niedziela, 1 marca 2015

84.

Z Panną X znamy się od czasów gimnazjum. Jest o rok starsza. Poznałam ją dzięki mojej koleżance z klasy, która się z nią kolegowała, bo należały do jednej grupy harcerskiej. Ale potem znajomość ich się zakończyła, ja nie chciałam wnikać w to bo to nie była moja sprawa. Byłyśmy na cześć, czasem chwilę pogadałyśmy. Po pewnym czasie znajomość ta przerodziła się w przyjaźń, nawet nie wiem jak to się stało, ale jako jedna z nielicznych osób, wiedziała na temat mojego życia tak wiele jak nikt inny. Ostatnio nasze relacje się urwały. Ostatnio rozmawiałyśmy 3 miesiące temu, wiedziałam, że pracuje, ma narzeczonego, w między czasie zmarł jej dziadek, była w trakcie przeprowadzki, która szła dość opornie. Wiadomo miałyśmy mało czasu dla siebie. Wszystko jestem w stanie zrozumieć. Każdy ma swoje życie, swoje sprawy i problemy, ale od czasu do czasu chwila na rozmowę to chyba nie problem. Miała trochę spraw na głowie i dużo jej się skumulowało rzeczy na raz. W między czasie były jeszcze święta, sylwester, więc logiczne, że to jest czas dla rodziny, sylwestra też pewnie spędzała ze swoim narzeczonym. Obiecała mi kawę i spotkanie po przeprowadzce u siebie, wspominała o spotkaniu po świętach. Nie jestem osobą, która się narzuca albo się wprasza, więc uważałam, że jeśli zaprasza mnie do siebie to raczej powinna to zaproszenie ponowić i ustalić jakiś termin, który mnie i jej by odpowiadał. Co innego kiedy mamy po prostu się spotkać na mieście, więc sama zapytałabym w takiej sytuacji co ze spotkaniem. Od tamtej pory była cisza, ja też miałam swoje sprawy, naukę i inne, więc też nie chciałam się jej po prostu narzucać. Więc zdziwiło mnie to, że do mnie napisała. Zaczęła rozmowę, więc po prostu odpowiedziałam zwięźle i krótko, sama chyba widziała, że ta relacja już nie jest taka jak kiedyś, po za tym po co mam zwierzać się osobie, której po prostu nie interesuje co się dzieje w moim życiu i nie ma po prostu czasu, żeby ze mną choć na moment pogadać. Nie oczekuję cudów. Zaczęła mówić o swoim ślubie, i oczekiwała, że nagle doradzę jej jaką sukienkę ma wybrać na ślub, który ma wziąć we wrześniu ( na który oczywiście mnie nie zaprosiła ). Stwierdziłam tylko, że ja nie mam związku z jej ślubem i niech poradzi się swojej świadkowej. Chciała ratować jakoś sytuację, ale napisałam jej tylko, że nie mam ochoty dalej kontynuować tej rozmowy i niech napisze do mnie wtedy jak cokolwiek zrozumie. Po za tym nie odpowiedziała na moją ostatnią wiadomość z końca listopada, mimo że wiedziałam, że ją odczytała bo została dostarczona. Więc nagle oczekiwała, że co, że jak sobie nagle o mnie przypomniała to będę się jej zwierzać ze swojego życia? Mi zarzuciła, że to ja nią się nie interesuje, a ona przecież sama też mogła napisać. I dla mnie nie ma znaczenia kto napisze, czy ja zacznę rozmowę czy ona, więc nie mam problemu. Gdybym widziała z jej strony jakieś zaangażowanie to sama również poświęciłabym czas, chęci na budowanie babskiej przyjaźni. Zaangażowanie jest potrzebne w każdej relacji. Ale brak wiadomości od niej utwierdził mnie w przekonaniu, że było jej po prostu tak wygodniej.  Także jakoś nie specjalnie przejęłam się faktem, że kolejna znajomość poszła się bujać. Z resztą takich relacji ja mam dosyć kiedy ode mnie ktoś oczekuje cudów, a w zamian nie daje od siebie zupełnie nic. Postanowiłam raz na zawsze ucinać znajomości, kiedy osoba zupełnie nie rozumie problemu, w którego centrum jesteśmy.

106 komentarzy:

  1. Są takie osoby, które oczekują jednostronnej przyjaźni, oni dyktują warunki, najczęściej sobie o nas przypominają jak mają jakiś problem czy sprawę. Cóż, są takie osoby, na szczęście los daje nam też prawdziwych przyjaciół ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem coś o tym - mogłabym całkiem sporo o tym napisać, ale po prostu szkoda moich nerwów. Oj dobrze mieć takich prawdziwych przyjaciół.

      Usuń
  2. Kurde, nie lubię takich sytuacji. Mam jedną koleżankę, która nomen omen odzywa się tylko wtedy, kiedy ma jakąś prośbę, czy zapytanie, ma narzeczonego, ma pracę, więc już nie nadajemy na tych samych 'falach' i się okazuje, że jak omówimy to, co jest do omówienia, to te tematy już się kończą i następuje taka cisza krępująca. Bo oto się w liceum bez słów dogadywały, a teraz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda gadać. Nie lubię jak ludzie znają wtedy innych jak czegoś potrzebują. Po za tym relacje ewoluują, ale obie strony muszą się starać, żeby było ok.

      Usuń
    2. Dokładnie. A ja czasem czuję, jakby do mnie dzwoniło się po to, by spytać gdzie jest dana sala, jak iść tu a tam, a potem to już nie ma nic. Szkoda.

      Usuń
    3. Tacy są ludzie niestety. I nie wierzę w to, że się zmieniają.

      Usuń
    4. Ależ to nader oczywiste, że tacy osobnicy się niestety nie zmieniają, bo dla nich to nic złego.

      Usuń
  3. Gadać z nim o szczegółach ślubu i nie zaprosić na niego? To jest przegięcie :/
    Ta koleżanka chyba naprawdę nie zauważyła ile się zmieniło w waszej relacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi, że nie zauważyła. Dobrze napisałaś. Napisałam do niej końcem listopada, wiadomość została dostarczona, ale nawet nie raczyła mi odpisać i to do mnie ma pretensje, że to ja się nie odzywałam. I że skoro ona do mnie napisała to kolejnym razem to ja powinnam do niej napisać, a wcale tak nie było. No dokładnie to jest przegięcie, po za tym byłyśmy naprawdę na stopie przyjacielskiej. To już druga moja sytuacja, kiedy ktoś robi w ten sposób jak ona.

      Usuń
    2. Rozumiem, że mogła nie odpisać od razu ale przecież w końcu znalazła by na to czas.
      Mogła Cię jeszcze zaprosić na przymiarkę sukienki :/ masakra...

      Usuń
    3. Tak znalazła czas po 3 miesiącach na odpisanie. Ale na przymiarkę sukienki i tak bym nie poszła, szkoda mojego czasu.

      Usuń
    4. To przypomina mi moją psiapsiółę, która po 3 miesiącach też napisała co u mnie słychać. A pomyśleć, że kiedyś byłyśmy tak blisko...

      Usuń
    5. Szkoda gadać. Takich osób nic się nie nauczy.

      Usuń
    6. I przeważnie kończy się tylko na wysyłaniu życzeń na urodziny oraz na święta :(

      Usuń
    7. No u mnie nawet i tego nie ma więc wiesz. Ale jakoś wiesz się tym nie przejmuje bo nie warto po prostu. Jak ktoś chce to wie gdzie mnie szukać.

      Usuń
  4. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że obie nie traktowałyście tej przyjaźni na sto procent serio. Ja ze swoją przyjaciółką potrafię nie gadać nawet dłużej, ale potem zawsze któraś z nas zatęskni i nadrabiamy cały ten czas, by później znów zająć się swoimi sprawami. Mimo tych cichych dni, wiem, że mogę po takiej długiej ciszy wypalić do niej ni stąd ni z owąd ze swoim problemem, tak samo ona. Od tego są przyjaciele, a prawdziwej przyjaźni nie zniszczy coś tak błahego jak czas.

    Takie moje zdanie - ogólne. Co do Wszej relacji , to więcej się nie wypowiem, bo nie znam ani Ciebie, ani jej, więc nie wiem jak to tam między Wami wyglądało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się niestety mylisz. Nie traktuje relacji pół żartem pół serio. Żadnej. Albo mi ktoś odpowiada albo nie i tyle. Nie da się dopasować do każdego.

      Usuń
    2. A więc nie rozumiem w ogóle takiego przypadku. :P

      Usuń
    3. Tu nie ma nic do rozumienia, ona w ogóle nie uważała tego za przyjaźń i tyle.

      Usuń
    4. Trudno, czasem bywa i tak. Niestety.

      Usuń
    5. Ale zakończyłam ten etap już na dobre bo po prostu nie warto.

      Usuń
    6. Skoro tak uważasz. Wiele moich znajomości zakończyło się, a częstym powodem był właśnie brak czasu itp. Po latach trochę mi tego żal.

      Usuń
    7. Wiadomo, że jest żal, ale wiesz. Dobry znajomy znajdzie chwilę, żeby od czasu do czasu pogadać.

      Usuń
  5. Nie rozumiem, jak można zaczynać rozmawiać o ślubnych rozterkach z osobą, do której się nie odzywało i na dodatek nie wiadomo, czy się ją zaprosi. Bo gdyby chciała, to z pewnością by napisała, że zamierza...
    Miałam ostatnio podobną sytuację. Znajomość nie zakończyła się za ciekawie. Odzywa się do mnie z błahostką, potem pyta, co u mnie, trochę coś o sobie, a ja tylko w ogólnikach, aby nic ważnego nie mogło wyjść poza tę rozmowę... Bo przecież teraz może wydarzyć się wszystko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Po za tym byłyśmy sobie bliskie, więc sobie nie wyobrażam nie zaprosić na ślub i wesele osoby, która jest mi bliska. Po za tym to trochę nie w porządku...
      Dokładnie tak, lepiej po prostu mówić ogólnie. Ona myślała, że jak po 3 miesiącach do mnie napisze to będę relacjonować całe swoje życie a ja mówiłam w ogólnikach i wielkie halo bo ją to zniechęca. A mnie miało nie zniechęcić jak się nie odzywała i nie interesowała?

      Usuń
  6. dla mnie ta dziewczyna jest jakaś niepoważna i nie dorosła do ślubu ani do życia a tym bardziej do przyjaźni. Po jaką cholerę chcę gadać o ślubie, jak Cię na niego nie zaprosiła? nie znoszę takich ludzi... którzy tylko chcą, żeby za nimi biegać, pisać, prosić o spotkanie a oni nawet palcem nie ruszą. Sytuacja bardzo dobrze mi znana, więc i ja taki kontakt bym zerwała od zaraz - dobrze robisz, brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, już miałam taką sytuację, że jedna laska niby była moją wielką przyjaciółką, a potem okazało się, że wzięła ślub, na który mnie nawet nie zaprosiła. Wiem, że różnie bywa, że niektórzy chcą zaprosić tylko najbliższych, ale jak widziałam na zdjęciach jej dobrzy znajomi też tam byli więc niezła lipa.
      Ona właśnie jest z tego typu ludzi. Dobrze, że się już o tym dowiedziałam. Sama dziwnie bym się czuła nie zapraszając moich bliskich na tak ważny dzień. Z resztą to tylko potwierdza, że nie byłam dla niej nikim szczególnym.

      Usuń
    2. ja bym się spaliła ze wstydu i w ogóle byłoby mi głupio ito bardzo wobec koleżanki, której nie zaprosiłam na ślub. Dobrze,że przekonałaś się jaka ona jest i nie musisz więcej przez nią cierpieć... tyle w tym dobrego.

      Usuń
    3. Dokładnie tak. Ale najwidoczniej ani jedna and druga nie mają w sobie takiego poczucia, że inni mają uczucia i własne zdanie.

      Usuń
    4. takie egoistki... ;/ zdrowy egoizm jest potrzebny ale bez przesady ;-)

      Usuń
    5. Nic z przesadą. Ale ludzie tacy niektórzy są i to tylko potwierdza, że się nie zmieniają.

      Usuń
    6. Daj spokój ludzie nie myślą. Czasem ich wyobraźnia tzn jej brak mnie poraża.

      Usuń
  7. Myślę, że ona ma prawo myśleć o Tobie tak samo jak Ty o niej :) W końcu też się nie odzywałaś, a jak ona wyciągnęła rękę na zgodę to ją zwyzywałaś :P Skąd wiesz, może chciała Cię zaprosić na wesele ale nie przez internet?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tylko, że to ona nie odpowiedziała na moją ostatnią wiadomość. O to chodzi, że ja się odzywałam, a ona miała to gdzieś, więc ja nie ponoszę odpowiedzialności za jej zachowania. Widać po niej tylko, że po prostu miała gdzieś tą znajomość. Po za tym relacje buduje się cały czas, a nie że sobie przypomnę po jakimś czasie, że miałam dobrą znajomą. Gdyby chciała to zrobić to zrobiłaby to już wcześniej.

      Usuń
    2. Ale jedna wiadomość to nie jest odzywanie się ;) Zwłaszcza, że internet nigdy nie zastąpi telefonu a telefon nigdy nie zastąpi rozmowy. Z resztą sama napisałaś, że u niej tyle się zmieniło, miała tyle na głowie, ona też ma w końcu swoje życie :) Ale no nic no, Twoja decyzja :) Zrobiłaś, co uważałaś za słuszne :)

      Usuń
    3. Lepiej zostawić wiadomość niż się nie odzywać zupełnie.
      No i co z tego? To żadne usprawiedliwienie. Ja też mam sporo rzeczy na głowie, po za tym pracuje na uniwerku, ma częsty dostęp do neta, weekendy ma wolne, na święta pewnie też miała bo zajęć przecież nie ma i ona ich nie prowadzi.

      Usuń
    4. Może i tak. Żadne usprawiedliwienie. Dziś wysłanie jednego zdania chociażby nie trwa wcale tak długo.

      Usuń
    5. Po za tym sama widzę jak u nas młodzi magistrzy pracują na stanowisku asystenta. Więc to nie jest jakieś bardzo obciążające zajęcie. Po za tym każdy ma swoje sprawy, ale kurczę moja druga przyjaciółka ma gorszą sytuację i jakoś zawsze potrafi poświęcić mi choć chwilę czasu na rozmowę.

      Usuń
    6. Wiesz co... Masz rację. Choćbym nie wiem jak była zajęta, to nie zdarzyło mi się nigdy zignorować czyjejś wiadomości. Chyba że celowo.

      Usuń
    7. Nawet nie o to chodzi. Po prostu nie potrafiłabym przyjaźnić się z kimś i co i nagle po prostu nie obchodzi mnie ta druga osoba? Zawsze staram się odpisać najszybciej jak mogę. Albo mówię, że teraz nie mogę, ale wieczorem po prostu odpiszę, albo jakoś inaczej się skontaktujemy. Zazwyczaj umawiamy się na daną pasującą nam godzinę o której możemy pogadać i to nie stanowi problemu. Ale niektórzy po prostu to mają gdzieś i po prostu nie warto tego ciągnąć i sentymenty są tu bez znaczenia.

      Usuń
    8. A nie wolałabyś zamiast zrywać tej znajomości ograniczyć ją na niższy stopień: koleżeństwa?

      Usuń
    9. Ale jak napisałam ja takie znajomości zamykam raz na zawsze, bo szkoda moich nerwów. Po co mieć nawet jako kolegę kogoś takiego?

      Usuń
    10. Bo jako koleżanka mogłaby być ok, a z czasem może znów powstałaby z tego przyjaźń? Ja tak robię dlatego, bo za dużo mam już wrogów, którzy się wrogami zrobili z przyjaźni, która się nieudała.

      Usuń
    11. Już powstała z tego przyjaźń więc wybacz, ale ona do koleżeństwa się nie nadaje nie mówiąc o czymkolwiek innym. Wiesz takie osoby i tak mam gdzieś, wiec skoro ktoś mnie nie akceptuje, nie toleruje i ma mnie gdzieś to już wyłącznie jego problem. W każdej relacji pracują dwie osoby, a nie tylko jednej zależy a druga ma po prostu to wszystko gdzieś.

      Usuń
    12. To prawda. Ale co zrobisz, im dłużej żyję tym bardziej jestem pewna, że większość osób nie patrzy dalej niż sięga czubek ich nosa.

      Usuń
    13. Niby tak, ale takie myślenie też jest bez powodu jak ludzie ich tak traktują ... Po za tym takie przyjaźnie czy znajomości koleżeńskie pozbawiają mnie siły, czasu, energii i tego co najważniejsze - poczucia, że mogę na tą osobę liczyć w każdej kwestii, a nie jest bo jest. Takie relacje po prostu nie dają mi satysfakcji.

      Usuń
    14. Ale czy w takim razie lepiej być zupełnie samemu?

      Usuń
    15. Nie jestem sama, po za tym takich pseudo przyjaciół nie potrzebuję.

      Usuń
    16. No tak, ale wyobraź sobie, że miałabyś zostać sama :)

      Usuń
    17. No wiesz każdy mógłby być w takiej sytuacji. Po za tym wybacz, toksyczne znajomości to nie dla mnie. Zbyt wiele ich było, więc to mnie psychicznie i emocjonalnie zbyt wiele kosztowało.

      Usuń
    18. Więc wolałabyś zostać sama? :) Bo nie znalazłam w tym komentarzu jednoznacznej odpowiedzi na moje pytanie :)

      Usuń
    19. Jeśli miałam wybierać między toksycznymi znajomościami a samotnością to wolałabym zostać sama.

      Usuń
    20. Życzę Ci w każdym razie byś nie musiała tej teoretycznej decyzji weryfikować :)

      Usuń
    21. Nigdy nie zmieniam swoich decyzji. Po za tym zakończyłam wiele niepotrzebnych mi znajomości więc nie ma o czym mówić :) Po prostu nie warto.

      Usuń
  8. Może myślała, że nic się nie stało, że poczekasz. Że to dalej przyjaźń i zacznie w miejscu jej urwania jakby nigdy nic się nie stało.
    Ja też nie pcham się tam gdzie mnie nie chcą, jak ktoś chce mieć kontakt ze mną to wie jak mnie znaleźć ;)
    A nic ciekawego kochana, dni szare i ponure, jakoś w kwietniu znów chcę do DE pojechać i zarobić trochę. Kiwa ma się coraz lepiej i śpi teraz koło mnie z Melonem :)
    Uszyłam dla lalek yukatę i jakoś na dniach wrzucę fotę na bloga bo w sumie troszkę poszyłam ostatnio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 3 miesiącach zerowego kontaktu to naprawdę niezły wyczyn. Niby na co czekać? Aż z łaski się odezwie?
      Dokładnie. Ja też nie bardzo pcham się tam gdzie mnie nie chcą. Kto chce ma mój numer, z resztą wiedzą sami w jaki sposób mnie znaleźć więc nie ma problemu.
      No to fajnie jak Ci się wyjazd szykuje. Zawsze to się trochę zarobi.
      Będę czekać!

      Usuń
    2. Dokładnie, po co? Nie ma sensu, może zamiast niej poznasz kogoś bardziej wartościowego :)
      Jak ktoś ewidentnie daje mi znać, że nie, to zwyczajnie odpuszczam. Najbradziej rozwalają mnie ludzie, tacy jak mój kolega z liceum, w liceum się przyjaźniliśmy, potem też utrzymywaliśmy kontakt, sporadyczny jak kogoś miał. Jak wróciłam do rodzinnego miasta to znów odnowiliśmy bo mieszkał zaraz obok mojej mamy i nagle totalnie olał i przestał się do mnie odzywać, czytaj wrócił do dziewczyny. A jak jakiś czas później go spotkałam to naskoczył na mnie dlaczego ja się nie odzywam w ogóle. Eeee no droga taka sama przecież, jak kilka razy do mnie nie odpisał to odpuściłam a potem jakieś pretensje, że tak powiem z dupy ;)
      Wkurza mnie coś takiego ;/

      Jeszcze nie szykuje kochana, to zalezy czy agencja mi coś znajdzie :)mam nadzieję, ze tak bo muszę mieszkanie odmalować bo nam kuchnię zalało ;/ i nawiewniki w oknach zamontować ;/
      A co Cię tak jakoś nie było? ;p

      Usuń
    3. Nie lubię takich dziwnych sytuacji m.in taką jak Ty opisałaś. Albo jest czysta relacja oparta na przyjaźni bo prawdziwa przyjaźń nie powinna się kończyć. Z jednej strony rozumiem, że ma kobietę, ale przecież skoro Was nic więcej nie łączyło to raczej nie powinno być problemu.
      Mnie też coś takiego denerwuje i to bardzo.
      Pewnie coś znajdą, a jak słyszę to chyba w Niemczech lepiej z pracą niż u nas?
      No ogólnie miałam trochę problemów, w sobotę byłam w Krakowie, w niedzielę wpadł znajomy na dzień kobiet i trochę popiliśmy. No a od poniedziałku szara rzeczywistość aż do piątku. Dzień w dzień siedzę na zajęciach, dziś nieco więcej luzu. No i ogólnie nic ciekawego.

      Usuń
    4. Nom dokładnie, nic nas nie łączyło., prócz tej szkolnej przyjaźni, ale trącał go pies ;p
      Zależy z jaką, ale faktycznie chyba lepiej bo to społeczeństwo starych ludzi ;)
      Ale coś poważnego? Chciałabym się któregoś dnia do Krk wybrać, ale daleko cholera ;/
      Ja miałam przeboje z byłą pracodawczynią, z pitem ;/ ehhh, głupoty się nie zwalczy niestety ;/

      Usuń
    5. Szkoda gadać. Najwidoczniej nie był wart Twojego czasu ani zainteresowania.
      No ja mam gdzieś 50 min autem więc nie jest aż tak daleko. Może kiedyś do mnie wpadniesz bo być może będę tam mieszkać:)
      No czasem tak bywa i trzeba to załatwić i cóż zrobisz?

      Usuń
    6. Ale masz super, też chciałam się d Krk przenieść, ale ostatecznie przeniosłam się do Piły. Też ładnie, ale to nie to samo :(
      Aj weź, baba mi wrzeszczała, kłóciła się ze mną i słuchawką rzuciła a okazało się, że wysłała na nieaktualny adres, czyli jej wina, bo nowy podawałam jej jeszcze pracując i na ten normalnie mi wysłała świadectwo pracy. A do mnie, że to ja nie odebrałam, że to moja wina. Posrani Ci prywaciarze niektórzy są ;/
      A dzięki :DDD mje koty mruczą w pdziękowaniu ;)

      Usuń
    7. Pożyjemy, zobaczymy co z tego będzie. Ale jestem dobrej myśli :) Każde miasto ma swój urok, chociaż jak siedzę w mieście, w którym studiuję to tak sobie myślę, że gorzej być nie mogło :p
      Szkoda gadać. Często ostatnio sobie myślę, że ludzi nie myślą i nie mają kompletnie wyobraźni.
      :)

      Usuń
    8. Na głupotę rady nie ma, ale wkurzyć człeka potrafi ;D
      Kraków ma swój klimat :) no ja w Szcz studiowałam, też chyba gorzej być nie mogło ;p

      Usuń
    9. Dokładnie tak!
      Też tak myślę, ale zobaczymy co z tego wyjdzie.

      Usuń
  9. Dziewczyna znalazła dziwny sposób na nawiązanie kontaktu. Chyba nie przemyślała tego do końca.
    Mam koleżankę, która obiecała się odezwać po świętach. Do tej pory nie zadzwoniła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że nie przemyślała. Dałam jej czas, żeby po prostu to przemyślała, ale nie specjalnie cokolwiek do niej dotarło, więc postanowiłam definitywnie to zakończyć. Wcześniej miałam podobną sytuację.
      Tak bywa właśnie z pseudo-psiapsiółami.

      Usuń
    2. Tak się zastanawiam po co się odbywała, skoro nie miała zamiaru ciągnąć tej znajomości...
      No cóż, życie weryfikuje przyjaźnie.

      Usuń
    3. Też się zastanawiam. Ale cóż najwidoczniej tak miało być. Z reszta gdyby jej zależało to by inaczej było, ale cóż.

      Usuń
    4. Masz rację. Jak komuś zależy to się stara, a nie odpuszcza.

      Usuń
    5. Ale ludzie są różni i nie mamy możliwości wpływu na nich.

      Usuń
    6. A czasami by się to przydało.

      Usuń
    7. Szkoda gadać, ale i tak sobie myślę, że to by nie zmieniło ich toku myślenia i działania.

      Usuń
  10. Czasami lepiej skończyć znajomość z kimś, kto nas totalnie nie rozumie i tylko nam szkodzi, wiem co czujesz i mam nadzieję, że dalej będziesz oddawać 100% siebie w blogu, będę zaglądała częściej :)
    Pozdrawiam, Sandra! :)

    http://samcix.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Masz całkowitą rację dlatego zakończyłam definitywnie tą znajomość.
      Zapraszam :)

      Usuń
  11. Czasem po prostu pewne relacje muszą umrzeć i to naturalne..jak śmierć ludzi, w pewien sposób:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak. Coś w tym jest. Ale jakoś ostatnio w ogóle czuję się nieważna, kompletnie jakby nie istotne było to, że jestem.

      Usuń
    2. Ale ja mam nadzieję, że to niedługo minie :*

      Usuń
    3. Pożyjemy, zobaczymy. Z resztą wiesz jaka jest sytuacja.

      Usuń
  12. przez wiele takich relacji w swoim życiu przeszłam, a mam dopiero 21 lat! Jednak z wiekiem zrozumiałam, ze nie ma co palić mostów. Pewnych relacji nie odbuduję na nowo do takiego stopnia, w jakim zostały nagle zburzone, ale znajomości można jeszcze trzymać. Od czasu do czasu napisać, pogadać, wysłać SMS. To nie musi być już takie stu procentowe zaangażowanie jak kiedyś, ale może być zwykła znajomość.
    pozdrawiam i zapraszam też do mnie
    www.nielegalna-strefa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, wiadomo, że czasem pewnych znajomości nie warto kończyć. Ale skoro kogoś nie obchodzi moje życie i nie odzywa się przez 3 miesiące to mi nie potrzeba takiej znajomej. Kiedyś łączyła mnie z nią przyjaźń, ale ona oczekiwała, że będę za nią biegać. Nie wiem czego oczekiwała.

      Usuń
  13. znajomości niestety czasem się tak rozwiązują.. nie ma w tym nic złego, jedna zakończona znajomość robi miejsce kolejnej, lepszej. szkoda jednak, jak pojawiają się kwaśne sytuacje, jak chociażby tu ze slubem i doradzaniem wyboru sukienki..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Może i masz rację. Będzie ktoś inny, może nawet będzie to naprawdę ciekawa znajomość. No ale cóż takie życie.

      Usuń
  14. Postanowiłam napisać ponieważ tkwię w podobnej sytuacji z tą różnicą, iż na miejscu owej koleżanki. Uciekłam od świata trzy lata temu pojawiając się od czasu do czasu na ułamek sekundy. Przyjaciele pozostali przy mnie.
    Wystarczyło jedno pytanie, najczęściej najważniejsze- dlaczego.
    Po wysłuchaniu i zrozumieniu zaakceptowali moje decyzje.
    Czy Ty zadałaś takowe pytanie byłej przyjaciółce? Nie jest moim zamiarem osądzanie tutaj kogokolwiek, czy rozgrzeszanie, po prostu z autopsji wiadomym jest dla mnie, iż najłatwiej wskazać oskarżycielskim paluchem, aniżeli zainteresować się sytuacją. Po prostu zapytać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że ona wróciła nagle bez żadnego wyjaśnienia oczekując ode mnie, że wszystko będzie taki jak kiedyś. Wróciła po 3 miesiącach, myśląc przez ten czas, że będę zabiegać o jej uwagę. Ona nawet nie odpowiedziała na ostatnią wiadomość, więc nic na siłę, jeśli jedna osoba po prostu tego nie chce.

      Usuń
  15. Napisałaś mnóstwo mądrych słów - nie warto utrzymywać na przymus takiej znajomości. Jeśli zrozumie błąd to się odezwie, dobrze Jej powiedziałaś. Początek tego posta przypomniał mi relacje w jakich ja poznałam się z moją przyjaciółką, bo Ona też właśnie była znajomą mojej koleżanki i tak właśnie się poznałyśmy. Potem ich kontakt się nieco rozluźnił, my jednak przyjaźnimy się do dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie warto. Nie przyszło mi to łatwo całkowicie się od niej odciąć. Ale postanowiłam już to raz na zawsze zakończyć. Do niej chyba nic nie dotrze. A niby powinna bardziej myśleć. Czasem mam wrażenie, że ludzie w ogóle nie używają mózgu.
      To u Ciebie była druga strona medalu. Tylko, że po prostu trafiłaś najwidoczniej na osobę, która wie co to przyjaźń.

      Usuń
    2. To na pewno nie było proste. W końcu kiedyś łączyła Was przyjaźń, prawda? Myślę, że jeśli Ona zrozumie, to się odezwie. A jeśli nie, to faktycznie z mózgiem może nie do końca ma wszystko w porządku. (Nie obrażam tutaj nikogo, broń Boże). A takie znajomości umieją wyniszczać, więc nie warto ich ciągnąć.

      Usuń
    3. Skończyłam tą znajomość definitywnie bo do niej nic niestety nie dotarło :/

      Usuń
    4. Wiesz.. podziwiam Cię. Mi zawsze mimo wszystko jest ciężko urwać jakąkolwiek znajomość, coś we mnie krzyczy "nie rób tego".

      Usuń
    5. Mi też było ciężko na początku, ale z doświadczenia wiem, że po prostu nie warto.

      Usuń
  16. Mi jest zawsze żal takich urwanych przyjaźni, zarówno moich, jak i innych. Bo to jest smutne, dlatego zawsze daję szansę tej drugiej osobie, jeśli tylko o nią poprosi. Nie wiem, tak już chyba mam, że za dużo tych drugich szans daję innym. Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ta osoba zrozumie swój błąd to nie ma powodu żeby to całkowicie kończyć. Ja zakończyłam dlatego, że nic do niej nie dotarło więc szkoda mi po prostu czasu i nerwów.

      Usuń
  17. Relację budują dwie osoby i pracować nad nią muszą także dwie osoby. Nie wiem czego ona oczekuje, nie zapraszając Cię nawet na swój ślub. Przecież to śmieszne...
    Ja przez dwadzieścia lat przyjaźniłam się z kimś, ale w tym roku zdałam sobie sprawę, że już chyba nie ma czego ratować. Po trzech miesiącach stwierdziłam, że pierwsza wyciągnę rękę i wystąpiłam z propozycją spotkania. Odpowiedzi nie otrzymałam :) No cóż, szkoda tak długiej znajomości, ale ludzie się zmieniają, sytuacje też. Nie pozostaje nic innego, tylko to zaakceptować i ruszyć dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie. Myślisz tak samo jak ja. W każdej relacji czy jest to przyjaźń, miłość czy coś innego zawsze tą relację budują obydwie strony.
      Też myślę, że ludzie się nie zmieniają. Ale po prostu czasem sobie nie zdają sprawy z problemu dopiero po takiej sytuacji dociera do nich, że zrobili źle, ale ona nic z tego nie rozumie więc też nie ma czego ratować.

      Usuń
  18. No nie!. Napisałam komentarz, ale nie wiem czy się dodał, więc napiszę jeszcze raz.
    Relację budują dwie osoby i dwie osoby także muszą nad nią pracować. Skoro nie zaprosiła Cię nawet na ślub, to nie wiem czego ona od Ciebie oczekuje. Przecież to śmieszne...
    Mam podobną sytuację. Przyjaźniłam się z kimś przez dwadzieścia lat, ale w tym roku zdałam sobie sprawę, że to już nawet nie ma sensu. Od trzech miesięcy słowa nie zamieniłyśmy. Postanowiłam wyciągnąć rękę jako pierwsza i napisałam z propozycją spotkania. Odpowiedzi do tej pory nie uzyskałam :) Trochę szkoda tak długiej znajomości, ale cóż - ludzie się zmieniają i sytuacje w życiu także. Czasem po prostu trzeba to zaakceptować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarze są modernizowane i dodawane przeze mnie, więc pojawi się kiedy go zaakceptuje :)

      Usuń
  19. Niestety zdarza się, że przyjaźnie się rozpadają... Sama mam taką znajomą, która mówiła, że będę jej świadkową na ślubie, a teraz w ogóle ze sobą nie rozmawiamy. Pisałam do niej, mówiłam, że jeśli chce, możemy się spotkać. Odpowiedziała, że jak będzie miała czas, to napisze... I nie odzywa się. Skoro nie ma ochoty, ja nie mam zamiaru jej zmuszać. Nic na siłę. Chociaż to trochę przykre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, co mnie wtedy najbardziej wkurza? Że zamiast powiedzieć wprost o co chodzi tacy ludzie mimo wszystko dają nadzieję, i zostawiają sobie jakąś furtkę w zapasie. Ale z doświadczenia wiem, że po prostu nie warto tego kontynuować.

      Usuń
  20. jejku jak to znam tez postanowilam uciac takie znajomosci na ktorych sie bardzo zawiodlam lub w ktorych jestem traktowana jak kolo zapasowe... jest zal smutek bo z pewnoscia zawsze byly jakies fajne chwile itd ale nie skoro ktos nas nie traktuje dobrze to coz niech potem nie oczekuje naszej pomocy...
    w ogole ta dziewczyna to ma tupet pyta sie Ciebie o opinie i porade na temat sukni slubnej a nawet nie zaprosila na slub matko ludzie sa coraz gorsi nietety... coraz gorzej o taka fajna babska przyyjazn ktora przetwa wiele... ech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz czasem sobie myślę, że ludzi totalnie nie myślą co czuje ta druga osoba. Nie wiem, nie mam pojęcia, ale postanowiłam raz na zawsze zakończyć tą znajomość bo po prostu nie warto kolegować się z kimś kto nas tak traktuje.
      No ma tupet, ja nie potrafiłabym spojrzeć sobie w oczy jeśli miałabym przyjaciółkę i nie zaprosiłabym jej na swój ślub i wesele. Ale nie ma o czym mówić.

      Usuń
  21. Sama niedawno zakończyłam podobną znajomość. Też próbowałam ją odnowić, ale to już nie było to... Obie się zmieniłyśmy. No i tak jak napisałaś - każda relacja potrzebuje zaangażowania.
    A tak poza tym uwielbiam te kwiatki w szablonie:) Sama kiedyś go używałam, lecz w kolorze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda ciągnąć coś na siłę po prostu. Skoro ktoś nie potrzebuje mnie w swoim życiu to po co się narzucać?

      Usuń
  22. "ucinać znajomość" to abstrakcyjne pojęcie. Znajomość trwa, można z ludźmi nie rozmawiać mimo żalu, ale - kiedyś mogą okazać się nam potrzebni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie po różnych przejściach to zakończone znajomości i nie lubię kiedy ktoś zwyczajnie mnie wykorzystuje.

      Usuń