poniedziałek, 30 marca 2015

87.

Wszystko zaczyna mnie przerastać. Nie lubię jak ktoś mnie ignoruje, traktuje jak powietrze i nawet nie zauważa, że mnie nie ma. Taka sytuacja miała miejsce z "ojcem", a matka przecież nie zauważa problemu. I przecież dla niej to ja jestem winna zaistniałej sytuacji. Dostałam prezent na zgodę, ale co z tego skoro sytuacja i tak się nie zmieniła, a ja stwierdziłam, że się zastanowię czy mu wybaczę. Już się nauczyłam, że ludzie się nie zmieniają, a matka nawet nie przekazuje mi tego co podczas rozmowy on każe mi przekazać. Ona myśli, że nie widzę tych uśmieszków i tego, że się ze mnie nabijają. Przykre. Zachowuje odczuwalny chłód wobec niego, po za tym nie lubię jak ktoś mnie nie słucha.
Do tego ostatnia sytuacja z J. Nic nie idzie po mojej myśli. Może jedynie kwestia uczelni i kolejny biznesowy plan. Ale fakt, kto nie ma szczęścia w miłości, ma w pieniądzach. I to się sprawdza.

36 komentarzy:

  1. A co się stało? Posprzeczaliście się? Dorośli często traktują nas, mimo iż sami jesteśmy już dorośli, jak małe dzieci które nic nie wiedzą i myślą, że bezkarnie można z nas szydzić. To jest przykre, ale niestety nieuniknione.
    Też je uwielbiam, ale nie uwielbiam po nich sprzątać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A weź najpierw totalna ignorancja mnie ze strony jego i matki, matka uważa, że to ja zawsze robię problemy, a przecież nie ma problemów. Wczoraj przyniósł coś na święta, a dobrze wiedział, że cały dzień mnie nie ma w domu. Niby dla mnie i dla mamy. A dziś też był, więc uważam, że jak chce jedną rzecz nam przekazać do użytku wspólnego to raczej powinnyśmy być w dwójkę a nie, że mnie nie ma. Więc stwierdziłam, że jej dał to niech sobie sama to ma. Weź jeszcze nic nie rozumie z tego, co do niej mówię. I dziś wielka obraza, że ja mogę mieć inny pogląd na ten temat. I się do mnie nie odzywa. A on dziś też przyszedł więc co to za problem przynieść jeden dzień później.
      Też fakt.

      Usuń
    2. No tak, dokładnie, coś jak matka mojego chłopaka, od dłuższego czasu chcieli nam wcisnąć mikrofalę, ja nie chciałam bo nie korzystamy z tego. Zgadnij co dostał na 30 urodziny? Mikrofalę -.-'
      Nie obchodzimy świąt to przyniosła nam w prezencie najobrzydliwszy świąteczny obrus świata.
      A na moje urodziny chcieli mi wcisnąć jakiś stary rower, który dostali od kogoś tam, zepsuty to oni naprawią. No ja pierd... moje mieszkanie to nie śmietnik a jak bym chciała rower to bym poszła i go sobie kupiła.
      Więc wiem co czujesz, ignorancja strasznie wkurza.
      No właśnie co to za problem przyniesć jak jesteście obie.
      Pewnie czasu nie masz na zwierzaka ;)

      Usuń
  2. Wiem co czujesz ja przez lata czułam to samo. Ojciec dojrzał swoje błędy na pół roku przed śmiercią zmienił jednak pewnych rzeczy nie da się wymazać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście to nie jest mój prawdziwy ojciec ;) Lepiej późno niż wcale. Masz rację, potem są takie bariery, że nawet jakby chciało się naprawić to się nie da.

      Usuń
  3. rodzice chyba nigdy nas powaznie nie beda traktowac...
    ojj posprzeczaliscie sie z J ? przeciez sie pogodzicie zobaczysz wszystko sie ulozy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź jakbym mogła to dawno bym się z domu wyniosła. Ale jeszcze trochę. :)
      Do facetów nigdy nic nie dociera ;)

      Usuń
  4. Nie rozumiem go. Daje prezenty a z drugiej strony te uśmieszki :( nie wiem w co On gra... Myślisz, że nastawia Twoją Mamę przeciwko Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona już przeszła na jego stronę. Mi mówi, że on to tylko ktoś z kim chce pogadać od czasu do czasu, bo to nie jest mój prawdziwy ojciec. Ale przecież widzę jak się ona zachowuje. Gorzej niż ja jak jestem w związku. Szkoda gadać. A ona mi mówi, że to wcale problem nie jest jak mówię jej o swoich problemach.

      Usuń
  5. Czasami mam podobnie z mamą, mimo iż jest dla mnie cholernie ważna, to bardzo często sprawia mi przykrość, nie słucha mnie a potem wmawia mi, że jej nie słuchałam... Cóż, z rodzicami chyba zawsze będzie pod górkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moją to kompletnie nie da się dojść do ładu. Szkoda gadać.

      Usuń
  6. Gdzieś kiedyś czytałam, że ignorancja sprawia największy ból. Porównywalny z fizycznym. :/
    Twoja mama źle się zachowała nie przekazując Ci tych wiadomości. Czasem rodzice myślą, że tak będzie lepiej, a potem gdy wychodzi wszystko na jaw jest jeszcze gorzej.
    A co do J. - pogodzicie się, na pewno! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja matce powiedziałam, że jak on przychodzi do mojego domu to ja sobie nie życzę ani z jej ani z jego strony ignorowania mnie, ale do niej do nie dociera i uważa, że robię z igły widły. Ale masz rację. Jak dotąd przekazywała i jej to wypomniałam.
      Oby :*

      Usuń
    2. No to rzeczywiście nieciekawą masz sytuację, ale jestem zdania, że wszystko złe mija. Mam nadzieję, że zmieni się ich stosunek do Ciebie i nie będziesz się czuła przeźroczysta.
      Miłość przezwycięża nie jedno. :)

      Usuń
    3. To akurat jest wątpliwe. On jakoś tam może się teraz stara, ale z moją matką ciężko się dogadać. Po za tym teraz wielka obraza. Bo wczoraj niby nam wspólnie przyniósł jedną rzecz na święta, ale doskonale wiedział, że mnie cały dzień nie ma bo jestem na zajęciach, a dziś też był, a ja mam wolne, więc dziś nam mógł dać... A ja stwierdziłam wczoraj wieczorem, że skoro jej to dał, to niech ona sobie to weźmie.
      No zobaczymy, bo nieciekawie to wygląda.

      Usuń
    4. No to faktycznie facet ma kiepskie wyczucie czasu. Jeśli zrobił wszystko to celowo, to ręce opadają. Dorośli ludzie czasem zachowują się jak dzieci, próbując innym dopiec w ten sposób.
      Postawa Twojej mamy też jest dla mnie niezrozumiała. Powinna stanąć po Twojej stronie, w końcu jest starsza to raz, a po dwa jest Twoją mamą... Ech... Co za czasy. Pozostaje czekać tylko i mieć nadzieję, na lepsze.

      Usuń
    5. Na pewno zrobił to celowo. Po za tym doskonale wiedział, że mnie nie ma. A kolejnego dnia jak był to nawet mi się pytał jak było na zajęciach więc ...
      Wiesz mi się już nie chce na ten temat rozmawiać. Jest sporo takich sytuacji, które mogłabym przytoczyć - taka jak ta powyżej, którą opisałam.
      Ona uważa, że ja to powinnam tolerować wszystko bo przecież to normalne zachowanie. Ja też jej nie rozumiem. No wiesz, to tylko teoria. Powinna, ale jakoś nie specjalnie rozumie co się dzieje.

      Usuń
  7. Rodzice to ciężki orzech do zgryzienia... Jakkolwiek brutalnie to zabrzmi - jest taki moment w życiu, kiedy trzeba odejść, żeby móc oddychać. To jest potrzebne zarówno nam - dzieciom - jak i im. Choć ciężko to przyznać od razu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym mogła to dawno bym się wyniosła.

      Usuń
    2. Jak pewnie większość z nas. Oczekujemy momentu, w którym będzie można spakować walizkę i zamknąć za sobą drzwi tej ostatni raz (metaforycznie, bo przecież nie chcemy się odcinać całkowicie) Nie wiem czy to jest dobry sposób na przetrwanie, ale... ustalanie celu daje bardzo dużo..

      Usuń
    3. Jeszcze trochę i mam nadzieję, że zacznę spełniać moje marzenia.
      No wiesz, da się odciąć całkowicie od rodziców. Mam 24 lata, widziałam ojca 9 lat temu po raz pierwszy i ostatni.

      Usuń
  8. Ludzie się zmieniają, lecz bardzo rzadko. Przykre jest to, jak ludzie nie dogadują się z własnymi rodzicami, z ludźmi, którzy teoretycznie powinni być dla nas najbardziej bliscy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to właśnie jest najgorsze w tym wszystkim.

      Usuń
  9. mam nadzieję, że mimo uśmieszków Mama stoi za Tobą murem?

    OdpowiedzUsuń
  10. Rety...a to chyba najgorsze, mieć już taką zadrę w sercu i gdy w pewien sposób mamy wrażenie, że pewne odczucia które ją spowodowały, wracają...
    A jak dla mnie szczęście można połączyć. Tylko czasem trzeba swoje wycierpieć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu pewne zachowania u ludzi działają na mnie jak płachta na byka.
      Ja nie będę przez nich się źle czuć bo oni nie widzą nic poza sobą. Trzeba jeszcze umieć widzieć problemy i je rozwiązywać.

      Usuń
    2. I nie dziwię się temu wcale.
      Jasna sprawa, ale cholera...głową muru nie przebijesz, no nie?

      Usuń
    3. Wiesz, chyba jest jakieś minimum przyzwoitości, które trzeba wykazać. Po za tym jakieś minimalne zainteresowanie chyba trzeba mieć jak się do kogoś idzie.
      Dlatego dałam sobie spokój, bo po kolejnej awanturze stwierdziłam, że i tak nie dotarło nic i tak, więc szkoda gadać.

      Usuń
    4. Jest jedna smutna rzecz- dla każdego to minumum wygląda inaczej. I trudno właśnie nam to pojąć, jak ich minimum może być całkiem inne...
      I trzeba by było. Ale jak widać, ktoś tego nie rozumie w ogóle..
      No więc nie ma co tracić w ten sposób nerwów...a może i sposób znajdzie się inny?

      Usuń
    5. Mam taką nadzieję, że jakiś sposób się znajdzie.

      Usuń
  11. Kurcze...nic miłego,ale mam nadzieję,że czujesz się już lepiej...Wiem jak to jest jak ktoś cię ignoruje coś mówisz i nic cisza. Okropne.Oby szybko się skończyło...

    OdpowiedzUsuń