sobota, 31 maja 2014

37.

Ta cała sytuacja to ... To totalna paranoja. Czy można poważnie traktować kogoś, kto bawi się kogoś uczuciami? Zostawił mnie z dnia na dzień, bez do widzenia. Nawet mnie o tym nie poinformował. Teraz próbuje wciągnąć mnie w jakieś gierki. Myślałam, że jak pójdę na to spotkanie, to będzie szczery. Choć raz. Jest tyle różnych wersji, że nie wiem już w co mam wierzyć. Nie mogę dać się wciągnąć w jeszcze większe bagno.
Zobaczymy co przyniesie czas. Mam nadzieję, że jakoś to się wyjaśni. Bo najgorsze są niewyjaśnione sprawy.

czwartek, 29 maja 2014

36.

-Co to było? Zapytałam ze zdumieniem. Szedł w kierunku siódemki - tramwaju, który nadjeżdżał. Gdy zadałam pytanie był taki jak kiedyś. Odwrócił się, uśmiechnął i wsiadł.
Gdy oderwał ode mnie usta, wydawał mi się taki jak kiedyś. Taki jak wtedy jak byliśmy razem. Widać było, że sprawiło mu to przyjemność.
Rozmawialiśmy, musieliśmy oboje wszystkie emocje wyrzucić. I chyba to było nam potrzebne. Nic o niej nie wspominał. Chyba dobrze wie, że to sprawa między nami.
Gdyby nas ktoś zobaczył to stwierdziłby, że chyba jesteśmy parą, bo wtedy było czuć między nami napięcie.
Gdy wysłałam mu smsa o tej samej treści stwierdził, że to zwykły cmok. Ostatni. I że zawsze tak całuje koleżanki. Na koniec spotkania zdecydowaliśmy, że będziemy na stopie koleżeńskiej, że od czasu do czasu napiszemy do siebie, spotkamy się na kawę i pogadamy.
Dobrze wie, że cienka jest granica. Balansujemy na granicy i dobrze wie, że łatwo ją przekroczyć. Zapytałam dlaczego mnie pocałował i czy mi się podobało. Odparł: "A Tobie?". To wszystko nie tak miało iść, poszło w nie tym kierunku co trzeba, to się źle skończy jeśli będziemy się regularnie spotykać. Odniosłam wrażenie, że wcale nie ma dziewczyny, bo albo by z nim przyszła, albo by się kontaktowali ze sobą, zadzwonił tylko klient i wspólnik.
To chcesz się po cichu spotykać? - zadał pytanie smsem.
I tak się spotykaliśmy po cichu, bo mało kto wiedział, że jesteśmy razem z bliskich.

Wniosek? Jeśli rzeczywiście z nią jest, a pisze, spotyka się i ma zamiar dalej się spotykać ze mną nie na stopie koleżeńskiej, no to cała sytuacja nie wygląda najlepiej.
Tym bardziej, że urządza sobie totalną maskaradę, szuka byle pretekstu, może żeby mnie zachęcić do jakiejś aktywności. Może ona jest tylko wymyślona. Bo po co by ze mną utrzymywał kontakt, pisał i chciał się spotykać dalej?

P.S.1. Na jej miejscu nie byłabym zadowolona ( jeśli on rzeczywiście z nią jest ), że mój facet kontaktuje się ze swoją byłą, spotyka się z nią i mają koleżeńskie relacje.

P.S.2. Jest po misji w Afganistanie.

P.S. 3. Wydaje mi się, że to się jeszcze nie skończyło. Muszę uzbroić się w cierpliwość, nic z tego nie rozumiem tak jak niektórzy tutaj. Ale nie pozostało mi nic innego jak czekać. A po za tym i tak nie wiem jakie są fakty i czy rzeczywiście kogoś ma.

środa, 28 maja 2014

35.

Chyba rzeczywiście kogoś ma. Postanowiłam, że pójdę na spotkanie. Poznali się jak byliśmy jeszcze ze sobą. Gdybym nie przyszła 3 tygodnie temu to nawet by nic nie powiedział i ze mną nie zerwał.

Dopisek z dn. 29.05.2014.
Jeśli faktycznie z nią jest to wiele by wyjaśniało. Przynajmniej wyjaśniałoby to, dlaczego przez 5 tygodni utrzymywał ze mną tak sporadyczny kontakt. Okazało się, że była jego klientką nie miesiąc, ale jak jeszcze byliśmy razem. I tak nagle 3 tygodnie temu po takiej nieobecności miał do niej nr zapisany - ale była tylko jego klientką - a chyba numerów klientek się nie zapisuje. Bo od tak miłość się nie kończy do drugiej osoby i po 2 czy 3 tygodniach chyba to nie jest odpowiednia pora by się zaręczyć? Nie potrafiłabym być z kimś, nie zamknąć tego rozdziału, i zacząć być z kimś innym. Ciekawa jestem tylko co jej powiedział. Musiał ją pewnie okłamać tak jak mnie, że nie jesteśmy razem. A ona też jak do niej napisał to od tak zapałała miłością, zgodziła się z nim spotykać i jest wolna? Musiałoby być to cholernym zbiegiem okoliczności.

poniedziałek, 26 maja 2014

34.

Na wstępie chciałabym podziękować wszystkim za wsparcie, rozmowy, zrozumienie. To dla mnie wiele znaczy.
Cała ta sytuacja jest dziwna. Bo to nie jest całkiem normalne, że jest się w związku a nagle partner stwierdza, że wszystko przemyślał i że nie chce już być z tą drugą stroną. Jak sam stwierdził, że gdyby on znalazłby się w takiej sytuacji to nic by nie zrobił. Ale uważam, że to co on mówi to tylko jedna strona medalu. Wydaje mi się, że w tym wszystkim jest drugie dno.
Trochę odreagowałam, uspokoiłam. Co przyniesie los, zobaczymy.

P.S.1. Dowiedziałam się dzisiaj od niego, że rzekomo spotyka się z jakimiś dwoma na jedno. Motał się w zeznaniach, potem stwierdził, że jest z jedną fajną dziewczyną a koleżanka do nich dołącza. A potem powiedział, że rzekomo jest z jedną, że nawet wczoraj się zaręczyli i że jest wysoko ustawiona. Motał się w zeznaniach, plątał fakty. Nie wiem w co wierzyć, a co jest fikcją, bajką i w ogóle. A on raczej nie jest z tych osób, które byłyby gotowe zalegalizować związek.

P.S.2. Zaczął mówić o zaręczynach bo chyba ruszyła go moja przeszłość. Wydaje mi się, że w mimo wszystko coś czuje. Nie wiem może przytłoczyły go obecne problemy.

P.S.3. Zaproponował spotkanie. Nie wiem czy na nie iść czy nie. Z jednej strony nie chciałam, ale z drugiej pomyślałam, że może warto pokazać mu, że się nie załamuje?

sobota, 24 maja 2014

33. Rozstania.

Jak wiecie niedawno rozstałam się z kimś, kto był mi bliski. Nie byliśmy ze sobą długo, ale mam już to do siebie, że angażuje się może zbyt szybko. Jednak mimo wszystko wydawało mi się, że trafiłam na kogoś odpowiedniego, z kim chciałabym sobie ułożyć życie. Myślałam, że jesteśmy szczęśliwi, nic nie zapowiadało zakończenia związku. Dopiero teraz mogę o tym mówić w miarę spokojnie. Nie było mi łatwo się pogodzić, tym bardziej, że nie było powodu, który przekreśliłby szansę na wspólną przyszłość. My nawet się nie pokłóciliśmy.  Jak sobie z tym poradziłam? Minęło kilka dni kiedy dotarło do mnie co się stało i uzmysłowiłam sobie, że się to wszystko skończyło. Przyjęłam to tak jak jest, Nie można wszystkiego rozpamiętywać. Mimo wszystko, że uczucia dalej są i tak nie znikną, nie mogę nic z tym zrobić. Nie można sobie zadawać ciągle pytania dlaczego tak się stało bo to nic nie da. Powinniśmy szczerze porozmawiać, ale on nie chce niczego wyjaśniać, a ja nic na siłę nie zrobię.
Najgorsze jest pozostawienie drugiej osoby bez słowa, od tak, bo tak jest wygodniej. Uczucia tak nagle się nie zmieniają.
I tak jak w piosence : "Nie uda nam się mieć wszystkiego na raz, coś kończy się, żeby coś mogło trwać".
 
N.Schroeder, Liber "Wszystkiego na raz"

piątek, 23 maja 2014

32.

Każda historia ma swój koniec i zakończenie. Mimo wszystko trzeba żyć dalej. Kiedyś usłyszałam, że "każdy jest niezapomniany". I może faktycznie coś w tym jest?
Wiążę z nim kilka dobrych wspomnień, mimo że nasza znajomość nie trwała zbyt długo. Myślałam, że trafiłam na odpowiedniego faceta, ale chyba się pomyliłam. Znów poczułam zawód. Po prostu jest mi zwyczajnie przykro, że zostawił mnie samą z niezliczonymi myślami.

Po prostu zwyczajnie chciałabym znać prawdę.

sobota, 17 maja 2014

31.

Dopiero teraz zorientowałam się, że dzisiaj wypada dzień jego urodzin. No i jednocześnie świętowalibyśmy kolejną naszą małą rocznicę. Ale los najwyraźniej chciał inaczej.
Moim zdaniem było ok. Takie zachowanie całkowicie uświadamia mnie, że musi mieć jakiś ukryty powód, dla którego nie jesteśmy razem. Bo ludzie nie rozstają się kiedy jest dobrze, nie dochodzi do jakichś sprzeczek, napięć czy nieporozumień. Nawet nie było powodu, dla którego nasz związek miałby przestać istnieć. Wydawało mi się, że coraz lepiej się rozumiemy, mimo że to był początek znajomości. Gdybyśmy oboje doszli do wniosku, że to wszystko nie ma sensu, lub wydarzyłoby się coś, co przekreślałoby nasze uczucie to byłoby logiczne, że nie ma sensu niczego kleić i budować.
Nie mam sobie nic do zarzucenia. Byłam w porządku, a to co zaszło i powód dla którego jego zachowanie względem mnie się zmieniło i tak wyjdzie, i nie dowiem się tego od niego to od kogoś innego.

niedziela, 11 maja 2014

30.

Znów sama. I ze złamanym sercem. Kompletnie nie rozumiem całej tej sytuacji. Płaczę po nocach. A on powtarza jedną i tą samą śpiewkę. Nie wierzę.

sobota, 10 maja 2014

29.

To, co usłyszałam zabolało. Wciąż nie potrafię zrozumieć co się dzieje wokół mnie i ludzie, którzy są dla mnie tak ważni, nie potrafią się zachować. Powiedzieć prawdy. Czuję się strasznie niepewnie. Zachowują się jak tchórze.
Nic nie zapowiadało tego, że nagle zmieni front i odsunie się. Nie miałam zielonego pojęcia co się dzieje. Po czwartkowej awanturze na środku ulicy i przy wszystkich zaczęłam cokolwiek rozumieć, choć jest jeszcze wiele do wyjaśnienia.
Nie potrafię zrozumieć co się dzieje, doszukuje się we mnie winy.
Postanowił, że będziemy tylko znajomymi.

sobota, 3 maja 2014

28.

Wczoraj zupełnym przypadkiem robiąc zakupy spotkałam moją wieloletnią znajomą. Jest to kobieta bardzo piękna, mimo że ona i jej mąż do młodych nie należą, bo oboje są dobrze po 50-tce. Nikt nie powiedziałby tego gdyby na nich popatrzeć. Rozmawiając z nim wiele razy możnaby odnieść wrażenie, że jest całkiem fajnym, stabilnym i dojrzałym facetem. Ona, jak już wspomniałam bardzo piękna kobieta mimo swojego wieku, nie widać tego po niej. Dorobili się dużego majątku, mają trzech dorosłych synów.
Ona podczas naszej wczorajszej rozmowy oznajmia mi, że nie są już razem. Że jej miejsce zajęła młoda i ładna. Dla mnie to był szok. Ale wydaje mi się, że ona jakoś nie specjalnie się tym przejmuje.
Majówka spędzona całkiem fajnie. Pierwszego maja pogoda dopisała, wczoraj po południu dopiero się zmieniła, ale udało mi się odpocząć.
A oto zdjęcie jedno z kilku jakie udało mi się zrobić pierwszego dnia maja.