, jeśli w ogóle nic z tego nie będzie ...
 
 
***
 
Matka powoli zaczyna widzieć problemy i rozumieć co się dzieje. Teraz kombinuje w jaki sposób ograniczyć spotykanie się z "ojcem" w taki sposób, aby ta relacja umarła sama. I wiecie co? Wcale nie jest mi żal ... I to nie jest tak, że nie chciałabym, żeby kogoś miała. Bo każdy ma prawo sobie ułożyć swoje życie na nowo. Ale on, on jest zupełnie nie dla niej. Zasługuje na kogoś lepszego. Po za tym jego ostatnie zachowanie względem mnie pozostawia wiele do życzenia.
 
 
***
 
Odnośnie mojej relacji z J. to sama nie wiem. Minął miesiąc odkąd ostatnio rozmawialiśmy, a przecież była niejedna okazja, żeby móc ze sobą rozmawiać i powoli naprawiać to, co było. Nie wiem czy powinnam zrobić pierwszy krok?

150 komentarzy:

  1. Powiem tak- pogadać przecież zawsze można, albo zawrzeć bliską znajomość. To nie musi przecież od razu oznaczać dążenia do jednego, prawda?:)
    I jasne, nie chodzi o zawiść ale cóż..nigdy nie chcemy, by ci, na których nam zależy, pakowali się w coś oropnego, nie dla nich właśnie.

    Wiesz co...może warto się zapytać jednak, jak to z wami jest? Bo takie tkwienie w zawieszeniu nigdy nie wychodzi na zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Ale wiesz trochę się obawiam tego, że może po prostu to odebrać za zbyt nachalne, albo że się w nim podkochuje. A znajomość zawsze można zawrzeć i po prostu pogadać.
      I właśnie o to chodzi, że najbardziej denerwuje mnie to jak on ostatnio się zachowuje. Ale to chyba już nie jest moim problemem skoro matka sama widzi pewne jego wady ...
      Może w końcu uda nam się normalnie porozmawiać, ale sama nie wiem od czego mogłabym zacząć rozmowę z nim ...

      Usuń
    2. Jak odbierze to od razu w ten sposób, to znaczy chyba, że jest jakimś megalomanem, serio :D I to jego problem nadinterpretacyjny, a nie twój, no nie?:)
      No właśnie, jak sama widzi, to może i zmądrzeje jednak.
      Po prostu,wysłać zwykłego smsa czy możecie pogadać? Najprościej chyba. Nieraz najprościej działa najlepiej.

      Usuń
    3. Może wyślę mu zaproszenie i poczekam na jakiś ruch z jego strony? Co o tym myślisz?
      Całkiem możliwe.
      Tak, chyba tak. Moja mama też tak mówi, że najprościej to najlepiej :)

      Usuń
    4. Pewnie, najwyżej nie przyjmie:)
      Dokładnie:) tu się z nią zgodzę:)

      Usuń
    5. Jak na razie bez echa ... Zobaczymy, co będzie dalej. Wczoraj go widziałam na katedrze, w której pracuje ...
      Hmm, ciekawa jestem co po tej rozmowie będzie. Za chwilę do Ciebie napiszę maila. :)

      Usuń
  2. Wiesz, nic Ci nie szkodzi , zaprosić Go do znajomych. Jeśli jednak chodzi o później, ewentualne nawiązanie rozmowy prywatnej, to poczekałabym na krok z Jego strony.
    Shadow, miesiąc bez rozmów, będąc w związku, nie wyobrażam sobie, żeby nie mieć kontaktu. Odezwałabym się sama do niego, żeby powiedzieć co o tym myślę. Jest to dla mnie nie do pomyślenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak zrobię jak mówisz.
      Szkoda gadać już na ten temat. Po prostu sam miał też wiele okazji do podjęcia rozmowy, ale po prostu tego nie wykorzystał ...

      Usuń
    2. Jestem trochę zaskoczona, Shadow. Powiem Ci szczerze, że jestem zaskoczona, negatywnie.
      Daj znać jak poszło ;)

      Usuń
    3. No cóż, nie bez powodu mówi się, że faceta poznaje się wtedy jak kończy ...
      No nie wiem, czy w ogóle chce z nim rozmawiać.

      Usuń
    4. Lubisz zostawiać sytuacje bez wyjaśnienia? Ja niestety nie jestem tym typem osoby..

      Usuń
    5. Ale ta sytuacja została wyjaśniona ...

      Usuń
    6. Wyjaśniliście sobie z J. wszystko?

      Usuń
    7. Właśnie napisałam mu smsa czy możemy pogadać.

      Usuń
    8. Tak czy siak, musicie coś z tym robić, bo tak się na dłuższą metę nie da.

      Usuń
    9. I tak po rozmowie nic nie wyszło, więc się nie da nic z tym zrobić. Ten miesiąc kompletnie nie dał mu do myślenia.

      Usuń
    10. A znasz powód Jego milczenia?

      Usuń
    11. Jest taki sam jak mój.

      Usuń
    12. Nic. Bo planowanie jest bezsensowne.

      Usuń
  3. Być może stoisz własnie u progu czegoś niesamowitego w swoim życiu. Ja prawdopodobnie, będąc na twoim miejscu nie zrobiłbym nic, tylko zaczął żyć marzeniami (jak zwykle), ale nie bierz ze mnie przykładu, bo ja się do kontaktów międzyludzkich nie nadaję. Tobie radzę zaprosić go do znajomych i dać mu trochę czasu na podjęcie inicjatywy. Jeśli jednak do tego nie dojdzie, to trzeba pomóc losowi, prawda? Jeśli facet się po jakimś czasie nie odezwie, to zawsze możesz zagadać do niego, jeśli do tego czasu wciąż Ci będzie zależało. Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jaki będzie dalszy rozwój wydarzeń, żeby potem móc stwierdzić, że to było niesamowite przeżycie. Ja zawsze wolę podjąć ryzyko, jeśli mam jakiś wybór, bo nie chce kiedyś powiedzieć, że żałuję, że czegoś nie zrobiłam.
      A odnośnie odzywania się, jeśli będzie chciał to sam powinien się odezwać i wykazać jakieś zainteresowanie po tym jak wysłałam mu to zaproszenie. Uważam, że jeśli facet jest zainteresowany to sam zabiega o znajomość z kobietą.

      Usuń
  4. A wtedy, gdy się zastanawiałaś czy napisać, napisałaś? Jeśli tak, to teraz też możesz zrobić pierwszy krok. W końcu będąc pewną siebie dziewczyną mu się spodobałaś.
    Myślałam, że związek Twojej mamy jest czymś poważniejszym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciąż się zastanawiam czy to dobry pomysł. Bo jeśli wyślę mu zaproszenie i jeśli on chciałby pogadać, to już jest chyba jakiś znak dla niego, że może mógłby napisać? A ja nie chcę się wiesz, narzucać z pisaniem do niego po wysłaniu zaproszenia i nie wiem, co miałabym napisać...
      No ja też tak myślałam.

      Usuń
    2. A czy Ty nie jesteś już z J.?

      Usuń
    3. No jak na razie się nie odzywamy.

      Usuń
    4. Łączę się w bólu :) Za chwilę u mnie też będzie kryzys :)

      Usuń
    5. A myślisz, że ja się nim przejmuje? Nie chce to się nie odzywa, tego kwiatu pół światu :p

      Usuń
    6. Widocznie nie zależy Ci na nim aż tak bardzo :)

      Usuń
    7. Nie, nie o to chodzi. Po prostu robię to, co on. Nie chce to niech spada na drzewo i mi więcej głowy nie zawraca, jak nie potrafi się dostosować.

      Usuń
    8. A może on myśli to samo co Ty?

      Usuń
    9. Nie wiem co on sobie myśli, z resztą ciężko za nim nadążyć. Niech się dzieje co się chce, bo musiałabym się przejmować wszystkim i wszystkimi a inni mieliby to wszystko gdzieś. Może pora zająć się w końcu po prostu sobą.

      Usuń
    10. Tak właśnie jest, chcemy dobrze dla innych, a inni chcą jak najlepiej dla samych siebie.

      Usuń
    11. No cóż, ludzi się nie zmieni i tyle. Wielu ludzi to egoiści.

      Usuń
    12. A z J. w ogóle nie masz kontaktu od miesiąca? Czy nie rozmawialiście o Was?

      Usuń
    13. Nie wiem jak to wytrzymujesz.

      Usuń
    14. Wiesz, nie jestem taka, że jak facet się obrazi, albo nie wiadomo o co mu chodzi to będę za nim latać i się go prosić ... Jego wybór w końcu.

      Usuń
    15. Gdy pokłóciłam się z Ciachem, nie odzywał się przez trzy dni i w międzyczasie usunął nasze zdjęcia z facebooka to zadzwoniłam do niego i powiedziałam, że musimy się spotkać, porozmawiać i jeśli mamy się rozstać to tak, byśmy obydwoje o tym wiedzieli. Takie nieodzywanie się jest dziecinne. Ktoś musi być mądrzejszy, bądź Ty.

      Usuń
    16. Na pewno musimy porozmawiać. Mam nadzieję, że rozmowa przyniesie oczekiwane efekty. :)

      Usuń
    17. Umówiłaś się już z nim?

      Usuń
    18. W tym momencie mam ważniejsze sprawy na głowie niż on. Mój świat się wokół niego nie kręci.

      Usuń
    19. Aha :) No to powiem Ci, że ja Wam nie wróżę powodzenia z takim podejściem :)

      Usuń
    20. Ale czy ktoś powiedział, że musimy dojść do porozumienia? :)

      Usuń
    21. Zrobicie, jak będziecie chcieli :)

      Usuń
    22. Dokładnie. A po za tym on też musi wiele sobie przemyśleć i zrozumieć.

      Usuń
    23. Ty najwyraźniej też :)

      Usuń
    24. Ja wiem, co mam myśleć i zdania nie zmieniam.

      Usuń
    25. Napisałam do niego smsa czy moglibyśmy porozmawiać, ale jak na razie bez echa.

      Usuń
  5. Aż mi się przypomniał jeden z moich prowadzących, który mnie ewidentnie zarywał. Chłopaki z mojej grupy mieli z niego niezłą polewkę. :P
    Ale żeby tak sama z siebie pisać do prowadzącego - no nie wiem. Ja bym chyba tego nie robiła.
    Cieszę się, że mama zaczęła podejmować decyzje zgodnie z Twoimi oczekiwaniami.
    A co do J. to uważam, że powinnaś napisać. Przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz. A co z głowy ,to z serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie to jest z tymi prowadzącymi. Fakt, że nie mamy razem zajęć już jakiś czas, myślałam, tylko o tym, żeby wysłać mu zaproszenie. A kolejny krok sam podejmie jeśli oczywiście zechce ... Nie chodziło mi raczej o to, żeby do niego pisać, bo to raczej facet chyba powinien wtedy kolejny krok zrobić :p
      Ale to nie chodzi nawet o moje oczekiwania tylko o to, żeby w miarę obiektywnie na to wszystko spojrzała. No a nie chce, żeby się wiązała z kimś kto po prostu jest nie dla niej ...
      Mam nadzieje, że w końcu coś do niego dotrze i że w miarę normalnie będziemy ze sobą rozmawiać. Mam nadzieję, że w końcu dostrzeże to, co cały czas do niego mówię.

      Usuń
    2. Tak, ale wolę chyba już takich, co rwą, niż jakiś gburów. :P W sumie samo zaproszenie, to nic złego. Ale powiem Ci, że wahałabym się. W sumie nie wiem dlaczego, bo przecież samo zaproszenie nic nie znaczy.
      No tak, ale pisałam już ostatnio, że dla Twojej mamy powinnaś być najważniejsza Ty i to czy jej partner traktuje Cię w odpowiedni sposób. Mam nadzieję, że znajdzie kogoś takiego.
      To co, piszesz? :)

      Usuń
    3. Wysłałam zaproszenie do niego, a dalej jak chce to niech sam już działa. Nic po za tym nie zrobię, żeby nie myślała nie wiadomo co :p
      Tak, dokładnie. I po jego dzisiejszym zachowaniu ... Dzisiaj szedł do sklepu z rana i chyba jakaś obraza w stronę mamy hehe :p bo normalnie to był bardzo rozmowny, a na pytanie mamy co słychać odpowiedział, że normalka i sobie poszedł :p
      Napiszę do niego dzisiaj smsa kiedy moglibyśmy pogadać :)

      Usuń
    4. Hehe, no to sama jestem ciekawa jego reakcji. Ale by było, gdyby Ci napisał wiadomość. :D
      A on mieszka z Wami?
      Pisz, pisz. Najlepiej jak najszybciej. Poukładać wszystko i spokój.

      Usuń
    5. No ja też jestem ciekawa jak zareaguje. Jak na razie bez odzewu, ale zobaczymy hehe :p
      Nie, nie mieszka.
      Z nim to ciężko się porozumieć, sama się sobie dziwię, że z nim wytrzymywałam.

      Usuń
    6. Haha. :D
      A, to nocuje czasami?
      Czyli już po rozmowie?

      Usuń
    7. Nie, nie nocuje. Mieszka blisko, więc nie ma powodu, żeby nocował.
      Nie.? Skąd taki wniosek?

      Usuń
    8. Aaaa, no to okej. Wiesz, chłopak mojej współlokatorki mieszka też blisko - zdarza mu się nocować. :P
      A bo użyłaś czasu przeszłego i tak jakoś mi się nasunęło. :)

      Usuń
    9. Jeszcze rozumiem gdyby mieszkał kawałek stąd, to nocleg mógłby wchodzić w grę, ale jakoś niekoniecznie gdy mój partner mieszkałby blisko mnie. Oczywiście moglibyśmy posiedzieć do pozna, dla mnie to różnicy nie robi, ale skoro miałby kilka kroków do siebie to lepiej jakby potem szedł do siebie. Co za dużo to nie zdrowo :p
      Hmm. Odnosiłam się do dotychczasowych sytuacji. :p

      Usuń
    10. A powiem Ci, że niewiadomych przyczyn czasami mnie takie zachowanie drażni - że zostaje. :P Mimo iż mi w drogę nie wchodzi.
      A, czyli nadal się wahasz czy napisać?

      Usuń
    11. Czasem obecność ludzi tak mnie drażni, mimo że nic mi nie zrobili. I nie potrafię powiedzieć dlaczego ...
      Napisałam do niego smsa czy możemy pogadać, ale jak na razie bez echa... Smsa na pewno dostał bo mam raporty doręczenia, więc zobaczymy ...

      Usuń
  6. Ktoś mi kiedyś powiedział że nie należy łączyć uczuć i pracy czy szkoły. To zawsze jest ryzyko, a co jeśli on po prostu jest uprzejmy? I nic za tym nie stoi? Może później z tego wyniknąć niezły bigos, nie koniecznie dobry dla Ciebie. Bo jeśli to wykładowca to wiesz on też rozmawia z innymi na uczelni a takie sytuacje jeśli studiujesz są skomplikowane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, masz sporo racji. Tylko u nas raczej są chłodne relacje ze strony kadry profesorskiej do studentów. Poczekamy na rozwój wydarzeń. Dokładnie jest tak jak mówisz. Muszę uważać.

      Usuń
  7. Zawsze można zaprosić, a nie pisać. Może po zaproszeniu to on zrobi krok i sie odezwie. Jeżeli nie-trudno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pożyjemy, zobaczymy. Mam nadzieję, że w końcu wyślę to zaproszenie heh :p bo wciąż mam jakieś opory. W końcu najtrudniejszy pierwszy krok.

      Usuń
    2. Przełam się. W końcu to tylko zaproszenie. ;)

      Usuń
    3. Już mu wysłałam, ale jak na razie bez echa. A wysłałam w poniedziałek, ale wiem, że od wtorku miał sporo zajęć, zastępstwa, więc całkiem możliwe, że po prostu nie miał czasu. Ale widziałam go wczoraj, był jakiś chyba zachmurzony, więc zobaczymy...

      Usuń
    4. Może też nie chce tak od razu pisać, to tylko facet. A faceci są dziwni. ;)
      Czekaj cierpliwie. :)

      Usuń
    5. No nie wiem. Do tej pory bez echa, więc najprawdopodobniej nie wie o zaproszeniu, ale wczoraj go widziałam na katedrze, w której pracuje ... Poczekam, zobaczymy, co będzie się działo potem.

      Usuń
  8. Kto nie ryzykuje nic nie zyskuje:) W sumie nie masz dużo do stracenia, a możesz wiele zyskać.
    Myślę jak reszta - powinniście porozmawiać. Bo nawet jeżeli to już definitywny koniec to warto rozstać się bez jakiś niedomówień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Zawsze byłam za tym, żeby ryzykować mimo wszystko. W ryzyko wpisane są straty, ale wolę sobie powiedzieć, że dobrze że mimo wszystko coś zrobiłam niż żałować, że nie zrobiłam.
      Chyba tak. Ale jego zachowanie naprawdę pozostawia wiele do życzenia.

      Usuń
    2. Ja do ryzyka różnie podchodzę, bo nie zawsze zyski przewyższają straty, ale zawsze warto przeanalizować sytuację:) W tym akurat wypadku osobiście bym zaryzykowała.
      Może warto mu to uświadomić. Znając życie On nie ma sobie nic do zarzucenia...

      Usuń
    3. Wiesz, wszystko zależy od sytuacji, i czy w ogóle warto podjąć to ryzyko. Różnie bywa po prostu. Kiedy są widocznie same negatywne skutki ryzyka to wtedy lepiej go nie podejmować.
      Jak wszyscy faceci, oni nigdy nie mają nic sobie do zarzucenia.

      Usuń
    4. Dla niektórych liczy się tylko adrenalina i w ogóle nie patrzą na późniejsze skutki.
      Żebyś wiedziała. Ile razy to wałkowałam z Rafałem. Czasami to jakby tłuc grochem o ścianę i nic nie dociera.

      Usuń
    5. Dokładnie tak. Jak to ktoś powiedział: "rób co chcesz. tylko Ty będziesz ponosić konsekwencje swoich wyborów". Ludzie czasem nie myślą, a faceci są jak dzieci.

      Usuń
    6. No właśnie nie zawsze jest tak z tymi konsekwencjami. Czasami za głupoty płacą najbliżsi, a sam "zainteresowany" ma wszystko głęboko gdzieś.

      Usuń
    7. Może i masz rację. Ale na pewno nie byłabym taka naiwna, żeby" płacić" za czyjeś zachowanie.

      Usuń
    8. Nie zawsze ma się taki wybór, bo np. któryś z małżonków nabrał pożyczek i cała rodzina ponosi tego konsekwencje czy chce czy nie. Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi.

      Usuń
    9. No tak, ale teraz chyba jest tak, że chyba bez wiedzy współmałżonka kredytu się nie weźmie? Nie wiem jak to jest. Wiem o co Ci chodzi. Różnie bywa, wszystko zależy od sytuacji i od tego jaka jest druga osoba.

      Usuń
    10. Też nie wiem dokładnie jak to jest, ale przykład jest z mojego otoczenia. Sąsiad nabrał pożyczek, a jest alkoholikiem i rodzina spłaca wszystko za niego, bo w sumie nie mają innego wyjścia.
      Sytuacje są różne i nie ma dwóch identycznych, ale smutne jest właśnie to, że niektórzy cierpią przez głupotę innych.

      Usuń
    11. Kurcze, ale ja nie godziłabym się na takie coś na ich miejscu. W zasadzie to są jego długi, więc to on powinien się martwić o to jak je spłacić a nie inni. Po za tym bank też nie daje kredytu od tak na ładne oczy ...
      Można jedynie gdybać. Trzeba by było przejść przez jakąś sytuację, żeby wiedzieć jak to jest.

      Usuń
    12. No właśnie to były parabanki typu Provident czy Chwilowka. A oni nie mają wyjścia, bo nie mają rozdzielności majątkowej.
      Lepiej chyba nie być w takich sytuacjach.

      Usuń
    13. No to dużo wyjaśnia. Ale ja wolałabym po prostu przyoszczędzić niż mieć jakieś kredyty, długi itp. To po prostu uciążliwe, a ile jest sytuacji, kiedy ludzie mają pracę a potem ją tracą i nie mają środków do życia? Nie wiem, ludzie po prostu nie myślą.
      No dokładnie. Lepiej unikać takiego czegoś. Ale to jest nie do przewidzenia co będzie.

      Usuń
    14. Z tym się zgadzam w 100% Ja nie wyobrażam sobie wziąć kredyt na 25 lat czy nawet mniej, bo w końcu nie wiadomo czy się dożyje jutrzejszego dnia...
      Ludzie nie umieją oszczędzać i to jest duży problem. Nauczyli się, że wszystko można mieć, a przecież tak nie jest.
      Dokladnie.
      Zaryzykowałaś?

      Usuń
    15. Wiesz, wszystko może się zmienić w jednej chwili. I nie można być niczego pewnym.
      Dokładnie tak. I to chyba największy problem w tym wszystkim. Wydają kasę na rzeczy niepotrzebne a potem się dziwią, że nie starcza im na podstawowe produkty ...
      Z czym miałam zaryzykować?

      Usuń
    16. No i nie wiem czy dodał się komentarz, czy też nie:/
      Zgadzam się, bo wystarczy jedna chwila i całe życie może wywrócić się do góry nogami.
      Ale dlaczego tak jest? Nie rozumiem tego ciągłego dążenia do posiadania coraz to lepszych rzeczy, które tak na prawdę różnią się między sobą bajerami.
      Miałaś napisać do niego, albo go zaprosić na fb.

      Usuń
    17. A ludzie myślą, że wszystko trwa wiecznie i to jest błąd w myśleniu i to nie jeden. No ja dążę do coraz lepszych rzeczy... Ale nie kosztem czegoś.
      No, nie nie miałam do niego napisać tylko do J. Z resztą nie miałabym pretekstu, dla którego miałabym pisać.

      Usuń
  9. A szkodzi Ci coś, wysłać to zaproszenie? :) Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana !:)

    A co do J.. nie wiem, ja bym chyba napisała, odpisze, albo nie - to już inna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe, że to zrobię :) I myślę tak samo hehe :p

      Pożyjemy, zobaczymy. Jego strata. ;)

      Usuń
    2. No i prawidłowo ;P

      Ano pewnie :)

      Usuń
    3. Wysłałam zaproszenie, ale jak na razie bez echa, ale zobaczymy ... Może zwyczajnie nie miał czasu.

      Niech sobie robi co chce, jego życie, jego wybory.

      Usuń
    4. Może taki cichociemny ;P albo chce odczekać chwile :D tak jak ja, jak napisal do mnie Ktoś, i już chciałam od razu odpisywać ale mówię: poczekam!

      Usuń
    5. A sama nie wiem, może ;) no to ja zawsze odpowiadam najszybciej jak się da, nie lubię czekać po za tym jestem dość niecierpliwą osobą :)

      Usuń
    6. Ja również :) Najgorzej, jak ktoś przeczyta wiadomość, a na nią nie odpisuje! ):

      Usuń
    7. O to mnie denerwuje najbardziej. W którejś notce opisywałam moją byłą koleżankę, która przeczytała wiadomość, nie odpisała, po czym odezwała się po 3 miesiącach i jeszcze mi wyrzucała, że to ja do niej nie pisze. :p

      Usuń
    8. Jak ja wiem, że nie mam czasu odpisać, to po prostu nie czytam tej wiadomości, żeby się taki komunikat nie wyświetlił ;p a jak już się tak zdarza, to nie odzywam się pierwsza dopóki ten ktoś sam nie napisze ^^

      Usuń
    9. No, ale ja napisałam, a ona to po prostu olała. Po za tym zawsze odpisuję, albo przeczytam i piszę, że odpiszę później bo w tym momencie mam dużo do roboty.

      Usuń
  10. Nie wiem czy bym napisała, chyba nie, chociaż mogłabym samą siebie zaskoczyć i napisać ;D
    Ale nie wiem, nieśmiała z lekka jestem więc, heh...
    Pozytywne mówisz? staram się i staram ale zawsze coś mi tam pesymizmem zawieje ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak mam, ale trochę obawiam się reakcji z jego strony na to zaproszenie, ale skoro mamy kilku wspólnych znajomych?
      Tak, trzeba - musimy koniecznie myśleć pozytywnie, żeby tego negatywnego było jak najmniej :p

      Usuń
    2. Wiem jak to jest, człowiek się czasem czai, niby jak nie spróbujesz to się nie dowiesz co się stanie, ale czasem się zwyczajnie rezygnuje. bo myśli człowiek, że a co sobie pomyśli a to a tamto. Sama nie wiem co Ci poradzić, lepiej się wstrzymam ;) decyzja i tak należy do Ciebie :)
      Im więcej słońca i bliżej ciepłej wiosny tym tego więcej, ale mi np. strasznie pogoda wpływa na samopoczucie i jesień/zima to dla mnie najogrszy okres bo czuję się non stop przybita i generalnie wali ode mnie wtedy ponuractwem,

      Usuń
    3. Wysłałam zaproszenie, a ruch teraz należy do niego :) Zobaczymy jak to będzie :)
      No to masz tak samo jak ja. W jesieni jak jest taka deszczowa to czuję się tragicznie, lepiej jak są słoneczne dni.

      Usuń
    4. I jak, jak? Odezwał się?Daj znać jak tak będzie ^^
      Dlatego mogłabym mieszkać gdzieś, gdzie jest słońce cały rok :)
      Dziękuję :)))

      Usuń
    5. Jeszcze nie niestety :/ Ale zobaczymy, może jeszcze po prostu nie był na fb, ale ze swoich źródeł wiem, że dziś i wczoraj miał zajęcia na uczelni od rana do wieczora, więc całkiem możliwe, że go po prostu nie było :p
      Oj tak! Ja też :*

      Usuń
    6. Jak to faceci, pewnie nawet nie wchodził i nie sprawdzał. Niektórzy też od osób nieznajomych dostają na inne więc można przeoczyć.
      Jutro moja mama przyjeżdża więc te kilka dni nic nie będę robić, na razie mam kilka szkiców i zrobiłam część ozdoby na głowę :)

      Usuń
    7. Tak, zapewne. Wiem, że we wtorek i środę miał zastępstwo cały dzień, wczoraj go widziałam na katedrze. Więc zapewne nie miał czasu na to, żeby wejść na fb. To fakt. Ja nie akceptuję zaproszeń od osób, których nie znam.
      To spędzicie miło czas. Musisz się koniecznie nimi pochwalić na blogu.

      Usuń
  11. Musiałaś go sobą bardzo zainteresować i zauroczyć sobą skoro tak pamiętał.

    Jeśli chodzi o ojca może dla ciebie ta kobieta nie jest za dobra dla niego - ale pamiętaj, że to On wybiera kogo kocha i z kim się wiąże. Ja miała taki problem z bratem, ale pogodziłam się z tym skoro ją kocha.

    Spokojnie może to chwilowy kryzys (takie wyciszenie bym to nazwała)nie zawsze jest kolorowo myślę, że to minie i znów będzie cudownie między Wami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No może. Pożyjemy, zobaczymy jak będzie.

      No tylko, że tą kobietą jest moja matka, a "ojciec: to człowiek, który nie jest moim biologicznym ojcem - kolejny raz czytaj notkę jeśli chcesz skomentować.

      Ten chwilowy kryzys trwa już miesiąc. Na razie spokojnie czekam.

      Usuń
  12. Przeczytałam całość ale się pomyliłam w komentarzu miało być mama sorry . Poza tym mogłabym nie raz to samo Ci napisać byś przeczytała całość. kryzys może różnie trwać nawet więcej niż miesiąc. Wiec nigdy nie wiadomo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze czytam całość, a komentuję to, co najbardziej mi odpowiada.

      Usuń
  13. hm zastanawia mnie ta relacja tajemnicza:D napisz wiadomość coś pod kątem materiałów może na zajęcia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie mam już z nim zajęć. Niestety. No ale zobaczymy co dalej z tego wyniknie ;)

      Usuń
    2. widziałam po powyższych komentarzach że zaproszenie wysłałaś:D i... :D?

      Usuń
    3. I ... nic. Na razie czekam, wczoraj i dzisiaj miał od rana do wieczora zajęcia, a po za tym mogło go nie być na fb :p

      Usuń
    4. Ty juz krok zrobiłaś:D teraz pora na jego ruch :) kurcze jakie emocje xd :D ciekawam jestem jak to się rozegra!

      Usuń
    5. Wczoraj się kręcił po swojej katerze, bo była Rada Wydziału hehe :p

      Usuń
    6. Oczywiście :) Nawet odpowiedział na moje dzień dobry :)

      Usuń
  14. Jeśli Wam na sobie zależy, to nie ma znaczenia, kto zrobi pierwszy krok. Ważne, czy coś z tego dalej będzie, czy nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, zobaczymy jak to będzie, a jak to się mówi: "do tańca trzeba dwojga".

      Usuń
  15. tajemniczo się zapowiada i to już by mnie kusiło, aby wysłać zaproszenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jak to będzie, na razie bez echa. Ale kto wie co może się jeszcze wydarzyć?

      Usuń
    2. przynajmniej mi się wydaję, że nie masz nic do stracenia, prawda? :)

      Usuń
    3. Dokładnie tak. Po za tym lubię ryzykować. Po za tym nie chce potem mówić, że żałuję, że nie zrobiłam tego czy tamtego ...

      Usuń
    4. Lepiej żałować tego, co się zrobiło, niż żałować, że się nie spróbowało :)

      Usuń
    5. dokładnie, ja to już dawno tak ryzykowałam :) a czasami taka adrenalina się przydaje. dobrze będzie.
      a z J. czemu się tak stało?

      Usuń
    6. Narkotyczna, ja jestem zdania, że żadnej zrobionej rzeczy nie powinno się żałować. Przynajmniej ja tak robię, po za tym zawsze mamy wybór spośród kilku sytuacji czy wyjść. Więc każdy nasz wybór czegoś nas uczy. Jedynie czego mogę żałować to czegoś czego nie zrobiłam a nie tego, że właśnie coś zrobiłam.

      Usuń
    7. Labrava - stało się tak z powodu jego zachowania, z resztą każdy ma możliwość wyboru. Może akurat ta przerwa da mu coś do myślenia.

      Usuń
    8. w sumie racja, przynajmniej przekonasz się, czy mu tak naprawdę zależy na Tobie, skoro On zawinił.

      Usuń
    9. Po za tym wieczne kłótnie o to samo - to nie wróży nic dobrego, a najgorsze jest to, że on i tak nic z tego nie rozumie.

      Usuń
    10. no tak... ileż można wałkować jedno i to samo? bez sensu. nie kochasz Go już?

      Usuń
    11. No a on po miesiącu bez kontaktu wciąż niczego nie rozumie...
      Kocham go no ale co z tego? Nie da się miłością zabić problemów ...

      Usuń
  16. Hm... miałabym wątpliwości na Twoim miejscu z tym zaproszeniem, ale z tego co czytam to już chyba wysłałaś.

    Co do J.(oczywiście nie wiem o kogo chodzi, ale wnioskuję,że to jakaś bliska osoba) to miesiąc nie jest aż tak długim okresem czasu. Myślę,że warto napisać,żeby wiedzieć na czym się stoi. Chyba lepiej będzie jeśli poczujesz juz stabilny grunt pod nogami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wysłałam. Zobaczymy jaka będzie jego reakcja. Dlaczego miałabyś wątpliwości?
      Odezwę się do niego jutro. Ciekawa jestem co wyniknie z tej rozmowy.

      Usuń
  17. Zaproszenie do grona znajomych to nic zobowiazujacego, wiec wyslij, zwlaszcza ze widzisz juz tam wspolnych znajomych, to zapewne inni studenci, tak? Czyli nie jest to dla niego nic nadzwyczajnego miec swoich studentow w gronie znajomych. Zapros i poczekaj na rozwoj wydarzen :) czas pokaze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ma studentów wśród swoich znajomych. Zobaczymy, co z tego będzie.

      Usuń
  18. Zaproszenie zawsze można anulować - pamiętaj ;) zawsze możesz napisać, że przez przypadek go zaprosiłaś ;)
    Już miesiąc? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jaka będzie jego reakcja, bo jak na razie to bez odzewu ... Ale może go po prostu na fb nie było. Wiem, że miał we wtorek i środę cały czas zajęcia, a nie wszyscy są codziennie na fb.
      Ciekawa jestem jak zareaguje ...
      A z J. zobaczymy jak to będzie. :)

      Usuń
    2. Ja też jestem ciekawa :) jak coś napisze to...napisz to ;)
      Coś do przodu ruszyło? :)

      Usuń
    3. Jak na razie nic, wczoraj go widziałam przypadkiem. Kręcił się na katedrze, bo była Rada Wydziału ;) Chociaż taki jakiś zachmurzony był chyba ...
      A z J. jeszcze nie rozmawiałam.

      Usuń
  19. Lepiej spróbować i żałować niż żałować,że się nie spróbowało :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie żałuję własnych wyborów. Mogę jedynie żałować, że czegoś nie zrobiłam.

      Usuń
  20. W takich sytuacjach chyba trzeba być trochę ostrożnym, oby nie chcieć za bardzo i nie widzieć swoimi oczami zbyt dużo, aby później uniknąć jakiś nieprzyjemnych sytuacji, choć z drugiej strony, może warto zaryzykować :). To Twoja decyzja :).
    To chyba dobrze, że mama w końcu przejrzała na oczy, może te wszystkie sytuacje jednak dały jej do myślenia.
    I jak tam? Wyjaśniliście coś sobie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. W każdej sytuacji trzeba być ostrożnym. Zawsze warto ryzykować, żeby potem nie żałować.
      Oj może. Mam nadzieję, że w końcu zobaczy, że to nie jest ktoś dla niej.
      Rozmawialiśmy, ale nic nie zostało wyjaśnione ...

      Usuń